
Gdy myślałem, że jestem już zdrowy – NOWOTWÓR znów zaatakował❗️POMOCY❗️
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiącCel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Opis zbiórki
Moje problemy zdrowotne trwają już od wielu lat. W 2008 roku zdiagnozowano u mnie złośliwy nowotwór jądra. Guza udało się usunąć, jednak kilkukrotnie odrastał... Długo walczyłem o remisję, w 2018 roku po raz ostatni przeszedłem operację wycięcia zmiany. W końcu mogłem odetchnąć z ulgą, byłem zdrowy i szczęśliwy, że mogłem zamknąć ten trudny rozdział. Niestety życie miało inne plany...
Pierwsze niepokojące objawy pojawiły się już w 2024 roku. Był to ból brzucha, początkowo pojawiał się jedynie po posiłku, z czasem ataki były jednak bardziej intensywne i dotkliwe. Udałem się do wielu specjalistów, byłem również pod stałą opieką mojego lekarza onkologa – nikt jednak nie mógł jednoznacznie odnaleźć przyczyny moich problemów. W końcu w październiku 2025 roku dostałem skierowanie na tomograf. Wyniki nie pozostawiały złudzeń...
Okazało się, że mam przerzuty do jelit i dwunastnicy... Specjalista powiedział, że już nie jestem w stanie z tego wyjść, nowotwór jest bardzo rozsiany, możemy jedynie łagodzić przebieg choroby. Konieczne było podanie chemii. Końcówka 2025 roku była dla mnie naprawdę trudna. Schudłem 30 kilogramów, guz bardzo krwawił, przez co miałem częste transfuzje, moje ciało traciło siły... Ale ja wiedziałem, że nie mogę się poddać!
Obecnie stan mojego zdrowia nadal jest ciężki, ale coraz lepiej znoszę leczenie. Chemioterapia działa, guz się zmniejsza, organizm walczy, choć mam też dotkliwe skutki uboczne. Przez agresywne leczenie dochodzi u mnie do uszkodzenia nerwów dłoni i stóp. Tracę kontrolę nad ciałem, często wypadają mi przedmioty z dłoni, potrafię się zaciąć przy krojeniu... Jestem też żywiony pozajelitowo, kroplówkami, jednak staram się stopniowo coraz częściej przyjmować małe posiłki.
Do lipca 2025 roku było wszystko dobrze... Tak jak inni zdrowi ludzie – pracowałem, rozwijałem swoje pasje, po prostu żyłem. Choroba zmieniła wszystko, zaatakowała bardzo nagle. Dziś, choć nie jest mi z tym łatwo, muszę prosić o pomoc. Ze szpitala zawsze wychodzę z receptą kosztownych leków, które mają wspierać mój organizm w trakcie chemii i działać na skutki uboczne. Walka o życie jest wykańczająca nie tylko fizycznie czy psychicznie, ale także finansowo, dlatego proszę o pomoc!
Paweł
- Wpłata anonimowa100 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Joanna Bednarz100 zł
- Wpłata anonimowaX zł