Piotr cudem przeżył wypadek, teraz walczy o powrót do rodziny

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparły 703 osoby
68 646 zł (77,62%)
Brakuje jeszcze 19 790 zł
Wesprzyj Wesprzyj
Zbiórka na cel
Turnus rehabilitacyjny umożliwiający przywrócenie sprawności

Piotr Winiarski, 41 lat

Świdnica, dolnośląskie

Stan po wypadku

Rozpoczęcie: 9 Marca 2020

Kochał góry, dobrą muzykę, a świat wydawał się być dla niego doskonałym miejsce do rozwijania pasji. I choć tego nienawidzę, dziś mówię o tym w czasie przeszłym. Bo wypadek przekreślił wszystko. Sprawił, że Piotr zaczyna od nowa. Tym razem nie z czystą kartą, a potężnym bagażem doświadczeń w postaci obrażeń i urazów. 

Święta Bożego Narodzenia to czas spotkań z najbliższymi. Moment, w którym warto się zatrzymać i zwolnić. Niestety, właśnie tego dnia, droga mojego dziecka i jego rodziny omal nie skończyła się tragicznie… Kiedy żegnaliśmy się z Piotrem i jego rodziną po świątecznym spotkaniu, nie spodziewałam się, że widzę po raz ostatni mojego syna. Ostatni raz widziałam go w świetnej formie, z uśmiechem na twarzy, z dzieckiem przy boku. Brak telefonu po dotarciu na miejsce zrzuciłam na to, że zmęczenie wzięło górę. A później w środku nocy zadzwonił telefon. Potok słów, garść złych i gorszych informacji. Nogi się pode mną ugięły, nie mogłam uwierzyć w to, co słyszę. Przez kilka godzin powtarzałam sobie, że to pomyłka, że ktoś pomylił numery. 

Najgorsza wiadomość nadeszła niespełna 3 miesiące temu. Właściwie, dopiero po jakimś czasie usłyszałam, że początkowo lekarze nie dawali Piotrowi żadnych szans na przeżycie. Do dziś cieszę się, że nie powiedzieli mi tego wtedy. Szpital to tylko pierwszy przystanek. Małe zwycięstwa, którymi od tego dnia musimy się cieszyć. Prosto ze szpitala ruszyliśmy do ośrodka rehabilitacyjnego. Minęło zaledwie półtora miesiąca, a postępy zaskakujące, nie tylko dla nas, ale także dla specjalistów, którzy na co dzień opiekują się Piotrem. 

Piotr Winiarski

Jestem z nim każdego dnia. To niekiedy wykańczające, ale nadzieja sprawia, że codziennie znajduję w sobie energię, by go wspierać. Wierzę, że Piotr jeszcze pójdzie w góry, które od zawsze go fascynowały i zachwycały. Nie teraz, nie za rok, ale może za kilka. Niestety, by marzenie o sprawności, o nawiązaniu realnego kontaktu mogło się spełnić potrzebna jest intensywna, nieprzerwana rehabilitacja. Pobyt w ośrodku to jedyna szansa i nadzieja dla Piotra, ale koszt każdego miesiąca pobytu i opieki specjalistów już przekracza nasze możliwości. Wiemy, że sami nie zapewnimy mu tego, czego teraz potrzebuje najbardziej. Jesteśmy zdesperowani, bo przerwanie terapii jest równoznaczne z przegraną, a do tego nie możemy dopuścić… Całą rodziną zaangażowaliśmy się, by stawić czoła codzienności, ale tym razem to za mało. Piotr musi skorzystać z tego, co oferuje mu rehabilitacja, by mógł wrócić do nas, do swojej rodziny. W domu czeka na niego synek, który z tej sytuacji niewiele rozumie, prócz tego, że ukochany tatuś nagle zniknął. Czasem pełen ufności, ale też przerażenia pyta, czy jeszcze wróci do domu… 

W takich momentach człowiek zdaje sobie sprawę, jak mały jest wobec losu, który decyduje właściwie o wszystkim. Teraz los jest nie tylko w naszych, ale też w Waszych rękach. Bo to Was musimy prosić o pomoc, by Piotr miał szansę wrócić do życia, które wymknęło mu się z rąk zupełnie niespodziewanie. 

Dla ciebie to być może jedna kawa, jeden kawałek ciasta podczas spotkania z przyjacielem, dla kogoś to szansa na przyszłość w zupełnie innej odsłonie. Dla kogoś to niepowtarzalna szansa na nowe życie. Życie, którego bez Twojego wsparcia, być może już nigdy by nie odzyskał.

Pomogli

Ładuję...

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparły 703 osoby
68 646 zł (77,62%)
Brakuje jeszcze 19 790 zł
Wesprzyj Wesprzyj