
Mam 22 lata i wyrok❗️Rak. Bardzo złośliwy. MIĘSAK EWINGA. Błagam o pomoc❗️
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, dieta, likwidacja barier architektonicznych
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
8 wspierających co miesiącTu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiąc- Martawspiera już miesiąc
- Anonimowy Pomagaczwspiera już miesiąc
- Anonimowy Pomagaczwspiera już miesiąc
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, dieta, likwidacja barier architektonicznych
Aktualizacje
Walka Pauliny z mięsakiem Ewinga wciąż trwa❗️Przeczytaj nowe informacje!
Kochani,
piszę ten tekst, jako tata Pauliny. Przychodzę do Was z nowymi informacjami. Moja córka walczy z jednym z najcięższych nowotworów złośliwych. Nie sądziłem, że będzie aż tak ciężko… Ale chcę Wam powiedzieć, że mimo tego wszystkiego JEST NADZIEJA!
Dzięki rehabilitantowi, który podjął się walki o sprawność Pauliny, zaczęły się dziać rzeczy, które jeszcze niedawno wydawały się niemożliwe. Córka jest w stanie usiąść na wózku przy pomocy drugiej osoby. Może podjechać do zlewu i umyć twarz – zwykła czynność, a dla niej ogromny krok ku samodzielności. Rehabilitacja jest prywatna, ale mamy też wspaniałe wsparcie Pani z hospicjum. Naprawdę widać efekty!

Naszym kolejnym powodem do radości, jest poprawa wyników krwi Pauliny – są najlepsze od 4 miesięcy! To daje nam siłę i wiarę w to, że idziemy w dobrym kierunku. Że Paulina odzyska siły. Że wygra z rakiem.
Niestety córka nadal jest osobą leżącą, na chemioterapię jeździ transportem medycznym. Na wózku może siedzieć 3–4 godziny, a potem musi odpocząć. Skutki uboczne nie są łatwe, ale ona jest niesamowicie dzielna. Każdego dnia widzę w jej oczach prawdziwą wojowniczkę! Robimy wszystko, żeby Paulina mogła znów chodzić. To jej największe marzenie.
Przed nami też ogromne wyzwanie związane z przystosowaniem mieszkania do jej aktualnych potrzeb. Będziemy walczyć o pomoc z PFRON, ale to wszystko wymaga czasu i środków.

Paulina na początku nie była pewna, czy zbiórka to dobry pomysł. Nie chciała prosić o pomoc. Dziś jednak widzi, jak wiele dobrych serc postanowiło ją wesprzeć. Nie spodziewaliśmy się aż tak wielkiego odzewu! Jesteśmy wzruszeni i wdzięczni za każdą złotówkę. Prawda jest taka, że sami nie uzbieralibyśmy wystarczającej sumy na walkę o życie dla Pauliny.
Równie ważne są słowa wsparcia. Wasze komentarze dodają nam wszystkim niesamowitej siły i motywacji do walki. Dzięki Wam nasza córka idzie do przodu. Niestety to nie koniec naszej walki. Nie wiemy, jak długo potrwa. Tym bardziej doceniamy każdą pomoc, każde wsparcie i każde dobre słowo. Jesteście wspaniali! Prosimy, bądźcie z nami dalej!
Tata Pauliny
Opis zbiórki
Mam na imię Paulina. Jeszcze niedawno wiodłam aktywne życie, biegałam między uczelnią i pracą. Miałam plany na przyszłość i spełniałam swoje największe podróżnicze marzenia. Dziś jestem przykuta do łóżka, a łzy lecą mi z bólu i bezsilności. Diagnoza roztrzaskała moje życie na kawałki. Rak. Bardzo złośliwy. Mięsak Ewinga.
Wszystko zaczęło się niewinnie, w styczniu 2025 roku. Zmagałam się wtedy z bólem w prawej nodze. Początkowo podejrzewano rwę kulszową. Przyjmowałam leki, jeździłam na wizyty do specjalistów, ale ból nie przechodził. Starałam się go znosić i żyć dalej, jednak w październiku rozprzestrzenił się bardziej i objął także biodro. Dwa miesiące później było już tak źle, że trafiłam na SOR.
Po serii badań padła ostateczna diagnoza: rozsiew do wątroby, płuc i kości. Najgorszy możliwy wyrok, od którego nie można się odwołać. Nie byłam na to gotowa. Przecież dopiero weszłam w dorosłość i rozwijałam skrzydła! Pamiętam moment, w którym lekarz mówił, a ja przestałam rozumieć słowa. Ogarnęła mnie ciemność i głucha cisza. Niedowierzałam. Wypierałam. W końcu powiedziałam sobie: albo się poddam, albo będę walczyć. Wybrałam to drugie.

Przed usłyszeniem diagnozy dużo podróżowałam. To było moje marzenie od dziecka i gdy tylko zaczęłam pracować, wreszcie mogłam zacząć je spełniać. W ciągu dwóch lat odwiedziłam aż 13 krajów. Byłam taka szczęśliwa... Moja ostatnia podróż odbyła się dwa miesiące przed diagnozą. Odwiedziłam Nepal, a widok przepięknych Himalajów sprawił, że łzy leciały mi ze wzruszenia. W drodze powrotnej nie mogłam już usiedzieć z bólu. Dziś zamykam oczy, przykuta do łóżka i wracam tam myślami. Bo tylko tam jeszcze czuję się wolna.
Moje życie kręci się wokół chemii, radioterapii, szpitala i niewyobrażalnego bólu. Przez dwa miesiące byłam zamknięta w czterech ścianach szpitalnej sali. Musiałam opuścić akademik i zrezygnować ze studiów ekonomicznych na SGGW w Warszawie, a także z pracy. Każdy dzień zaczynam od leków, rehabilitacji i walki z osłabionymi mięśniami. Nie chodzę samodzielnie. Ale chcę wierzyć, że jeszcze będę.
Jestem pod opieką hospicjum domowego i przechodzę leczenie paliatywne. Bardzo boli mnie strach w oczach moich młodszych braci. Mam ich trzech. Najmłodszy boi się mojej choroby i nie rozumie, dlaczego jego siostra nie wstaje z łóżka. Dwaj starsi starają się być silni, ale widzę, że przeżywają. A ja… próbuję przy nich nie płakać.
Rehabilitacja, leczenie, specjalistyczne żywienie, konsultacje, próby szukania pomocy także za granicą... To wszystko kosztuje więcej, niż ja i moja rodzina jesteśmy w stanie udźwignąć. Dlatego całego serca proszę o pomoc. Ja tak bardzo chcę żyć! Ta zbiórka jest moją ostatnią deską ratunku. Każda wpłata to dla mnie nadzieja, że to jeszcze nie koniec...
Paulina
- Adrian20 zł
- Wpłata anonimowa100 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
50 złNiech się świecą cuda w tę Wielkanoc dla Ciebie Paulina💚
- Aka20 zł
- Wpłata anonimowa20 zł