
NOWOTWÓR ZŁOŚLIWY PIERSI chce zabrać mnie mojej córeczce❗️🚨Blanka już straciła tatę… Nie może zostać sama! Pomocy!
Cel zbiórki: Leczenie, rehabilitacja, dojazdy
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiącCel zbiórki: Leczenie, rehabilitacja, dojazdy
Opis zbiórki
Mam wrażenie, że moje życie to tragedia za tragedią. Moja córeczka już straciła tatę, a teraz rak chce jej zabrać także i mnie. Walczę z chorobą już 6-lat. Niestety pojawiły się przerzuty. Pomocy!
Wyczułam guzek w piersi w 2020 roku. Od razu poszłam go zbadać, a wyniki biopsji okazały się bezlitosne. Nowotwór złośliwy piersi. Pierwsze, o czym pomyślałam, gdy poznałam diagnozę, to moje dziecko. Moja Blanka miała wtedy zaledwie 1,5 roku. Byłam przerażona i czułam, że mój świat się zawalił. Nie chciałam czekać, rozpoczęłam leczenie najszybciej, jak się dało. Zaczęłam od chemioterapii. Pamiętam, że czułam się tragicznie podczas leczenia. Miałam częste wymioty i bardzo złe samopoczucie. Nie mogłam wstać z łóżka. Byłam zła, że dotknęła mnie taka choroba. Zamiast cieszyć się ze wspólnych chwil z malutką córeczką i pokazywać jej świat, ledwo się ruszałam. Pękało mi serce, że nie mam siły bawić się z nią tak, jakbym chciała. Być mamą, jaką chciałam dla niej być. Nikomu nie życzę tego, przez co przechodziłam.
Jedynym pozytywnym aspektem w tej katordze było to, że guz niemal całkowicie zniknął. Ale lekarze i tak zdecydowali, że potrzebna będzie mastektomia. Przeszłam operację i miałam ogromne nadzieje, że to koniec walki. Przede mną była jeszcze tylko radioterapia. Niestety przygotowując się do niej, dowiedziałam się, że mam PRZERZUTY. Rak zaatakował też moje kości – mostek, obojczyk, kręgosłup i kość udową. Chore kości grożą złamaniem. Boję się, że pewnego dnia przestanę chodzić. Nawet nie dopuszczam do siebie takiej myśli. Muszę być sprawna dla córki, żeby móc o nią zadbać jak najlepiej.

W trakcie tej walki o życie zmarł mój mąż. Rok po mojej diagnozie, w 2021 roku miał nagłe zatrzymanie krążenia. Byłam już na skraju wyczerpania psychicznego przez tragedię, która nas dotknęła. A przecież w domu czekała na nas nasza malutka córka! Niestety mój ukochany zmarł w grudniu tego samego roku. Nie jestem w stanie opisać słowami bólu, który wtedy czułam. Tej złości na los, jaki nas spotkał. Nasza Blanka nie zasłużyła, żeby stracić tatę i bać się, że zaraz straci mamę! Najgorsze było usłyszeć od lekarzy, że raczej nie ma szans na wyleczenie… Lecz ja nie mogę się poddać. Dotychczasowe działania przestały przynosić oczekiwane efekty. W związku z tym rozpoczęłam chemioterapię celowaną, która całkowicie odbiera mi siły. Ale nie mogę zaprzestać przyjmowania chemii. Muszę żyć dla mojego dziecka. W końcu Blanka ma już tylko mnie na tym świecie.
W 2022 roku miałam usunięte jajniki i jajowody. Przeprowadziłam też rozmowę z córką o tym, że jestem tak poważnie chora. Blanka jest bardzo dzielna i silna. Ale wiem, że boi się, że mnie straci. W końcu straciła już tatę. Nie chcę, żeby została sama – to mój największy strach. Nie mam już marzeń. Nie chcę już niczego więcej od życia. Pragnę tylko być przy moim dziecku. Chciałabym dożyć, chociaż jej 18. urodzin. Wiedzieć, że daje sobie radę. Dlatego robię, co mogę, aby się wzmocnić i walczyć z tym śmiertelnym przeciwnikiem. Niestety nie poradzę sobie sama z tym wszystkim. Koszty związane z moim leczeniem mnie przerastają. Bardzo proszę o pomoc.
Pozostaje mi nadzieja, że nie będzie gorzej. Każdego dnia się drżę o swoje życie, ale nie zostaje mi nic innego niż walka – dla siebie i dla córki. Dlatego proszę, wesprzyj mnie!
Patrycja
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa200 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowaX zł