Piotr Barczyszyn - zdjęcie główne

Dzień, w którym zatrzymał się świat

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja

Organizator zbiórki:
Piotr Barczyszyn, 56 lat
Szczecin, zachodniopomorskie
Stan po pęknięciu tętniaka, podejrzenie zespołu Dandy-Walkera, wodogłowie, padaczka
Rozpoczęcie: 17 marca 2021
Zakończenie: 18 października 2021
58 118 zł(29,06%)
Wsparło 437 osób

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja

Organizator zbiórki:
Piotr Barczyszyn, 56 lat
Szczecin, zachodniopomorskie
Stan po pęknięciu tętniaka, podejrzenie zespołu Dandy-Walkera, wodogłowie, padaczka
Rozpoczęcie: 17 marca 2021
Zakończenie: 18 października 2021

Aktualizacje

  • Najnowsze wieści od Piotra!

    Dnia 22.05.2021 r. przyjechaliśmy do Ośrodka Neurorehabilitacji w Olsztynie z nadzieją na lepsze jutro. Poprawa zdrowia Piotra jest dla mnie priorytetem i tylko to się teraz liczy.

    Pierwszy tydzień pobytu był dla Piotra trudny. Ogromne wahania ciśnienia i pobyt w szpitalu z powodu infekcji, ale dziś „idziemy do przodu”. Tutejsi specjaliści (rehabilitanci, logopeda) widzą duży potencjał i konieczność intensywnej rehabilitacji.

    Każdego dnia Piotr uczestniczy w zajęciach rehabilitacji ruchowej, która pozwoli Mu odzyskać sprawność fizyczną i pracuje z logopedą nad odzyskaniem zdolności przełykania i mowy.

    Piotr Barczyszyn

    Małymi krokami odzyskuje świadomość, dostrzega osoby wokół siebie, słucha i rozumie co się do Niego mówi. A to bardzo dużo, uwierzcie mi. Każde spojrzenie, mrugnięcie okiem, ruchy palcami czy kilkuminutowa pozycja siedząca to ogromny wysiłek. Piotr dzielnie pokonuje poszczególne stopnie trudności.

    Przed nami długa droga, minimum 8-10 miesięcy rehabilitacji. Mam nadzieję, że z pomocą osób o wielkich sercach uda nam się tę drogę pokonać.

    Dziękuję za każdy dowód okazanego nam wsparcia.

    Justyna

Opis zbiórki

Zdjęcia, które widzicie na zbiórce, zostały zrobione, zanim doszło do tragedii i pęknięcia tętniaka. Był wtedy z nami, śmiał się, a dla żartów chował nawet w drzewie. Obecnie Piotr leży na oddziale intensywnej terapii, schowany przed światem, pod respiratorem. Dlatego musimy się podzielić z Wami naszą trudną historią, bo opuszczeniu szpitala czeka na Piotra minimum pół roku intensywnej rehabilitacji, która w prywatnym ośrodku kosztuje bagatela 20 tys. zł. Miesięcznie...

Byliśmy rodziną jakich wiele. Mieliśmy plany, marzenia, ambicje, a przede wszystkim siebie. Piotr zawsze był przy mnie, zawsze dawał mi poczucie bezpieczeństwa. A teraz tak bardzo się o Niego boję... 

Piotr Barczyszyn

Trzynaście lat temu Piotr zaczął mieć problemy ze wzrokiem. Przez myśl nie przeszło nam nawet, że może być to pierwszy akt dramatu. Zupełnie niespodziewanie dowiedzieliśmy się wtedy o wrodzonej chorobie Piotra.

Byliśmy zdezorientowani, wszędzie szukaliśmy pomocy. Choroba zaś „w ukryciu” postępowała. Rozwinęło się zaawansowane wodogłowie i zaczęły pojawiać epizody padaczkowe. Objawy jak nieproszony gość wdarły się w nasze życie i zabrały Piotrowi rzeczywistość, jaką znał.

Od tego momentu rozpoczęliśmy walkę o Jego zdrowie i powrót, choć częściowy, do normalności. Zaczęły się badania, wizyty u specjalistów, pobyty w szpitalach i decyzja o ewentualnej operacji wszczepienia zastawki do mózgu, do której jednak nie doszło. Po wielu konsultacjach lekarze uznali, że to zbyt ryzykowne rozwiązanie.

W listopadzie 2017 roku Piotr przeszedł silny atak padaczkowy, po którym trafił do szpitala. Temat operacji powrócił. Wykonano szereg badań, m.in. tomografię, która potwierdziła poważny stan i dodatkowo wykryła tętniaka mózgu. Mimo przerażenia czekaliśmy na decyzję o jego usunięciu. Niestety, lekarze nie zdecydowali się na przeprowadzenie operacji. Zostaliśmy skazani na życie w strachu...

Tak żyliśmy do 5 lutego 2021 roku. Jak co dzień rano wyszliśmy do pracy, z której Piotr już nie wrócił do domu. Doszło do pęknięcia tętniaka i w krytycznym stanie trafił do szpitala. Natychmiast został zoperowany. Po około 3 tygodniach na OIOMie został wybudzony ze śpiączki farmakologicznej, ale nadal oddycha tylko przy pomocy respiratora, nie odzyskał świadomości, ma porażenie czterokończynowe.

Walczymy i wierzymy, że wszystko dobrze się skończy. Lata temu rozpoczęliśmy wspólne życie i dojdziemy wspólnie do mety...

Powrót Piotra do zdrowia jest uzależniony od wszczepienia zastawki do mózgu i podjęcia jak najszybciej rehabilitacji. W Polsce jest niewiele ośrodków, które chcą podjąć się długiej i ciężkiej pracy, aby pomóc takim pacjentom jak Piotr. To miesiące rehabilitacji, pracy z logopedą i psychologiem. Koszt pobytu Piotra w takim ośrodku to horrendalna suma. Im szybciej trafi pod opiekę specjalistów, tym Jego szanse na odzyskanie świadomości i samodzielności są większe.

Zdajemy sobie sprawę, że czasy są trudne, ale wiemy też, że nie brakuje ludzi o wielkich sercach. Prosimy, otwórzcie swoje serca, pomóżcie postawić Piotra na nogi i przejść zwycięsko przez metę.

Justyna

Wybierz zakładkę
Sortuj według