Piotr ma coraz mniej czasu, by pokonać glejaka. Pilnie potrzebna pomoc!

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparły 2 564 osoby
135 568 zł (68,33%)
Brakuje jeszcze 62 823 zł
Wesprzyj Wesprzyj
Przekaż swój podatku
Numer KRS
0000396361
Cel szczegółowy 1%
0057927 Piotr
Zbiórka na cel
Terapia w walce z glejakiem mózgu

Piotr Szumiło , 44 lata

Zamość , lubelskie

Glejak mózgu - wznowa

Rozpoczęcie: 29 Października 2019
Zakończenie: 1 Lutego 2021

18 Listopada 2020, 12:16
Wciąż potrzebujemy Waszej pomocy❗️Wyniki badań dają nadzieję...

Kochani, nie mamy słów, by podziękować Wam za tę pomoc! Wasze zaangażowanie daje nam ogromną siłę do walki z chorobą! 

Po długim oczekiwaniu, wreszcie otrzymaliśmy pozytywne informacje: leczenie przynosi efekty! Ostatnie badania nie pozostawiają wątpliwości - guz jest coraz mniejszy, a to daje nadzieję na pokonanie wznowy i zmniejszenie dolegliwości. 

Wyniki dały nam ogromną radość, ale nie możemy się do końca cieszyć tym sukcesem. Gdzieś w naszych głowach pojawia się niepokój, bo jeśli zabraknie nam środków na pomoc nie będzie szans, a guz znów zacznie się rozwijać siejąc spustoszenie w organizmie Piotra. Pomimo dobrych informacji jego życie wciąż jest w niebezpieczeństwie!

Zdajemy sobie sprawę w jak trudnych żyjemy czasach. W tym momencie nie pozostaje nam nic innego jak prosić Was, byście o nas nie zapominali. Jeśli możecie, udostępnijcie nasz apel, pomóżcie nam znaleźć kolejnych wyjątkowych ludzi, którzy pomogą nam ratować życie! 

Pokaż wszystkie aktualizacje

17 Lutego 2020, 09:12
Leczenie działa, ale Piotr wciąż potrzebuje pomocy❗️

Czekaliśmy do 10 lutego, aby potwierdzić czy nierefundowany lek przynosi rezultaty. Te emocje, które towarzyszyły nam przez ostatnie tygodnie... tego nie da się do niczego porównać - tak naprawdę mogło się wydarzyć wszystko. Ta choroba nauczyła nas, że niczego nie można być pewnym... 

Tym razem lekarz miał dla nas dobre wiadomości: guz nie tylko nie rośnie, ale atakowany kolejnymi cyklami chemioterapii i lekarstwami, nieznacznie się zmniejszył! W tej sytuacji to najlepsza wiadomość, jaką można przekazać. W końcu mamy choć cień szansy na to, że nasza codzienność nie będzie oznaczała ciągłego strachu. 

Piotr Szumiło

Pragnę w imieniu swoim i męża podziękować z całego serca wszystkim Darczyńcom za zrozumienie I wsparcie zbiorki. Mam nadzieję, że wciąż możemy na Was liczyć, bo lek, który przyjmuje mąż wciąż musi być podawany, tej terapii nie można przerwać, a my potrzebujemy wsparcia, by kolejne wizyty lekarskie dawały nadzieję na pokonanie potwornej choroby. 

Pomocy! 

Plany, marzenia, rozpadły się jak domek z kart. Wszystko przestaje mieć znaczenie w momencie, gdy słyszysz, że w głowie masz tykającą w głowie. Świat staje się miejscem obcym, a ty zastanawiasz się czy jeszcze cokolwiek na ciebie czeka. Kiedy patrzysz na swoją rodzinę i nie wiesz, czy właśnie nie widzisz jej po raz ostatni… 

Żona Piotra: Ten dzień zapamiętam na zawsze. W niedzielę pracowałam, ale swoim zwyczajem zawsze podczas przerwy w obowiązkach dzwoniłam do męża, by zapytać jak mija mu dzień. To, że nie odebrał, nie powinno mnie dziwić. Ale odbierał. Zawsze. Przeczucie nie dawało mi spokoju, to sprawiło, że zaangażowałam najbliższych znajomych, by sprawdzili czy wszystko w domu w porządku. Nieco ponad godzinę później dowiedziałam się, że mąż może mieć pierwsze objawy udaru, że powinnam do niego wracać. Pierwsza myśl: to nie może być prawda! On zawsze zdrowy, pełny energii miałaby poważnie zachorować? Niedługo po tym byliśmy szpital. To tam usłyszałam od lekarza, w marcu tego roku, że u męża w głowie wykryto w guz. Okazało się, że to glejak. Cały świat runął. Wtedy nie wiedziałam do końca, jakie mogą być konsekwencje, ale krótka rozmowa z lekarzem, uświadomiła mi, że czeka nas walka. O życie. O sprawność. O wszystko. 

Piotr Szumiło

Piotr: Kiedy dowiedziałem się, że mam glejaka załamałem się. Guz, nowotwór - brzmiały dla mnie jak wyrok. Nie wierzyłem, że jest dla mnie szansa. Jak mam powiedzieć o tym dzieciom? Czy umrę od razu, czy czeka mnie męka i wiele miesięcy cierpienia? Te pytania kłębiły mi się w głowie. Kiedy miałem wrażenie, że sięgnąłem dna, poprosiłem moją żonę tylko o jedno. By wyciągnęła rękę i mnie uratowała. 

Żona Piotra: Operacja pozwoliła na wycięcie znacznej części guza. Późniejsza radioterapia miała być ratunkiem i zniszczyć resztki choroby odbierającej mężowi siły. 6 tygodni ciężkiego leczenia, borykanie się ze skutkami organizmu, który podejmuje walkę. Patrzenie na to, jak batalia o życie odbiera mu siły. Nadzieja, która pojawiała się i znikała. Szpital, którego z czasem poznaliśmy każdy kąt. Każdy powrót bolał niemalże fizycznie… 

Na kolejne badania czekałam pełna nadziei. Że ten wysiłek nie poszedł na marne. Tomografia wykonana 1 września zniszczyła wszystko. Najgorsze, co może przekazać lekarz: wznowa choroby. Guz odrastał po drugiej stronie mózgu w bardzo nietypowym kształcie. Forma, której żaden lekarz, nie chce i nie może zoperować. Zmiana planu leczenia na chemioterapię paliatywną nie daje zbyt wielkich nadziei. Szpitalne protokoły pozostają bezradne. Potrzebne jest leczenie nierefundowane. To wydatek kilkuset tysięcy złotych! Nie wyobrażam sobie takiej kwoty i wiem, że nie jestem w stanie jej zdobyć. Muszę go ratować! Wiem, że każdy dzień oczekiwania na leczenie odbiera nam szansę. Potrzebuję Twojej pomocy, bo jesteś naszą jedyną nadzieją na to, że znów staniemy do walki. 

Piotr: Całe życie pomagałem, byłem zaangażowany w opiekę nad zwierzętami. Moja empatia nie pozwalała mi przechodzić obojętnie obok krzywdy innych. Teraz staję przed Wami i proszę, pomóż mi przeżyć jeszcze kilka-, kilkanaście lat. Patrzeć jak dzieci dorastają, spełnić jeszcze kilka marzeń. Móc robić jeszcze plany na przyszłość, nie myśleć, że jedynym co mnie czeka jest śmierć. 

Glejak brzmi potwornie. Do niedawna nie wiedziałem, co to. Gdyby ktoś rok temu powiedział mi, że tak dziś będzie wyglądało moje życie, pewnie roześmiałbym się w głos. Moją energią zarażałem innych, a dziś czerpię tyle ile mogę. Odbieram to, co dałem… Dobro do mnie wróciło, ale potrzebuję więcej, bo to leczenie jest dla mnie nadzieją na przyszłość.

Żona Piotra: Muszę o niego walczyć! To moja druga połówka, człowiek, który zrobił w swoim życiu mnóstwo dobrego... Mamy córkę, która Teraz walczę o każdy dzień. O to, by szpital i hospicjum nie stało się dla nas miejscem oczekiwania na koniec. Nie poddam się! 

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparły 2 564 osoby
135 568 zł (68,33%)
Brakuje jeszcze 62 823 zł
Wesprzyj Wesprzyj
Przekaż swój podatku
Numer KRS
0000396361
Cel szczegółowy 1%
0057927 Piotr