
POMOCY❗️Trwa wymagająca walka o zdrowie Pawła i Natalii!
Cel zbiórki: Podanie immunoglobulin, bieżące leczenie, turnusy rehabilitacyjne, zakup auta
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiącCel zbiórki: Podanie immunoglobulin, bieżące leczenie, turnusy rehabilitacyjne, zakup auta
Aktualizacje
Każdy wysiłek to jak wejście na Mount Everest! Prosimy o wsparcie!
Kochani! 2 września minęły 4 lata, jak systematycznie 2 godziny w tygodniu rehabilitujemy Pawła. 4 lata temu słyszeliśmy, że rehabilitacja jest chwilowa, że szybko uda się go wyprowadzić... Rzeczywistość okazała się całkiem inna.
Paweł, mimo że w lutym skończył 18 lat, nadal wymaga rehabilitacji, bo jego choroba nie znikła. Owszem, są okresy remisji, ale bywają bardzo krótkie. Można powiedzieć, że choroba każdego dnia pokazuje nam nowe oblicza, a my rodzice musimy cały czas być na jej straży.

Od dwóch tygodni u Pawła wróciły tiki, stan podgorączkowy a nasz fizjoterapeuta zauważył, że osłabieniu uległy ręce. To dla nas coś nowego, bo to zawsze nogi były najsłabsze. Tym razem zarówno kolanka, jak i ręce potrafią mu się trząść bez powodu a każdy wysiłek to jak wejście na Mount Everest. I choć jest to już młody mężczyzna, to nawet miski zupy nie jest w stanie przynieść sobie sam do stołu.
Padaczka to przebiegła choroba, a zwłaszcza gdy nie idzie znaleźć jej źródła, a tylko miesza zarówno w zdrowiu fizycznym, jak i psychicznym. Teraz przed nami okres jesienno-zimowy. To czas, w którym gorączka potrafi zrobić z Pawłem wiele złego, a ataki padaczkowe się nasilają. Już od dwóch tygodni ma stan podgorączkowy i zaczynają pojawiać się różne niepokojące objawy, a my musimy być czujni, by czegoś nie przegapić. Bo on nie sygnalizuje, że coś nie tak.

9 września był dla nas bardzo trudnym dniem. To właśnie wtedy przejęliśmy prawnie nad Pawłem opiekę z racji ubezwłasnowolnienia całkowitego. Każdy rodzic chce, by jego dziecko było szczęśliwe, założyło rodzinę, miało tę drugą osobę. Każdy rodzic chce, by jego dzieci miały dzieci. Wszyscy rodzice chcą mieć wnuki i być dziadkami, a my właśnie uświadamiamy sobie, że Paweł tego pięknego czasu nie doczeka, że to my jesteśmy za niego odpowiedzialni i to on zawsze będzie naszym dużym dzieckiem. To bardzo boli.
Dlatego z całego serca dziękujemy za dotychczasową pomoc i prosimy: bądźcie z nami dalej.
Rodzice
Do zbiórki musiała dołączyć siostra Pawła! Pomocy!
Kochani, Paweł w lutym 2026 roku skończył 18 lat, niestety choroba odebrała mu dzieciństwo, a teraz odbiera również dorosłość. Od października, kiedy to dostał silnego ataku padaczkowego, nasze życie zmieniło się o 180 stopni. U Pawła nastąpił znaczący regres, w dodatku do zbiórki musiała dołączyć jego siostra, Natalia...
Od prawie miesiąca córka jest w szpitalu, bo nie była w stanie poradzić sobie z autoagresją i spadkami nastroju. Przed szpitalem każdy dzień był wyzwaniem, by Natalia nie wpadła w atak histerii i nie zrobiła sobie krzywdy. Jestem z niej bardzo dumna, bo sama podjęła decyzję i zawalczyła o siebie.

Z kolei Paweł po ataku padaczkowym musiał na nowo nauczyć się kroić nożem, zapomniał wiele rzeczy, nawet o babci, która zmarła niecałe 3 lata temu. Syn każdego dnia zmaga się z bólem i atakami padaczkowymi, przez które nie chce nigdzie wychodzić. Dużo też śpi. Oczywiście kontynuujemy rehabilitację, bo tylko dzięki niej Paweł dalej chodzi, dlatego że mięśnie są w coraz gorszym stanie.

Jest mi wstyd, że znów muszę prosić o pomoc, bo każdy dzień wypełnia mi opieka nad moimi dziećmi i teściem. Nie mam czasu dla siebie, a moje kolano, choć boli, musi poczekać. Rodzina jest dla mnie najważniejsza i dla niej jestem w stanie wiele znieść, ale potrzebuję Waszego wsparcia.
Z serca dziękuję za dotychczasową pomoc, bo to dzięki Wam ta walka może trwać. Proszę, bądźcie z nami dalej. Każda wpłata, nawet najmniejsza, będzie dla nas ogromnym wsparciem i da nadzieję na lepsze jutro!
Mama Pawła i Natalii
O włos od TRAGEDII❗️Nasz świat zatrzymał się w miejscu. RATUNKU!
30 października nasz świat zatrzymał się w miejscu. Stan Pawła uległ drastycznemu pogorszeniu. Syn dostał bardzo silnego ataku padaczkowego. Musieliśmy wezwać karetkę.
Lekarze podjęli natychmiastową decyzję, żeby przewieźć Pawła do szpitala. Tak bardzo bałam się o życie mojego dziecka. Pierwszy raz jechaliśmy karetką na sygnale. Już nigdy nie zapomnę tego uczucia. Widok syna, strażaków i ratowników pozostanie ze mną na zawsze.
Paweł kończy w lutym 18 lat. Czy tak powinno wyglądać wkraczanie w dorosłość? Najgorsze jest to, że nikt już nie ma pomysłu, jak można mu pomóc. My jednak wiemy, że samo podawanie leków nie wystarczy. To za mało.

Te tragiczne, październikowe zdarzenia wciąż tkwią w mojej głowie. Jestem wdzięczna za to, że Paweł jest z nami. Moje serce jednak wypełnia ból i ogromny strach. Co, jeśli to nie był ostatni raz?
Dziś ataki padaczkowe występują codziennie. Nie możemy zostawić Pawła samego nawet na chwilę. Boimy się, że nasza nieobecność doprowadzi do kolejnej tragedii. Nie wybaczylibyśmy sobie tego. Musimy dzień w dzień, godzina w godzinę być przy nim, czuwać.
Wciąż walczymy także o zdrowie siostry Pawła, Natalii. Córka potrzebuje wielospecjalistycznego wsparcia. Codzienność stawia przed nią wyzwania, w pokonaniu których sami jesteśmy bezradni. Wciąż szukamy nowych metod, wsparcia i terapii. Chwytamy się każdej deski ratunku.
Codziennie zadaję sobie pytanie, dlaczego moje dzieci spotkał tak okrutny los. Czy znajdzie się ktoś, kto im pomoże? Jestem bezradna, a moje serce z tej bezradności łamie się na pół. Ostatnią nadzieję pokładam w Was. Proszę, pomóżcie nam!
Katarzyna, mama
Opis zbiórki
Kochani! Serdecznie dziękujemy za wsparcie, które okazaliście nam w poprzednich etapach... (otwiera nową kartę) Niestety potrzebujemy Was nadal... Wasze wsparcie jest dla nas na wagę złota! Nasza historia:
15 LAT. TYLE ZAJĘŁA NAM DIAGNOSTYKA SYNA. Ciągle szukaliśmy przyczyny pogarszającego się stanu zdrowia syna. Prawie każda infekcja kończyła się pobytem w szpitalu. To spędzało nam sen z powiek...
Po wielu specjalistycznych badaniach stwierdzono u niego: zespół PANDAS, padaczkę lekooporną i zaburzenia integracji sensorycznej...

Są dni, kiedy Pawełek wpada w ataki, które wywołują u niego silną agresję. Po dłuższej chwili uspokaja się i wtedy zachowuje się jak małe bezbronne dziecko, nie pamięta, co zrobił.
Dzięki Waszemu wsparciu mogliśmy rozpocząć leczenie, zapewnić bieżące potrzeby i zorganizować turnusy rehabilitacyjne. Niestety koszty wciąż rosną, sami nie damy rady... Moje dziecko cierpi każdego dnia z powodu bólu głowy i mięśni. Każda infekcja to realne zagrożenie dla jego zdrowia. Każdej towarzyszą tiki, które utrudniają mu funkcjonowanie.

Paweł ma nauczanie indywidualne, bo nie jest w stanie chodzić do szkoły. Nie ma kontaktu z rówieśnikami. Stracił umiejętność jeżdżenia na rowerze i zamiast cieszyć się życiem i spędzać czas ze znajomymi jako nastolatek, Paweł większość dni spędza w łóżku, na pobytach w szpitalu, wizytach u lekarzy i badaniach. Wymaga stałej i systematycznej rehabilitacji.
Synek jest coraz słabszy. Obawiam się, że niebawem przestanie chodzić... Boję się, że moje dziecko zostanie skazane na życie na wózku.
Leczenie pochłania ogromne kwoty, których nigdy nie będziemy w stanie uzbierać sami! Ponownie zwracamy się z prośbą o wsparcie. Wasza pomoc jest naszym ratunkiem... Nie przechodźcie obojętnie!
Rodzice Pawła
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- dks30 zł
- Wpłata anonimowa80 zł
- Wpłata anonimowa100 zł