
Żeby nowotwór nie zabrał tego uśmiechu na zawsze! Pomóż Patrycji!
Cel zbiórki: Pobyt w czasie leczenia w USA
Cel zbiórki: Pobyt w czasie leczenia w USA
Opis zbiórki
Ponoć mówią o mnie „ta czarna, ta uśmiechnięta”. A raczej mówili… Od trzech lat nie mam już długich czarnych włosów, a i uśmiech coraz częściej zastępowany jest grymasem bólu… Walczę ze złośliwym nowotworem. Leczenie w USA to dziś moja jedyna nadzieja – w Polsce możliwości leczenia się wyczerpały. Chociaż leczenie mam zapewnione, to dochodzą do tego ogromne wydatki związane z pobytem na czas leczenia tam na miejscu. Dlatego postanowiłam poprosić o wsparcie, dzięki któremu łatwiej będzie mi to wszystko przetrwać…
Moja historia walki zaczęła się w 2019 roku. Miałam 20 lat i wierzyłam, że życie dopiero przed sobą. Niestety, zaczęło dziać się ze mną coś niedobrego. Wizyty u miejscowych lekarzy nie dały odpowiedzi na pytanie, co mi dolega. Leczono mnie m.in. pod kątem boreliozy. Nikt nawet nie podejrzewał, że prawdziwa diagnoza będzie o wiele gorsza…
Jeździłam od ortopedy do ortopedy, aż w końcu trafiłam do szpitala w Krakowie. To tam lekarze zauważyli guza na moim obojczyku. Potem wszystko potoczyło się błyskawicznie. Dowiedziałam się, że to nic innego, tylko mięsak Ewinga – agresywna odmiana raka kości! Byłam w szoku, ale nie miałam nawet czasu myśleć o tym, co mnie czeka. Od razu zaczęło się leczenie. Chemioterapia, operacja, znów chemia i radioterapia.

Choroba się zatrzymała. Sądziłam, że na zawsze, ale krótko cieszyłam się z pozornego zwycięstwa. Nowotwór wrócił ze zdwojoną siłą, zajmując cały kręgosłup!
Cały czas byłam pod opieką warszawskich lekarzy, 3 razy wracałam do leczenia. Niestety, tym razem nie mogłam zostać zoperowana, a limit najsilniejszej chemii się wyczerpał. Skoro ona nie pomogła, jaki jest sens przejścia na słabszą? Wiem, że to mi nie pomoże.
W pomocą przyjaciół udało mi się zorganizować leczenie w USA – w jednej z najlepszych klinik na świecie. 9 maja rozpoczęłam immunoterapię połączoną z chemią, ma to potrwać 5 tygodni. Walczę o cud, o wyzdrowienie. Wiem, że to leczenie jest moją ostatnią szansą i nadzieją na pokonanie nowotworu.
Niestety, mimo że o terapię nie muszę się martwić, to muszę utrzymać się w USA na czas leczenia. Koszty pobytu tutaj są naprawdę bardzo duże… Postanowiłam poprosić o jakiekolwiek wsparcie każdego, kto tylko może i chce mi pomóc.
Wierzę, że dzięki Waszej pomocy uda mi się jeszcze kiedyś uśmiechnąć tak szczerze i beztrosko, jak dawniej. I znów będę “tą czarną, tą uśmiechniętą”, zamiast “tą, co zachorowała na raka…”. Za wszystko z całego serca dziękuję.
Patrycja
Wpłaty
- Wpłata anonimowa20 zł
- Jolka10 zł
- Wpłata anonimowa10 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa200 zł
- Anonimowa Pomagaczka20 zł