
Pola dostała 24 godziny życia. Wciąż tu jest i walczy o każdy oddech. Pomóż malutkiej wojowniczce wrócić do zdrowia!
Cel zbiórki: Leczenie, rehabilitacja i transport medyczny
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiącCel zbiórki: Leczenie, rehabilitacja i transport medyczny
Opis zbiórki
Pisanie tej historii kosztuje mnie naprawdę dużo. Każde zdanie oznacza ponowne przeżywanie tamtego wieczoru, nocy w szpitalu, korytarza, respiratora i chwili, w której usłyszeliśmy, że nasze dziecko może nie przeżyć.
Pola przyszła na świat zdrowa. Po porodzie spędziłyśmy trzy doby w szpitalu, a następnie bez żadnych komplikacji wróciłyśmy do domu. Pierwsze dni również nie wskazywały, że może wydarzyć się coś złego. Byliśmy szczęśliwi. Mieliśmy w domu zdrową, wyczekaną córeczkę. Nie wiedzieliśmy, że w jednej chwili całe nasze życie się zmieni.
25 czerwca 2026 r. – ten dzień zapamiętam na zawsze. Wieczorem Pola obudziła się z przeraźliwym płaczem. Zaczęła mocno prężyć całe ciało i odginać główkę do tyłu. Kiedy otworzyła oczy, zobaczyłam coś, czego nigdy wcześniej u niej nie widziałam. Oczy jakby uciekały, były ustawione nienaturalnie, przypominając silnego zeza. Spojrzenie córeczki stało się zamglone.
Nie czekaliśmy ani chwili. Wzięliśmy dziecko praktycznie w samym kocyku, wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy do najbliższego szpitala. Byłam tak zdenerwowana, że trzęsły mi się ręce. Czułam bezsilność. Widziałam swoje dziecko i wiedziałam, że dzieje się coś złego, że te objawy nie są normalne.
Choć słyszałam, że wyniki są dobre, stan Poli się nie poprawiał. Nie spałam całą noc. Płakałam razem z moją córeczką. Patrzyłam, jak moje dziecko gaśnie – jak robi się blade, chwilami sine. Miałam przerażające poczucie, że umiera!
Rano skierowano nas na USG przezciemiączkowe. I wtedy wszystko się zmieniło… W mózgu Poli wykryto krwawienie! Nagle wszyscy zaczęli biegać. Rozpoczęła się walka o jej życie. Moja córeczka została zaintubowana. Saturacja wynosiła około 70%. Pola zaczęła gwałtownie wymiotować.

Stałam na korytarzu i płakałam. Czekałam na męża i na karetkę, która miała przewieźć nas do Szczecina. Pamiętam tylko strach. Potem było jeszcze gorzej. Usłyszeliśmy diagnozy, których żaden rodzic nie powinien nigdy usłyszeć. W pewnym momencie lekarze stwierdzili śmierć mózgową.
Pola została przeniesiona na oddział intensywnej terapii dzieci. W tej chwili przebywa w śpiączce mózgowej. Oddycha za nią respirator. Jest karmiona przez sondę. Lekarze nie dawali jej praktycznie żadnych szans. Obraz tego, co wydarzyło się w głowie naszej córeczki, można porównać do tsunami – fala przeszła, ale pozostawiła po sobie ogromne spustoszenie. Krew oraz powstały obrzęk doprowadziły również do wodogłowia. A mimo to Pola nadal żyje. Dostała 24 godziny. Przeżyła dwa miesiące. Każdego dnia pokazuje nam, że nie zamierza się poddać.
Dlatego dopóki Pola walczy, my będziemy walczyć razem z nią. Nie wiemy, jak wiele będziemy w stanie odzyskać. Wiemy natomiast, że chcemy dać jej każdą możliwą szansę. Chcemy zapewnić jej specjalistyczną rehabilitację, niezbędny sprzęt i opiekę. Chcemy również zorganizować specjalistyczny transport medyczny, aby przewieźć ją do kliniki, w której chcemy szukać dalszych możliwości leczenia i pomocy.
To wszystko wiąże się z ogromnymi kosztami. Sami nie jesteśmy w stanie ich udźwignąć. Dlatego prosimy o pomoc dla naszej córeczki. Jeżeli możesz – wesprzyj naszą zbiórkę. Jeżeli nie możesz pomóc finansowo – udostępnij historię Poli. Każda wpłata, każde udostępnienie i każda osoba, do której dotrze ta historia, zwiększa naszą szansę na zapewnienie jej dalszej opieki.
Pola już raz pokazała, że statystyki nie decydują o wszystkim. Miała żyć dobę. A nadal jest tutaj. Pomóż nam walczyć o kolejne dni naszej córeczki.
Milena, mama Poli
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- O20 zł
- Wpłata anonimowa20 zł