Skarbonka

Pomagamy Remiemu

Avatar organizatora
Organizator:Renek

Skarbonka została założona z inicjatywy organizatora, który odpowiada za jej treść.

Zdjęcie główne wgrane przez użytkownika

Kiedyś, połamałem się na nartach. W Moenie, na niebieskiej trasie )))

Chwila nieuwagi, mulda, garb i wylądowałem na trawie - środek grudnia. Zebrałem się i nawet zjechałem na dół. E tam, co tam, pewnie nic to. Właściwie jechałem tylko na prawej narcie, ale zjechałem. Połamałem kłykcie w kolanie, dowiedziałem się o tym nie w ambulatorium u Italianów, ale dopiero po powrcocie do Polski. Operacja w Elblągu, przeszczep kości z biodra w kolano, tam gdzie się deko coś pogruchotało. Nie moment na podziękowania ludziom, którzy się do tego przyczynili, chociaż będą w moim serduchu do końca moich dni. Jak czytają, to wiedzą.

Po trzytygodniowym! gipsie zaczęła się rehabilitacja. Niestety, po paru zabiegach, w mojej durności wydawało mi się, że sam dam radę to zrobić w domu... Oj, ja durny do potęgi nieskończonej!!! Jedna z najgorszej decyzji w moim życiu... Przeszło pół roku potem, dopiero dostałem się w ręce ludzi, którzy się na tym znali... Bolało... Bardzo... Pomogli.

Dlaczego o tym piszę?

Remiemu co dzień, w pierwszej z dwóch, a może, oby nie trzech czterotygniowej sesji pomagają ludzie, którzy się na tym znają. A Remi walczy i wierzy, razem z nami, że te wymuszone ruchy wiele zmienią....

 

2205 zł
Wsparło 20 osób

Wszystkie środki zebrane na skarbonce trafiają
bezpośrednio
na subkonto Podopiecznego:

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361
Cel szczegółowy 1,5%0826479 Remigiusz

Kiedyś, połamałem się na nartach. W Moenie, na niebieskiej trasie )))

Chwila nieuwagi, mulda, garb i wylądowałem na trawie - środek grudnia. Zebrałem się i nawet zjechałem na dół. E tam, co tam, pewnie nic to. Właściwie jechałem tylko na prawej narcie, ale zjechałem. Połamałem kłykcie w kolanie, dowiedziałem się o tym nie w ambulatorium u Italianów, ale dopiero po powrcocie do Polski. Operacja w Elblągu, przeszczep kości z biodra w kolano, tam gdzie się deko coś pogruchotało. Nie moment na podziękowania ludziom, którzy się do tego przyczynili, chociaż będą w moim serduchu do końca moich dni. Jak czytają, to wiedzą.

Po trzytygodniowym! gipsie zaczęła się rehabilitacja. Niestety, po paru zabiegach, w mojej durności wydawało mi się, że sam dam radę to zrobić w domu... Oj, ja durny do potęgi nieskończonej!!! Jedna z najgorszej decyzji w moim życiu... Przeszło pół roku potem, dopiero dostałem się w ręce ludzi, którzy się na tym znali... Bolało... Bardzo... Pomogli.

Dlaczego o tym piszę?

Remiemu co dzień, w pierwszej z dwóch, a może, oby nie trzech czterotygniowej sesji pomagają ludzie, którzy się na tym znają. A Remi walczy i wierzy, razem z nami, że te wymuszone ruchy wiele zmienią....

 

Wpłaty

Sortuj według