By rak piersi nie zabrał tego, co najważniejsze... Dajmy Beacie szansę na życie!

PILNE!
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
10 dni do końca
Wsparło 1 017 osób
27 866 zł (10,11%)
Brakuje jeszcze 247 714 zł
Wesprzyj Wesprzyj
Zbiórka na cel
leczenie bioimmunologiczne nowotworu piersi w Klinice Alpstein w Szwajcarii

Beata Połukard

Warszawa, mazowieckie

Agresywny nowotwór piersi

Rozpoczęcie: 18 Kwietnia 2019
Zakończenie: 27 Lipca 2019

Zbiórka obejmuje leczenie alternatywne

10 Lipca 2019, 13:28
Zmniejszamy kwotę zbiórki!

Gdy wypuścimy dobro w świat, nie ma szans, żeby się zatrzymało! Marysia Mituła na ten moment zakończyła terapię, wróciła do domu. Rodzice Marysi postanowili przekazać część środków, których nie zdążyliśmy wykorzystać na jej leczenie, by pomóc innym.

Jedną z tych osób jest właśnie Pani Beata, dla której przekazujemy aż 100 tysięcy złotych! Zmniejszamy więc kwotę zbiórki i walczymy dalej. 

Zostańcie z nami! 

Rak — nie ma choroby, której bardziej się boimy. Jest jak wyrok! Rak piersi dla kobiety jest chyba tym najgorszym z możliwych … Gdy dowiedziałam się, że choruję, przeżyłam szok nie do opisania! Tak trudno stanąć przed lustrem i samej sobie spojrzeć w oczy i powiedzieć, że ma się raka, że to może już koniec … Jednak po chwili słyszę wewnętrzny głos — walcz Beata!

Tak — nie poddam się, tym bardziej że dostałam drugą szansę! Niestety, sama nie jestem w stanie jej wykorzystać, bo leczenie kosztuje fortunę! Tylko z pomocą dobrych ludzi — z Twoją pomocą — mogę wygrać i żyć! Bardzo proszę, bądź moim aniołem...

Zawsze pomagałam chorym, potrzebującym — uważam, że to taka moja misja na Ziemi, bo skoro jestem zdrowa i mam się dobrze, powinnam sprawić, by inni też mieli taką szansę. Nigdy w życiu bym nie podejrzewała, że nagle to ja znajdę się po tej drugiej stronie, ja będę chora, ja będę prosiła o pomoc … Dopiero teraz widzę, jakie to trudne. Bardzo chcę żyć, dlatego dzisiaj jestem tu i z całego serca proszę właśnie Ciebie o pomoc.

Beata Połukard

Już 5 lat żyję z tym potworem, który nie ma dla mnie litości. W 2015 r. po raz pierwszy zdiagnozowano u mnie agresywnego raka piersi. Moje życie wywróciło się wtedy do góry nogami, przeżyłam ogromną traumę … Nie poddałam się jednak, postanowiłam walczyć. Wiem, że mam tu, na Ziemi jeszcze wiele do zrobienia. Była operacja, lekarze usunęli guza. Sądziłam, że już po wszystkim … Kolejne dwa lata były piękne, jednak okazało się, że to dopiero cisza przed prawdziwą burzą …

W zeszłym roku moje niebo rozświetliła błyskawica, gromy oznaczały tylko jedno — rak wrócił ze zdwojoną siłą! Natychmiast poddano mnie 4 biopsjom, 3 mammografiom w celu potwierdzenia bardzo złych wyników USG. Tym razem rak zaatakował nie tylko pierś, ale także węzły chłonne. Jest to forma bardzo agresywnego raka, który daje szybko przerzuty. Po konsultacji z prowadzącym lekarzem-onkologiem zapadła zwalająca z nóg diagnoza. Nie ma całkowitej pewności, że po przeprowadzeniu następnej operacji i 3-miesięcznej chemioterapii, rak nie powróci, tak jak stało się to już po pierwszym razie w 2015 roku. Perspektywa ryzykownej i inwazyjnej operacji usunięcia piersi i węzłów chłonnych, przeraziła mnie do tego stopnia, że zaczęłam rozpaczliwie szukać alternatywnego rozwiązania za granicą. Z pomocą przyszła mi Alpstein Clinic w Szwajcarii, która ma bardzo dobre wyniki w leczeniu raka piersi.  Szwajcarscy lekarze przeanalizowali już wszystkie moje wyniki badań i są zgodni, że jeśli jak najszybciej rozpocznę kurację, daje to duże szanse na pełne wyzdrowienie! Niestety, czas ucieka. Miałam zostać przyjęta do kliniki w maju, ale nie uda mi się tak szybko uzbierać środków finansowych. Kolejny termin mam w lipcu. To nadal mało czasu, a kwota do zebrania jest gigantyczna...

Beata Połukard

Alpstein Clinic stosuje najnowsze metody bioimmunologicznego leczenia z zastosowaniem m.in. immunoterapii i najwyższej jakości działań i zabiegów profilaktycznych. Koszt bioimmunologicznego leczenia to jednak blisko 380 tysięcy złotych… Koncept mojego leczenia oparty jest głównie na tzw.  BIO-IN2-Neural Therapy oraz Infusion Therapy. W tych terapiach podawane są zindywidualizowane iniekcje czynnikami bioregulacyjnymi m.in. z leków izopatycznych, mające na celu pobudzenie układu odpornościowego, aktywację metabolizmu komórkowego, zrównoważenie układu hormonalnego oraz stymulowanie procesów detoksykacji.

Gdy dostałam kosztorys, moja euforia opadła, a nadzieja, która jeszcze przed chwilą rozgrzewała serce, stała się nagle bardzo odległa... Jestem już bardzo zmęczona, ale wiem, że nie mogę się poddać. Próbuję ze wszystkich sił zebrać fundusze, by wykorzystać moją szansę na życie. Profilaktycznie mój lekarz aplikuje mi cotygodniowo wlewy witaminowe, by wzmocnić organizm do walki z rakiem. Niestety, to za mało by powstrzymać raka. Jeśli pojawią się kolejne przerzuty, wtedy nawet leczenie w Szwajcarii może mi już nie pomóc…

Jeśli uda mi się jak najszybciej wyjechać do kliniki, szwajcarscy lekarze dają mi duże szanse na uniknięcie wycięcia zarówno piersi, jak i węzłów chłonnych! Nadmienię, że szwajcarska klinika chlubi się bardzo dobrą opinią wśród jej byłych pacjentów.

Do tej pory dotychczasowe decyzje dotyczące leczenia podejmowałam w strachu i w braku ufności do lekarzy. Tym razem wybrałam inaczej, bardzo wierzę w to, że to tam znajdę ratunek! Jeśli tylko zdążę … Dlatego proszę, pomóż mi.


Beata

Beata Połukard

Jaka jest Beata? To najcudowniejsza osoba, jaką znam. To taki anioł, który trafił na Ziemię … Do dzisiaj nie mogę pogodzić się z tym, że ta okrutna choroba zaatakowała właśnie ją. To takie niesprawiedliwe … Robimy jednak wszystko, by wyzdrowiała, bo wierzymy w cud. Cud, który jest możliwy tylko dzięki wsparciu tysięcy osób o wielkich sercach …

Moja żona wierzy, że to nie koniec, bo ma do zrobienia jeszcze wiele. Tak dużo dzieci czeka na pomoc, a ona zawsze im pomagała. Beata angażuje się w akcje charytatywne i pomaga zbierać środki na ich operacje. Dzisiaj sama potrzebuje pomocy…

Na zdjęciach jest zawsze uśmiechnięta, zawsze piękna. Tym szerzej się uśmiecha, im większy stres przeżywa — to taki jej sposób na strach. Nie pogrążamy się jednak w rozpaczy, bo sił dodaje nam wiara. Wiara w to, że się uda …

Będziemy bardzo wdzięczni, jeśli udostępnisz informację o tej zbiórce wśród swoich znajomych, a szczególnie wśród kobiet, którym nieobcy jest rak piersi. Zamierzamy dzielić się procesem leczenia tak, aby więcej kobiet poznało alternatywne możliwości walki z rakiem.

Bardzo proszę, pomóż mojej żonie, by nadal mogła być tu ze mną…

Cezary, mąż Beaty

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
10 dni do końca
Wsparło 1 017 osób
27 866 zł (10,11%)
Brakuje jeszcze 247 714 zł
Wesprzyj Wesprzyj