
Dopiero gdy zdrowie zaczęło się gwałtownie rozpadać, usłyszałem diagnozę... Ratuj moje serce!
Cel zbiórki: Leczenie, rehabilitacja i sprzęt
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiącCel zbiórki: Leczenie, rehabilitacja i sprzęt
Opis zbiórki
Mam na imię Darek. Mam 52 lata, lecz dopiero niedawno dowiedziałem się, że przez niemal całe życie nosiłem w sobie tykającą bombę. Przez 49 lat nie wiedziałem, że moje serce zostało obciążone wrodzoną wadą, która powoli niszczyła organizm, prowadząc do poważnych chorób krążenia.
Pracowałem ciężko, często ponad siły, wierząc, że zmęczenie to zwykła cena codzienności. Dopiero gdy zdrowie zaczęło się gwałtownie rozpadać, usłyszałem diagnozę, wrodzona wada serca, która przez lata pozostawała w ukryciu. Przez piętnaście lat mieszkałem poza krajem. W tamtym czasie doszło do dwóch incydentów zakrzepowych, lecz nikt nie potrafił wskazać prawdziwej przyczyny. Odpowiedź przyszła dopiero po powrocie do Polski w 2022 roku. Lekarze odkryli prawdę, która wywróciła moje życie do góry nogami.
Gdy wydawało się, że gorzej już być nie może, pojawił się kolejny cios. W grudniu 2025 roku zdiagnozowano u mnie rzadką chorobę. Choroba uszkodziła nerwy odpowiedzialne za pracę przepony oraz części ramienia. Zespół Parsonage'a-Turnera, porażenie nerwu przeponowego oraz ostra niewydolność oddechowa utrudniają mi funkcjonowanie. Prawa strona przepony została sparaliżowana, przez co płuco znalazło się pod ogromnym uciskiem. Kilka tygodni później lekarze przekazali wiadomość, której nikt nie jest gotów usłyszeć. Serce wymagało natychmiastowej operacji ratującej życie. Bez niej przyszłość mogła skończyć się szybciej, niż byłem w stanie sobie wyobrazić.
2 lutego w Gdańsku przeszedłem skomplikowany zabieg kardiochirurgiczny. Wówczas wymieniono zastawkę aortalną z powodu krytycznej stenozy, usunięto tętniaka aorty, opuszka aorty została zastąpiona sztucznym implantem. Dwa miesiące spędzone w szpitalu, stały się czasem nieustannej walki o życie. Oddział kardiologii, kardiochirurgia, intensywna terapia, każdy dzień był krokiem pomiędzy nadzieją a strachem.

Lekarze zrobili wszystko, aby dać mi drugą szansę. Mam dziś serce, które w pewnym sensie zostało zbudowane na nowo. Jestem za to niewyobrażalnie wdzięczny. Niestety kolejny problem pozostaje nierozwiązany. Z powodu ogromnego ryzyka lekarze odradzają operację przepony. Paraliż nadal utrudnia oddychanie. Saturacja potrafi spadać do niepokojącego poziomu. Każdy głębszy oddech wymaga wysiłku.
Po wyjściu ze szpitala stanąłem przed rzeczywistością, która okazała się równie trudna jak sama choroba. Utrzymuję się ze świadczenia. Ta kwota musi wystarczyć na życie, rachunki, leczenie oraz leki kosztujące około 500 zł miesięcznie. Jednocześnie wciąż pozostaję w trakcie rekonwalescencji. Czekam na rehabilitację, która pozwoli mi walczyć o odzyskanie części sprawności.
Do codziennego funkcjonowania potrzebuję specjalistycznego sprzętu medycznego, stelaża do łóżka umożliwiającego sen w pozycji pod kątem prostym, urządzeń do elektrostymulacji nerwów przepony i podstawowego sprzętu rehabilitacyjnego. Bez tego nawet zwykły odpoczynek staje się trudny. Próbowałem uzyskać pomoc w wypożyczalniach sprzętu, lecz w miejscu, w którym obecnie przebywam, potrzebnych rzeczy po prostu nie ma.
Los nie oszczędził także mojej żony. Od piętnastu lat zmaga się z chorobą zakrzepową, obecnie walczy z zakrzepem w nodze. Czeka ją operacja wrodzonej wady serca. W tej chwili żadne z nas nie jest w stanie podjąć pracy.
Czasem budzę się w nocy, próbując złapać spokojny oddech. W takich chwilach przypominam sobie, jak blisko byłem końca. Dziś wiem, że otrzymałem drugą szansę. Jednak życie po operacji okazało się kolejną walką. Dlatego z ogromną pokorą proszę o pomoc. Każde wsparcie, finansowe, organizacyjne, nawet dobra rada, może pomóc mi przejść przez ten trudny czas.
Darek
- Wpłata anonimowa10 zł
- Krzysiek50 zł
Dajcie rade!!
- PCh50 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowaX zł