
Z dwuletnim synkiem czekamy na niego w domu... Proszę, pomóż Pawłowi w walce z chorobą❗️
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, sprzęt medyczny
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiącCel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, sprzęt medyczny
Opis zbiórki
Jeszcze kilka miesięcy temu mój Paweł był zdrowym, aktywnym mężczyzną i wspaniałym, zaangażowanym tatą. Dziś walczy o odzyskanie podstawowej sprawności, a wszystko zaczęło się w styczniu od pozornie niegroźnych objawów – mrowienia w kończynach i osłabienia.
W bardzo krótkim czasie pojawił się niedowład nóg, który doprowadził do hospitalizacji na oddziale neurologii. W niewiedzy i nieświadomości co miało się stać, zaczęliśmy badania pod kątem chorób neurologicznych. Ostatecznie zdiagnozowano zespół Guillaina-Barrégo.
To ostra choroba neurologiczna o podłożu autoimmunologicznym, w której organizm atakuje własne nerwy. Prowadzi do szybko postępującego paraliżu, a w najcięższych przypadkach – do niewydolności oddechowej i walki o życie. U Pawła choroba ma właśnie taki ciężki, ostry przebieg. Mimo rozpoczętego leczenia stan Pawła systematycznie się pogarszał – doszło do całkowitego niedowładu wszystkich kończyn.
Po pierwszym etapie leczenia został przeniesiony na oddział rehabilitacji. Intensywne ćwiczenia zaczęły przynosić pierwsze, bardzo niewielkie efekty – pojawiły się minimalne ruchy palców i napięcie mięśniowe. To przynosiło nam nadzieję, że damy sobie radę z chorobą. Niestety organizm Pawła był już skrajnie wyniszczony. Choroba ponownie zaczęła postępować, pojawiły się problemy z przełykaniem i oddychaniem. Mąż trafił ponownie na oddział neurologii, gdzie przeszedł jeszcze sepsę oraz zapalenie płuc, które tylko bardziej osłabiły jego organizm.
Na początku marca jego stan był krytyczny – trafił na OIT, został zaintubowany i podłączony do respiratora. W tym momencie walczył nie tylko o sprawność, ale o życie. A ja umierałam ze strachu. Lekarze wdrożyli intensywne leczenie, ale krótkie poprawy przeplatały się z nagłymi pogorszeniami. Badanie przewodnictwa nerwowego i EMG stwierdziło zaawansowaną progresję uszkodzenia w porównaniu z badaniem ze stycznia.
Dopiero po wielu tygodniach walki udało się odłączyć Pawła od respiratora i ustabilizować. 9 kwietnia wrócił na oddział rehabilitacji, gdzie ponownie rozpoczęła się codzienna walka o każdy, nawet najmniejszy ruch. Intensywna, stała rehabilitacja powoli przynosi korzyści, ale to jak powolne odbudowywanie fundamentów po całkowitej katastrofie.
Paweł od kilku miesięcy nie widział się z naszym małym synkiem, który też bardzo tęskni za tatą. Ja codziennie dojeżdżam z Łęcznej do Lublina, często dwa razy dziennie, aby być przy mężu. Przed Pawłem długie miesiące, a być może lata intensywnej rehabilitacji. Ale to jedyna realna szansa na odzyskanie samodzielności. Po pobycie w szpitalu chcemy rozpocząć rehabilitację w ośrodku rehabilitacyjnym, ale koszt pobytu w połączeniu z dalszym leczeniem, sprzętem i codziennymi dojazdami to naprawdę ogromne obciążenie dla naszej rodziny.
Stąd prośba o pomoc w imieniu swoim i Pawła. Każda wpłata realnie przybliża jego do odzyskania sprawności, a nas wszystkich do odzyskania spokoju dawnego życia. Bez strachu o życie i o to, czy starczy nam środków na leczenie. Razem z synkiem czekamy na Pawła w domu. Pomóżcie mu wrócić.
Renata
- Seba200 zł
- Wpłata anonimowa1000 zł
- Andrzej Roczon150 zł
- Patrycja250 zł
licytacja obraz baletnica
- Agnieszka Gnatkowska50 zł
Licytacja koszyczka
- Katarzyna Małek - licytacja box100 zł