Piotruś Zajdel - zdjęcie główne

Białaczka nie odpuszcza! Walka z czasem o życie Piotrusia!

Cel zbiórki: Zakup nierefundowanego leku

Piotruś Zajdel, 4 latka
Łódź, łódzkie
Ostra białaczka szpikowa
Rozpoczęcie: 1 kwietnia 2021
Zakończenie: 18 kwietnia 2021
35 554 zł(104,44%)
Wsparły 503 osoby
Spoczywaj w pokoju

Cel zbiórki: Zakup nierefundowanego leku

Piotruś Zajdel, 4 latka
Łódź, łódzkie
Ostra białaczka szpikowa
Rozpoczęcie: 1 kwietnia 2021
Zakończenie: 18 kwietnia 2021

3 maja 2021 roku ziemska, bardzo krótka droga Piotrusia dobiegła końca... Rodzicom i bliskim tego walecznego chłopca składamy najszczersze wyrazy współczucia. 

Opis zbiórki

Nasze całe życie legło w gruzach 28 lipca 2020 roku. Wieczorem tego dnia pojechaliśmy z naszym synkiem Piotrusiem na SOR szpitala dziecięcego w Łodzi. Piotruś był osłabiony, nie chciał jeść ani pić, zrobił się blady i przysypiał przez cały dzień. Po badaniach krwi okazało się, że wyniki są tak bardzo złe, że Piotruś jest w stanie zagrażającym życiu. Lekarze podejrzewali, że to białaczka. Po dokładniejszych badaniach na oddziale onkologiczno-hematologicznym, postawiono ostateczną diagnozę – OSTRA BIAŁACZKA SZPIKOWA.

Zawalił nam się cały świat... Od początku było bardzo źle. Rozpoczął się trudny okres podawania naszemu synkowi chemioterapii. Niezbędne były ciągłe przetoczenia krwi i płytek krwi. Pierwszy blok chemii nie przyniósł oczekiwanych rezultatów. Białaczka nie odpuszczała. Ponadto okazało się, że badania cytogenetyczne pokazały, że Piotruś jest w grupie wysokiego ryzyka, więc jeśli dojdzie w trakcie leczenia do remisji, to konieczne będzie wykonanie przeszczepu szpiku. Piotruś nie zareagował również na drugi cykl chemioterapii indukcyjnej, okazało się, że konwencjonalna chemioterapia jest nieskuteczna w przypadku naszego synka. Tylko rodzic śmiertelnie chorego dziecka może wyobrazić sobie ciągły strach i niepokój, który towarzyszył nam od początku choroby Piotrusia. Rozpoczął się nerwowy okres poszukiwania dawcy szpiku, równocześnie synek zaczął przyjmować nierefundowany przez NFZ lek ratujący życie, po którym udało się uzyskać remisję.

Piotr Zajdel

W dniu 27 listopada 2020 roku Piotruś przeszedł allogeniczny przeszczep szpiku kostnego we wrocławskim Przylądku Nadziei. Wróciliśmy do domu na dzień przed Wigilią. Przez chwilę nasz świat wrócił do normalności, jednak pobyt w rodzinnym domu trwał jedynie 17 dni. Kiedy Piotrusia zaczął bardzo boleć brzuszek, nie czekaliśmy ani chwili, niezwłocznie udaliśmy się z synem na SOR do szpitala. Trafiliśmy z powrotem do szpitala, w którym spędziliśmy kolejny miesiąc. W przebiegu ogólnego zakażenia organizmu Piotruś ponownie walczył o życie. Kolejne tygodnie po wyjściu ze szpitala polegały na naprzemiennych kontrolach zdrowia naszego synka w szpitalach w Łodzi i we Wrocławiu.

Nic nie wskazywało na to, że na początku marca wydarzy się znowu coś złego. Piotruś do tej pory był bardzo silny i dzielnie walczył z chorobą. Wydawałoby się, że w końcu pojawiło się światełko w tunelu, ale ok. 95 doby po przeszczepie, otrzymaliśmy niepokojące wyniki ze szpitala. Ostra białaczka szpikowa okazała się silniejsza od Piotrusia i od jego nowego szpiku. Choroba nie chce odpuścić, powraca. Biopsja szpiku nie pozostawiła złudzeń – WZNOWA. Piotruś musi się ponownie zmierzyć z ryzykownym, nierefundowanym leczeniem, a następnie z kolejnym przeszczepem szpiku, tym razem od jednego z rodziców. Piotrusiowi powoli wyczerpują się baterie, tak wiele już przeszedł... Od początku marca ma silne bóle brzuszka i nieustające biegunki.

Piotr Zajdel

Obecnie Piotruś przyjmuje lek ratunkowy, który został mu po raz kolejny błyskawicznie podany, po tym jak białaczka zaatakowała ponownie. Mimo ogromnych trudności w przyjmowaniu leku ze względu na to, że Piotruś nie je, nie pije, ma duże problemy z układem pokarmowym - lek przynosi już pierwsze efekty, bo liczba komórek nowotworowych w szpiku delikatnie się zmniejszyła (co pokazała ostatnia biopsja szpiku).

Niestety droga Piotrusia do zdrowa okazuje się być wyboista i Piotruś po wynikach ostatnich badań genetycznych szpiku, musi mieć podany kolejny nierefundowany lek, który pozwoli osiągnąć remisję, a tylko osiągnięcie remisji warunkuje wykonie drugiego przeszczepu, tym razem haploidentycznego. Białaczka Piotrusia jest tak agresywna, że tradycyjna chemia, która była podawana podczas leczenia, nie zadziałała, a nowy szpik też sobie z nią nie poradził, zatem sięgamy po leki ostatniej szansy, żeby ratować życie Piotrusia.

Zagrożeń jest mnóstwo, nie ma słów, którymi moglibyśmy wyrazić, to co teraz czujemy i czuliśmy każdego dnia od lipca ubiegłego roku. Nasz strach, rozpacz, bezradność... Tego nie da się opisać ani wyobrazić...

Brakuje już sił, czasem wiary, ale nie możemy się poddać. Jesteśmy w dramatycznej sytuacji i my rodzice musimy zrobić wszystko, żeby spróbować ratować życie naszego dziecka. Jego leczenie wymaga jednak dużych nakładów finansowych. Na obecną chwilę, potrzebny jest zakup 1 ampułki leku, którego koszt to ok. 32 tys. złotych. Zmuszeni jesteśmy prosić o pomoc i wsparcie w ratowaniu naszego synka. Prosimy, pomóżcie ratować nasze dziecko! 


Rodzice Piotrusia

Wybierz zakładkę
Sortuj według