
Paweł chce być samodzielny, chce się uczyć i studiować❗️Potrzebne jest wsparcie❗️
Cel zbiórki: Roczne leczenie i rehabilitacja, zakup wózka elektrycznego, fibrotomia
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiącCel zbiórki: Roczne leczenie i rehabilitacja, zakup wózka elektrycznego, fibrotomia
Aktualizacje
Boli potwornie, a rzeczywistość za zamkniętymi drzwiami bywa taka, że z tego bólu płaczę w poduszkę. Błagam o pomoc!
Kochani! I do mnie przyszły chwile zwątpienia. Miałem nadzieję, że optymizmu i pragnienia życia wystarczy mi na każdy dzień...
Niestety, ból, jaki towarzyszy mi od miesięcy, tylko się nasila. Nie ma już dnia ani nocy bez mocnej tabletki przeciwbólowej. Nie ma spokojnych chwil. Mój przeciwnik – moje własne ciało – bez przerwy rzuca mi kłody pod nogi. Boli potwornie, a rzeczywistość za zamkniętymi drzwiami bywa taka, że z tego bólu płaczę w poduszkę. Jeśli nikt mnie nie usłyszy, będę musiał się poddać. A jeśli się poddam, moje ciało będzie robić, co chce – a ono chce tylko mojego bólu i cierpienia. Nie pozwolę na to. Potrzebuję Waszego wsparcia. Proszę o pomoc, bo brakuje mi środków na pełną, regularną rehabilitację.
Dodatkowo moja mama przeszła w ubiegłym tygodniu operację. Zwyczajnie brakuje jej teraz sił i możliwości, by się mną zająć. Jej rekonwalescencja potrwa jeszcze trochę czasu, zanim wszystko wróci do naszej normalności, ale ta sytuacja uświadomiła mi coś bardzo ważnego i trudnego: co ze mną będzie, gdy mamie coś się stanie?
Zobaczyłem czarno na białym, jak wiele brakuje mi do samodzielności i jak potężną pracę muszę jeszcze wykonać, żeby ją wywalczyć. Mój optymizm na moment gdzieś zniknął. Na szczęście mam w sobie nieustannie siłę do walki, mam w sobie energię, by wytrwale pracować. Pasja i determinacja to jednak za mało – ta walka wymaga twardych nakładów finansowych. Dotychczas zebrane na zbiórce środki zostały już prawie w całości wydane na ostatnie dwa lata mojej intensywnej rehabilitacji.
Moi rówieśnicy myślą teraz o wyjazdach na wakacje, beztroskim odpoczynku i czasie z przyjaciółmi. Moje plany są zupełnie inne. Marzę o tym, by w tym roku mieć szansę pojechać na jeszcze jeden turnus rehabilitacyjny, choć ze względów terapeutycznych powinienem odbyć dwa. Myśl o przyszłości i o ewentualnym braku środków na dalsze leczenie wywołuje ogromny stres, ale nie zamierzam odpuścić – ale jeśli nikt mnie nie usłyszy, będę to musiał zrobić. Błagam o pomoc.
Kochani Darczyńcy, zwracam się do Was z prośbą o dalsze wsparcie i ponowne otwarcie serc. Pomóżcie mi sprawić, by moja rehabilitacja nigdy się nie skończyła – bo moja wewnętrzna moc na pewno się nie skończy.
Bez funduszy na rehabilitację moje ręce są związane. Regularna, ciężka terapia to moja jedyna szansa na przyszłość – na sprawniejsze, bardziej samodzielne i wolne od bólu życie. Dziękuję za każdy Wasz gest i za to, że idziecie tą drogą razem ze mną.
Paweł Makowski
Bez dalszej terapii i rehabilitacji Paweł straci wszystko, o co tak długo walczył... POMOCY!
Drodzy Darczyńcy, dziś to ja postanowiłam zaktualizować informacje na zbiórce Pawła, bo Paweł chce się z Państwem dzielić tylko swym optymizmem, a gdy do głosu dochodzi realizm, a obok próbuje się rozpychać łokciami pesymizm, on milczy i tłumi uczucia w sobie...
Jestem mamą Pawła i od jego urodzenia walczę o zdrowie, sprawność i wymarzoną samodzielność syna. Te lata nauczyły mnie pokory i dystansu. Dzięki Pawłowi odkryłam w sobie niebywałe pokłady siły i wiary. Każdego dnia mój syn uczy mnie jak celebrować życie. Jak znajdować w trudach codzienności maleńkie okruchy radości.
Po ubiegłorocznej operacji Paweł czuł się znacznie lepiej. Ustąpił ból i syn znów mógł swobodniej i sprawniej ćwiczyć podczas rehabilitacji. Znów miał szansę na postępy. Niestety z powodu braku środków finansowych nie może być rehabilitowany tak intensywnie, jak wymaga tego jego stan, jak powinien być rehabilitowany po przeprowadzonym zabiegu operacyjnym. Ograniczyliśmy więc wyjazdy na turnusy rehabilitacyjne i już widzimy regres.
Spokojnie przespana noc to już przeszłość. Każdej nocy Pawła kilkukrotnie budzi ból pleców i kolan. Nie może znaleźć żadnej wygodnej pozycji. Jestem przy nim i pomagam mu w próbach wygodniejszego ułożenia ciała, podaje leki przeciwbólowe, przytulam. A w środku wyje z rozpaczy. Przeszedł tak wiele, osiągnął to, czego nie przewidział żaden lekarz, wycierpiał tyle bólu podczas i po operacjach… a teraz wszystko traci!
Paweł założył zbiórkę w roku 2024. Miała dać mu szansę na sfinansowanie rocznej rehabilitacji. Kwota, jaką widzicie na zbiórce, była wydawana sukcesywnie, przez ostatnie dwa lata na bieżące potrzeby rehabilitacyjne syna, a także na operację, która nie była w planach w roku 2024 roku, a stała się konieczna i pochłonęła sporą część zgromadzonej kwoty. Obecnie na koncie zbiórki jest zbyt mało środków, aby zapewnić Pawłowi rehabilitację, która nie pozwoli na cofnięcie jego postępów i umożliwi mu osiąganie nowych...
Dlatego błagam Was, nie zostawiajcie Pawła teraz. Wasze wsparcie zarówno finansowe, jak i emocjonalne doprowadziło mojego syna do miejsca, w którym nigdy miał nie być. Obecnie to wsparcie jest nadal ogromnie potrzebne. Kosztowana rehabilitacja zatrzyma regres i pozwoli Pawłowi rozwijać się dalej. Pokornie chylę głowę przed Wami i proszę w imieniu syna i swoim własnym pomóżcie w dalszym finansowaniu rehabilitacji i terapii mojego syna Pawła.
Z wielką wdzięcznością w sercu i szacunkiem,
Edyta, mama Pawła
Wciąż walczę w swoją sprawność! Pomoc potrzebna bardziej niż zawsze!
Szanowni Państwo, Przyjaciele, Znajomi, Darczyńcy
chciałbym opowiedzieć co u mnie. Od zabiegu jest znacznie lepiej. Ustąpił ból pleców i znów poczułem, co to znaczy nocny wypoczynek. Pięknie dziękuję za to, że mogłem zostać zoperowany i dziś mogę powiedzieć, że czuję się lepiej. To niestety nie koniec mojej drogi.
Wciąż wymagam rehabilitacji, teraz nawet większej, bo zabieg usunął moje przykurcze, dał mi możliwość większego zakresu ruchu, ale ten ruch muszę wyćwiczyć w procesie rehabilitacji. Nieustająco więc walczę. Tylko… środki, jakie zostały zebrane właśnie na terapię, w sporej części musiały zostać wykorzystane na opłacenie zabiegu i nadal pokornie proszę o wsparcie.
Nie zamierzam jednak się załamywać i wciąż optymistycznie patrzę w przyszłość. Wciąż realizuję nowe pomysły i projekty.
To moje małe podziękowanie za dotychczasową pomoc i wsparcie. To też mały dowód, że nie ustanę w walce o lepsze jutro, nie zatrzymam się na drodze mojego samorozwoju i wciąż będę starał się być lepszym człowiekiem.
Paweł
Opis zbiórki
„Ci, co wygrywają – nigdy nie odpuszczają. Ci, co odpuszczają – nigdy nie wygrywają.” Ja nie chcę odpuścić. Jednak bez Waszej pomocy będę do tego zmuszony... Opowiem Wam swoją historię od początku.
Jestem Paweł, jestem niepełnosprawny od urodzenia, jestem młodym chłopakiem, jestem Polakiem, jestem Madridistą i jestem bezbronny wobec walki o własne zdrowie. Walczę jak mój ukochany klub piłkarski, walczę o samodzielność, o sprawność, o normalne życie. Sam nie dam jednak rady, potrzebuję Waszej pomocy. Bez niej będe zmuszony odpuścić. Myśl o tym wywołuje we mnie strach i smutek...
Moja niepełnoprawność związana jest ze sferą ruchową. Mam porażenie mózgowe i przez to niesprawne nogi i ręce. Korzystam z wózka inwalidzkiego i pomocy mojej mamy. To ona przez wszystkie lata mojego życia dbała o to, abym miał możliwie najlepszą rehabilitację. Opiekowała się mną i pracowała, chowała dumę do kieszeni i z pokorą prosiła o wsparcie finansowe mojego leczenia.

Jesteśmy całkiem sami, a od 7 lat nie żyje też mój tata... Jestem już pełnoletni, to nie zmieniło jednak mojej sprawności fizycznej. Dorosłość wpłynęła natomiast na moje postrzeganie świata i mojej w nim obecności. Obecności obarczonej ciężką pracą nad sobą samym, niejednokrotnie wielkim bólem, jaki towarzyszył mi po operacjach i w sumie towarzyszy każdego dnia. Ból wynika ze spastyki, czyli nadmiernego napięcia mięśni mojego ciała, a zmniejsza go tylko systematyczna rehabilitacja.
Niestety, terapia wymaga znacznych nakładów finansowych. Od lat korzystam z rehabilitacji w ramach turnusów rehabilitacyjnych oraz rehabilitacji domowej. Staraliśmy się być w ciągu roku na 5 turnusach, gdyż taka intensywność sprawdzała się doskonale i nie pozwoliła na regres w moim stanie. Wręcz przeciwnie, wciąż przynosiła efekty i poprawiała moją sprawność. Marzę, by na końcu mojej drogi była samodzielność, już nawet nie taka związana z chodzeniem, ale chociaż taka na wózku we własnym domu i wśród przyjaciół.

Zdaję sobie sprawę z własnej niepełnoprawności dlatego od zawsze kładłem duży nacisk na moją edukację. Uczę się w Liceum i osiągam wyniki z wyróżnieniem. Jestem także studentem Uniwersytetu Młodzieżowego na Wydziale Prawa, w tym roku kończę program tych studiów i planuje podjąć kolejne na tym samym uniwersytecie, tym razem na Wydziale Psychologii. Pragnę być mądrym, wykształconym człowiekiem, a tylko edukacja może mnie do tego doprowadzić. Może kiedyś uda mi się zrobić dzięki temu coś dobrego dla innych...
Miałem napisać apel poruszający serce, tak mi radzono. Pisać tak aby wzruszyć i wywołać żal. Nie potrafię. Nie jestem skrajnie nieszczęśliwy, nie jestem smutnym człowiekiem. Żyję i chcę żyć, walczę i będę walczyć. Czasem się cieszę, czasem smucę, ale doceniam to co mam i realizuję marzenia. Najważniejszym jest samodzielność, ale cieszy mnie też realizacja innych, znacznie mniejszych, takich codziennych.
Drodzy Darczyńcy, zwracam się dziś do Was z prośbą o wsparcie procesu mojej rehabilitacji. Bez intensywnej terapii utracę umiejętności, które posiadam i nie zdobędę kolejnych. Pragnę walczyć i obiecuję, że nie zmarnuję ani grosza! Żyję i chcę żyć, walczę i będę walczyć. Czasem się cieszę, czasem smucę, ale doceniam to, co mam i realizuję marzenia. Najważniejszym jest samodzielność, ale cieszy mnie też realizacja innych, znacznie mniejszych, takich codziennych.
Powtarzam ciągle słowa mojego mentora Nicka Vujicica „Koncentrując się na rzeczach, które chciałbyś mieć lub tych, których byś nie chciał, zapominasz o tych co masz”. Dziękuję za poświęcony czas, za każdą Waszą myśl o mnie i za każdą, nawet najmniejszą wpłatę!
Paweł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowa100 zł
Dasz radę.
- Wpłata anonimowa30 zł
- Wpłata anonimowa100 zł
Pan Jezus jest najlepszym Lekarzem. Zaufaj MU.
- Volunteer firefighter50 zł