❗️Pilne! Antoś umiera na naszych oczach! Mamy mało czasu, by powstrzymać jego śmierć!

Zbiórka zakończona
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 62 415 osób
2 872 240 zł (104,33%)
Zbiórka na cel
ratująca życie operacja serca u prof. Hanleya w USA - jedyna szansa

Antoś Trębiński, 13 miesięcy

Łódź, łódzkie

śmiertelna wada serca: tetralogia Fallota, atrezja pnia płucnego i niedorozwój tętnic płucnych plus MAPCA's, zespół Alagille’a.

Rozpoczęcie: 2 Kwietnia 2019
Zakończenie: 14 Września 2019

02 Września 2019, 12:54
Antoś już po cewnikowaniu serca!

Chociaż padamy na twarz, ponieważ ostatni tydzień był dla nas ogromnym stresem, to chcieliśmy napisać chociaż kilka słów, co u Antosia. A szczególnie coś o przebiegu jego badań.

Nasz Wojownik jest już po cewnikowaniu❗
Znieczulenie oraz zaintubowanie zniósł bardzo ładnie i bez komplikacji. Jednak badanie obrazowania naczyń sercowych już było bardziej skomplikowane, ale co najważniejsze, lekarze zobaczyli wszystko, co planowali.

Antoś Trębiński

Kiedy Antoś zbierał siły po wszystkim, my mieliśmy rozmowę z lekarzem, która była tylko podsumowaniem tego, co zobaczył podczas badania. Ostatecznie jednak nie on będzie decydował, tylko cały zespół prof. Hanleya. Lekarz podkreślił, że Antosia naczynia są bardzo słabo wykształcone. Jego zdaniem są małe szanse na całkowitą korektę serca. Jeszcze do końca nie wiemy, co to oznacza. Z całej rozmowy można było jeszcze wywnioskować, że Antoś będzie potrzebował wkrótce interwencji operacyjnej, dlatego bardzo niecierpliwie wyczekujemy konsylium oraz spotkania z prof. Hanleyem.

Wierzymy, ze prof. Hanley wraz z zespołem wymyślą plan aby Antoś mógł być z nami, bo innego scenariusza nie widzimy... Trzymajcie mocno kciuki oraz pomódlcie się za Antosia i jego zdrowie.

Ściskamy mocno!

Pokaż wszystkie aktualizacje

27 Sierpnia 2019, 11:16
Informacja, na którą czekaliście❗️Już jutro Antoś leci do USA!

Kochani, u Antosia tyle się dzieje… W sobotę zadzwoniła do nas zapłakana mama chłopczyka. Ogromny strach… Okazało się, że linie lotnicze odmówiły Antosiowi wstępu na pokład!

Konieczne było zorganizowanie transportu medycznego – prywatnego samolotu ze sztabem medycznym na pokładzie, który odeskortuje Antosia do USA. To oznaczało jednak ogromny wydatek… Na szczęście z pomocą telewizji udało się zebrać brakującą kwotę. Lekarze dali zielone światło – Antoś może lecieć!

Transport medyczny oznacza jednak, że Antoś zostanie zawieziony wprost do łóżka szpitalnego… To oznacza, że jego pobyt w szpitalu będzie dłuższy niż zakładano. Długi lot może obciążyć serce, dlatego lekarze chcą zrobić dodatkowe badania. A każdy dzień na oddziale amerykańskiego szpitala to ogromne koszty.

Antoś Trębiński

Na Waszą prośbę zostawiliśmy zbiórkę otwartą – wciąż jest możliwość wsparcia Antosia w jego walce o życie. Z nadwyżki pokryjemy pobyt Antosia w szpitalu. Wciąż pojawiają się niespotykane przeszkody… Mamy nadzieję, że już ostatnie.

Najważniejsze jest to, że jutro rano Antoś wylatuje do USA! Pamiętajcie o Antosiu w modlitwie i trzymajcie kciuki, bo prawdziwa walka zaczyna się właśnie teraz!

21 Sierpnia 2019, 15:40
Kochani, mamy 100%!!!!

Kochani,

W Siepomaga wiemy, że cuda się nie dzieją – my je sprawiamy. RAZEM!

Gdy kilka miesięcy temu zgłosili się do nas zrozpaczeni rodzice Antosia, wydawało się, że nie ma nadziei… Mały chłopczyk umierał na naszych oczach. Szansa na uratowanie życie była tylko w Stanach, bo tylko jeden lekarz na świecie zgodził się pomóc Antosiowi i zoperować jego małe, chore serce. Kwota za życie była jednak ogromna… Opisaliśmy historię Antosia, wielokrotnie prosiliśmy Was o pomoc, razem z Wami staraliśmy się poruszyć niebo i ziemię, by znaleźć ratunek, bo wiedzieliśmy, że nie możemy się poddać!

Antoś Trębiński

Na szczęście wydarzył się nie jeden cud, ale dwa… Pierwszy to taki, że Antoś, mały wojownik, poczuł się lepiej i opuścił szpitalną salę. Drugi cud dzieje się teraz. W pomoc Antosiowi zaangażowała się telewizja, która nagłośniła zbiórkę… Właśnie dzwoniła do nas mama Antosia. Wraz z sumą, zebraną na subkoncie w innej fundacji, mamy całą kwotę, potrzebną na opłacenie operacji Antosia w USA!

Wciąż nie możemy w to uwierzyć, łzy same cisną się do oczu. Wierzymy, że ta historia będzie miała tylko jedno zakończenie – takie, w którym Antoś będzie żył długo i szczęśliwie.

Z racji tego, że wciąż dostajemy wiele pytań, jak pomóc Antosiowi, zostawiamy jeszcze zbiórkę otwartą – jeśli chcecie, wciąż możecie wspierać Antosia w jego walce o zdrowie. Nie wiadomo, ile chłopczyk spędzi w USA, w przypadku niespodziewanych komplikacji na pewno potrzebne będą dodatkowe środki. Cała nadwyżka zbiórki zostanie oczywiście przekazana na leczenie Antosia.

Dziękujemy Wam wszystkim za pomoc, za to, że jesteście, za to, że po raz kolejny odpowiedzieliście na nasz apel o to, by ratować to, co najcenniejsze – życie dziecka.

Jesteście wspaniali!

30 Lipca 2019, 12:18
Ważne informacje o Antosiu - przeczytaj!

Kochani,

Z ogromną radością patrzymy, jak zielony pasek zbiórki rośnie, a z nim nadzieja, że nasz mały synek będzie żył. Udało nam się zyskać troszkę więcej czasu. Do USA lecimy już 24 sierpnia. Mamy już wizy. Walka o życie Antosia trwa, kolejna bitwa rozpocznie się wkrótce.

Plan był taki, że lekarze w USA zrobią Antosiowi cewnikowanie serca, a potem, za kilka miesięcy, operację… Wiemy jednak, że może zdarzyć się inny scenariusz. Ten najgorszy... Może okazać się, że z sercem Antosia jest tak źle, że operacja będzie potrzebna natychmiast! 

Znów jesteśmy w szpitalu... Kilka dni temu znów sparaliżował nas strach. Antoś miał atak niepokoju, był cały mokry od potu i siny jak popiół... Bardzo, bardzo nas to martwi.

Antoś Trębiński

8 sierpnia Antoś kończy roczek. Najtrudniejszy rok w naszym życiu… A zarazem najpiękniejszy, bo nasz synek jest z nami.

Kochani, dziękujemy, że jesteście z nami, dziękujemy za każdą złotówkę, za wszystko… Za to, że jesteście z nami i naszym synkiem myślą, modlitwą i sercem. Prosimy, bądźcie z nami dalej. Pomóżcie nam zazielenić pasek do końca, by uratować życie Antosia, by to nie było jego ostatnie urodziny…

17 Lipca 2019, 13:30
Znamy termin cewnikowania! Przeczytaj koniecznie!

Znamy już termin cewnikowania serca Antosia! Mamy stawić się w szpitalu w Stanford 28 sierpnia… To już za kilka tygodni! Umieramy ze strachu, ale to jedyna droga, by nasz synek nie umarł naprawdę.

Prof. Hanley uratował już wiele polskich dzieci. Dzieci, które tutaj nie miały wielu szans… bądź nie miały ich wcale. A dziś żyją! O niczym innym nie marzymy, by Antoś też żył.

Cewnikowanie to dopiero pierwszy etap, potem Antosia czeka kolejny, najważniejszy – operacja… Na którą wciąż nie mamy pieniędzy :( Martwimy się o Antosia, bo coraz szybciej się męczy. Kiepsko znosi letnie upały. Szybki oddech, sine usta, po chwili rączki i stopy fioletowe…  Tak to wygląda dziś. Jedyną szansą jest operacja!

Antoś Trębiński

Czasem mamy wrażenie, że oswoiliśmy się ze strachem…  Gdy jednak przychodzi co do czego, nie możemy spać, wypada wszystko nam z rąk i na niczym nie możemy się skupić. Lęk, paraliżujący lek o życie dziecka – tak wygląda każdy nasz dzień.

Martwimy się bardzo, bo robimy, co możemy, by nagłośnić zbiórkę… Próbujemy poruszyć niebo i ziemię. Gdy zielony pasek się zatrzymuje, nam zatrzymują się serca ze strachu…

Każdego dnia opowiadamy Antosiowi o tym, że nie jesteśmy sami, że mamy wspaniałą Armię ludzi, którzy otworzyli swoje serca, by mu pomóc. Was. Kochani, dziękujemy, że jesteście. I prosimy – nie zostawiajcie nas, bądźcie z nami aż do samego końca, aż pasek zazieleni się pewnością, że życie naszego synka będzie dalej trwać.

19 Czerwca 2019, 12:17
Znamy nową, niższą cenę za życie! Przeczytaj - jest nadzieja!

Za oknem piękne lato. A my mamy dla Was piękne wieści… Kwota, potrzebne na leczenie Antosia w USA, została obniżona! Po wielu negocjacjach szpital zgodził się dać nam rabat! Niektórym już się to udawało i teraz udało się także nam. To ogromna radość i szansa dla Antosia! Maleje strach – rośnie nadzieja!

Wkrótce lecimy do Stanów na cewnikowanie. Złożyliśmy już wniosek o paszport dla Wojownika, załatwiamy wizę… W lipcu prawdopodobnie będziemy w USA. A potem za kilka miesięcy – operacja, wciąż jeszcze tyle brakuje, ale wierzymy, że się uda – musi!

Antoś Trębiński

Wiemy, że mamy ogromne szczęście do aniołów, których spotkaliśmy na swojej drodze. Do Was. Do ludzi, którzy są z nami od samego początku, którzy ramię w ramię walczą z nami o życie naszego synka. 

Kto wiele wycierpiał - ten wiele zrozumie. Dokładnie to czujemy… Kiedyś walczyliśmy o siebie, dziś walczymy tylko o życie naszego synka i będziemy o nie walczyć, póki serce Antosia wciąż bije. A Wy z nami.

Kochani, bądźcie dalej z nami i naszym synkiem. Zazieleńmy pasek dobrem, tak by dobić do 100%. By dzięki Wam serce naszego synka mogło bić, a jego życie – trwać!

04 Czerwca 2019, 13:44
Więcej czasu, więcej strachu... I jeden cel - by on żył!

Jesteśmy w domu, ale każdy dzień witamy ze strachem. Dobra wiadomość – stan Antosia jest stabilny, zła - nie wiadomo, jak długo. Wojownik rośnie, a naczynia tętnicze, dotleniające jego płuca, nie rozwijają się wraz z nim.

Nasza zbiórka jest przedłużona, mamy więcej czasu niż myśleliśmy i walczymy dalej! Wiemy, że póki nie dotrwamy do operacji w USA, każdy dzień dla nas jest wielką niewiadomą. Nie ma gorszej świadomości niż ta wiedza. Myśli, że jutro może się pogorszyć, że będzie konieczność udzielenia pomocy, obawy, czy szpital sobie z tym poradzi…  Strasznie się tego boimy.

Antoś Trębiński

Tylko operacja da szansę Antosiowi na to, aby każdy dzień rozpoczynał tak jak na zdjęciu powyżej - z uśmiechem na ustach… USA jest szansą na życie i zdrowie dla naszego synka, który jest wspaniałym, mądrym dzieckiem i walecznym Wojownikiem.

Czekamy na informacje ze Stanów odnośnie wyceny cewnikowania i przybliżonego terminu. Ratunek na drugim końcu świata... niebywałe, ale prawdziwe. I wierzymy, że to wszystko się uda ✊ Musi się udać!

Chcielibyśmy bardzo podziękować każdemu z Was z osobna, ale nasza armia dobrych serc powiększyła się do takiego stopnia, że nie jesteśmy w stanie każdego wyróżnić… Ale wiedzcie jedno – zawsze będziemy wdzięczni za to, co robicie dla nas i dla Antosia. Jesteście razem z nami, ramię w ramię, w walce o jego życie!

I prosimy, bądźcie z nami dalej...

22 Maja 2019, 13:22
100 dni, a po nich ten wyjątkowy...

Walka o życie Antosia trwa, ale jedną bitwę udało się wygrać… Jesteśmy w domu. W szpitalu byliśmy 101 dni, ostatniego dostaliśmy wypis. Wciąż wydaje nam się, że to sen… Boimy się, że się obudzimy i okaże się, że jesteśmy sami, Antoś nadal jest na OIOMie, gdzie walczy o życie, szanse są znikome, rokowania żadne…

Czujemy szczęście, ale i strach… Bycie rodzicem ma wiele twarzy. Nosimy Antosia, przewijamy, bawimy się, tulimy do snu… Ale nie tylko. Zmieniamy opatrunki na rany martwicze, odleżyny, dbamy o cewnik wystający z jamy otrzewnej, wymieniamy sondę… To trudne, jest przy tym wiele bólu i łez, ale musimy być dzielni, by dotrwać do lepszych czasów.

Antoś Trębiński

Kochana ciociu, drogi wujku naszego synka, to dla Ciebie ten uśmiech Antosia. Tak pięknie się śmieje, ale jego spojrzenie jest poważne, jakby rozumiał cały świat i walkę, jaką musimy stoczyć… A ta największa walka cały czas przed nami.

Jesteście z nami od samego początku, od momentu, gdy dowiedzieliśmy się, że nasz synek umiera, że zostało nam kilka tygodni życia…  Dziękujemy, że wspieracie nas myślą, modlitwą, działaniem i dobrym słowem. I prosimy, bądźcie z naszym synkiem dalej, do samego końca, do momentu, w którym będziemy mogli Wam napisać, że chore serce Antosia będzie dalej bić…

15 Maja 2019, 11:13
Patrzymy na cud... i modlimy się o kolejny

U nas tyle się dzieje, mijają dni, nie mija to, co najważniejsze – nadzieja, że nasz malutki synek wygra walkę o życie!

Jeszcze niedawno sytuacja była naprawdę dramatyczna. Każdy, kto od początku jest z nami, wie, co przeżyliśmy. Antoś umierał na naszych oczach. Jego życie gasło… To, co się dzieje, lekarze uważają za cud. Antoś wraca do siebie. Uśmiecha się coraz częściej, przesypia noce. Patrzy na nas, jakby nie wierzył, że nas widzi…

Cały czas nurtuje nas pytanie, ile mamy czasu…? Wcześniej mówiono o kilku tygodniach, ale stan naszego synka poprawił się na tyle, że uda nam się kupić tego czasu trochę więcej... Mamy kilka miesięcy, by uzbierać pieniądze na operację.

Antoś Trębiński

Kiedy jesteśmy z Antosiem, trudno nam uwierzyć, że było tak bardzo źle. Mamy wrażenie, że to był koszmarny sen… Sen, z którego na szczęście udało nam się wybudzić. Wierzymy, że po operacji w USA będzie dobrze. Dzieci operowane w Stanford dostały szansę, by żyć. Pozostaje nam wierzyć, że naszemu synkowi też się uda…

Maleńkie, chore serduszko Antosia otworzyło tak wiele serc… Tylu dobrych ludzi spotkaliśmy na naszej drodze. Dziękujemy Wam za to, że jesteście z nami w walce o życie naszego synka. Za to, że na zbiórce jest pierwszy milion… Jesteśmy wdzięczni za wsparcie, za każde dobre słowo, za modlitwę.

Jesteście niezastąpieni, więc prosimy, bądźcie z nami cały czas… Z Wami możemy sprawić kolejny cud - uratować serce i życie Antosia.

23 Kwietnia 2019, 10:59
Antoś walczy o życie, a my o Twoje wsparcie - pomocy!

Antoś walczy o życie, a nasze serca drżą ze strachu, że jego maleńkie, chore przestanie bić… Wiemy, że w takim stanie, jakim jest teraz, już długo nie wytrzyma…

U nas zmiany. Od środy Antoś jest na kardiochirurgii, w izolatce…  Z nami. Staramy się być przy nim cały czas. Czuwać. Obecność i troska mamy to najlepszy lek, a Antoś potrzebuje teraz go jak najwięcej…Niestety jest bardzo ciężko. Nasz dzielny rycerz ma bardzo pod górkę :( Widzimy, w jakim nasz synek jest stanie i łamie nam to serca.

Na oddziale pooperacyjnym dzieci dostają morfinę co 3 godziny. Antoś spędził tam 41 dni. Nie ma siły trzymać główki, jest wiotki, wymiotuje…  Największym problemem są bardzo niskie saturacje… 65-80. To mało, bardzo. A co będzie, kiedy nasz rycerz zacznie się bardziej ruszać, silniej płakać czy jeść z butelki? Boimy się pomyśleć…

Antoś Trębiński

Żeby nie poddać się rozpaczy, szukamy małych powodów do radości… Jednym z nich jest wola życia Antosia, rosnąca z każdym dniem. Drugim – to, że spędziliśmy razem Wielkanoc. W szpitalu, ale najważniejsze, że w trójkę. W święto życia modliliśmy się tylko o jedno – by życie naszego synka wciąż trwało. Żeby jednak tak się stało, bardzo, ale to bardzo potrzebujemy Waszej pomocy…

Błagamy o wparcie i o modlitwę, w końcu wiara czyni cuda… Tak bardzo go potrzebujemy.

08 Kwietnia 2019, 11:33
❗️Saturacje spadają, a rośnie strach, czy uda się uratować życie Antosia?

Dni mijają, nie mija rozpacz… Coraz trudniej jest nam pisać o tym, co się dzieje... Antoś nadal dzielnie walczy. Regeneruje się, ale bardzo powoli. Serduszko naszego synka jest mocno poturbowane. Wciąż jednak bije, ale długo już nie wytrzyma...

Minęły 2 miesiące, odkąd nasz rycerz jest w szpitalu. 2 miesiące, odkąd nie wyszedł na spacer, nie widział swojego domu. 2 miesiące walki o życie, gdy Antoś śpi na szpitalnym łóżku… Zamiast bajek słyszy tylko dźwięk kardiomonitora. 2 miesiące rozłąki, przeraźliwej tęsknoty i strachu.

Każdy dzień wygląda bardzo podobnie – szpital, czekanie na godzinę odwiedzin, powrót do pustego domu i wyczekiwanie dnia kolejnego, by zobaczyć Antosia. Tylko on dodaje nam sił… Widzimy, jak dzielnie walczy… My też nie możemy się poddać!

Antoś Trębiński

Dziękujemy za każde wsparcie i prosimy o dalszą pomoc, o modlitwę, dobre słowo… Każde z nich czytamy. Wysyłamy dokumentację do różnych szpitali, wszędzie szukamy ratunku... Musi nadejść bardzo szybko.  Antoś jest dla nas wszystkim, nie chcemy, nie możemy go stracić…!

Błagamy – nie mamy już czasu!

Niekiedy na ratunek jest bardzo mało czasu, a niekiedy jak tu – nie ma go wcale! Prosimy Was o pomoc, bo na naszych oczach umiera małe dziecko! Antoś gaśnie – nikt już tego nawet nie ukrywa. Zostało może kilka tygodni… Tyle małe serce wytrzyma bez operacji. W Polsce ratunku już nie ma. Zostały USA i profesor Frank Hanley ze szpitala w Stanford, ten sam, który uratował inne polskie dzieci, niemające gdzie indziej szans – Dawidka, Emila, Julkę… Te dzieci żyją. Antoś może być wśród nich!

Być może porywamy się z motyką na słońce. Być może to proszenie o cud… Ale w Siepomaga wiemy, że cuda się nie dzieją, to my je sprawiamy. Dlatego prosimy –  uratuj z nami życie tego chłopca. Nie odkładaj tego na jutro, na później, bo bez Ciebie Antosia jutro już nie będzie!

Antoś Trębiński

Ola i Adam, rodzice Antosia: "Jesteśmy w dramatycznej sytuacji. Nasz synek umiera na naszych oczach… Antoś walczy o życie na intensywnej terapii, jest pod stałą opieką anestezjologów i kardiochirurgów. Jak najszybciej musi znaleźć się w USA! Błagamy o pomoc, nie przekreślajcie naszego synka, wciąż można go uratować… Jego życie jest tylko w Waszych rękach!

Widujemy Antosia 3 razy dziennie, po 30 minut. Na te chwile czekamy cały dzień. Nic innego się nie liczy. Sala jest biała, sterylna. Wchodzimy w szpitalnych fartuchach… Przerażeni, szukamy naszego synka… Gdy widzimy go w łóżeczku, zalewa nas ulga. Niektórych dzieci, które leżały obok Antosia, już nie ma… Za każdym imieniem kryje się dramat walki o życie…Sala pachnie szpitalem i strachem. Tym najgorszym. Strachem o życie dziecka.

Sens naszego istnienia, cały nasz świat mieści się w malutkim łóżeczku, ma 8 miesięcy i jest naszym jedynym dzieckiem.

Antoś Trębiński

Przepełnieni szczęściem czekaliśmy, aż Antoś pojawi się na świecie… Aż do połowy ciąży. Informacja o wadzie serca. 20 tygodni strachu, niepewności i wielu pytań… Antoś urodził się 8 sierpnia, był to najpiękniejszy dzień w naszym życiu… I najtrudniejszy. Tetralogia Fallota, atrezja pnia płucnego i niedorozwój tętnic płucnych – te nazwy, niczym złe zaklęcia, sprowadzają na Antosia śmierć.

Na początku nic nie zapowiadało tragedii. Antoś był tak silny, że na razie nie potrzebował operacji… Gdy wróciliśmy do domu, jego buzia zaczęła jednak zmieniać kolor. Stała się żółta jak płatki słonecznika. Zespół Alagille’a, zaburzenia w obrębie wątroby, prowadzące do jej niewydolności, w skrajnym przypadku do przeszczepu… Mówią, że problemy to tchórze, bo atakują tylko w grupach. Nie zdążyliśmy oswoić się z chorobą synka, bo śmiertelne niebezpieczeństwo w serduszku znów dało o sobie znać… Niskie saturacje, ciężki oddech, głośny płacz, zimny pot… I ten kolor. Tym razem Antoś był szary jak popiół… Kolor niedotlenienia. Kolor śmierci.

Antoś Trębiński

Trafiliśmy do szpitala. Jesteśmy tu do dziś. Antoś przeszedł 3 poważne operacje, 2 nagłe reoperacje, dializę otrzewnową z powodu ostrej niewydolności nerek, 3 cewnikowania serca… Przez 2 tygodnie był podłączony do ECMO, systemu pozaustrojowego natleniania krwi. Lekarze mówią wprost – takiego przypadku jak Antoś, takich tętnic jakie on ma, jeszcze nie widzieli…

Nikt nie spodziewał się, że tak będzie. Cewnikowanie miało dać odpowiedź, co dalej… Nie zostawiło miejsca na domysły. Konieczna była natychmiastowa operacja - wszczepienie stentu dotętniczego, bo małe życie naszego synka wisiało na włosku… Było dobrze tylko przez kilka dni. Stent okazał niedrożny, lekarze musieli operować ponownie… I jeszcze raz. Nie było wyjścia, choć serce to przecież nie książka, żeby je ciągle otwierać…

Antoś umierał.

Antoś Trębiński

Widzieliśmy to na własne oczy. Małe rączki leżały bezwładnie na pościeli, roześmiane oczy robiły się matowe, skóra biała jak ściany szpitala… Choć z kroplówki płynęła krew, która miała być życiem – konieczna była wielokrotna transfuzja – w Antosiu życia było coraz mniej. Działały maszyny, ale serce przestawało działać.

Proszę się pożegnać – usłyszeliśmy i po tych słowach przepłakaliśmy całą noc. Jesteśmy mamą i tatą Antosia, zrobilibyśmy dla niego wszystko… Pożegnać – tego nie umieliśmy zrobić. Wiedzieliśmy, że tylko 9% dzieci, odłączonych od ECMO, żyje dalej... Nie doceniliśmy własnego synka. Znalazł się w tych 9%, choć nikt nie dawał mu szans… Lekarze w Polsce wspaniale opiekowali się Antosiem. Kilka razy uratowali mu życie. Niestety, nic więcej zrobić już nie mogą.

Szukaliśmy pomocy wszędzie… W miejscach, do których jeżdżą inne dzieci z najcięższymi wadami serca. Niemcy – kilka miesięcy temu profesor Malec odesłał nas do Polski, do szpitala, w którym jesteśmy teraz. Włochy – profesor Carotti nie podjął się leczenia… Będziemy próbować uderzać do nich jeszcze raz… Walczyć. Przegrywa tylko ten, kto się poddaje. W walce o naszego synka nie poddamy się nigdy! Póki co tylko profesor Hanley – specjalista od przypadków beznadziejnych, od najbardziej chorych serduszek, takich jak Antosia – chce podjąć się operacji synka i dać mu szansę na życie. Wiemy jedno - jeśli tam nie uda się uratować Antosia, nie uda się nigdzie.

Antoś Trębiński

Myśleliśmy, że pieniądze szczęścia nie dają, dziś, zrozpaczeni, wiemy, że dają coś więcej – życie. Opieka medyczna w USA jest najdroższa na świecie. Ponad 6,5 miliona złotych… 6,5 miliona za życie naszego dziecka, za coś, co dla nas jest bezcenne. Musimy mieć połowę tej kwoty, by klinika chciała nas przyjąć… Musimy mieć ją już teraz. Nikt nie jest w stanie przewidzieć, ile serce Antosia jeszcze wytrzyma. Może miesiąc, maksymalnie dwa… Nie możemy czekać, bo nie czeka też śmierć. Jeśli nie zdążymy - Antoś umrze.

Nie prosimy już o pomoc. My błagamy. Poruszymy niebo i ziemię, by nasz synek miał operację, by przeżył. Możemy próbować albo bezsilnie patrzeć, jak nasze dziecko umiera. Jeśli jesteś mamą, jeśli jesteś tatą… Jeśli kiedykolwiek kogoś kochałeś… Wierzymy, że nas rozumiesz".

A my, w Siepomaga, wierzymy też, że ta historia będzie mieć jedno zakończenie. Szczęśliwe. Dzięki Tobie. Że się uda... Dlatego z całego serca - prosimy - pomóż, wesprzyj, udostępnij i spraw z nami ten cud... Spraw, że Antoś będzie żyć.

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 62 415 osób
2 872 240 zł (104,33%)