Pilne!
Karolina Kozłowska - zdjęcie główne

NOWOTWÓR próbuje mnie zabić! Ratunku!

Cel zbiórki: Leczenie onkologiczne we Francji

Organizator zbiórki:
Karolina Kozłowska, 47 lat
Augustów
Rak kory nadnerczy
Rozpoczęcie: 19 listopada 2025
Zakończenie: 19 lutego 2026
230 702 zł(79,9%)
Brakuje 58 054 zł
WesprzyjWsparło 2271 osób
Wpłać, wysyłając SMS
Numer telefonu
75365
Treść SMS
0867168
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-mobile

Przekaż mi 1,5% podatku

Numer KRS0000396361
Cel szczegółowy 1,5%0867168 Karolina
Dostępne metody płatności:
BLIK - logo
Apple Pay - logo
Google Pay - logo
Mastercard - logo
Visa - logo
Regularne wsparcie daje Karolinie poczucie bezpieczeństwa i pomoc w trudnej sytuacji, także po zakończeniu zbiórki.

Cel zbiórki: Leczenie onkologiczne we Francji

Organizator zbiórki:
Karolina Kozłowska, 47 lat
Augustów
Rak kory nadnerczy
Rozpoczęcie: 19 listopada 2025
Zakończenie: 19 lutego 2026

Aktualizacje

  • Znam już termin operacji! Zostało mało czasu...

    22 stycznia 2026 roku lekarze z Instytutu Gustave Roussy we Francji odbyli konsylium w sprawie mojej choroby. Po obejrzeniu dokumentacji medycznej oraz zdjęć tomografii komputerowej zdecydowali się mnie operować. Zdaniem specjalistów jest częściowa odpowiedź na chemioterapię i dla nich obecność czopu nowotworowego w żyle głównej dolnej nie stanowi przeszkody, aby mogli mnie operować.

    Jak obecnie wygląda moja codzienność? Pomagam dzieciom w lekcjach, gotuję, sprzątam, robię zakupy, odwiedzam rodzinę (jeśli samopoczucie mi na to pozwala) i jeżdżę do Białegostoku na chemioterapię. Codziennie towarzyszy mi ból w miejscu, gdzie mam przerzuty, a także  w żołądku i jelitach z powodu agresywnej chemioterapii doustnej. Sporadyczne też wymiotuje.

    Wyznaczono mi termin operacji na 17 lutego 2026 r. Chirurg napisał mi w e-mailu, że muszę przyjechać do Francji tydzień przed operacją, aby odbyć wizytę w poradni. Po operacji będę musiała zostać we Francji jeszcze przez 2-3 tygodnie, aby być pod kontrolą lekarzy. Oznacza to, że będę musiała opłacić pobyt w hotelu przez 4 tygodnie, kupić jedzenie, zapłacić za leki, które wypisze lekarz, a także zapłacić za przelot do Francji, za siebie i moją siostrę cioteczną, która będzie się mną opiekować...

    Karolina Kozłowska

    To wszystko wiąże się z ogromnymi kosztami, a potrzebne są też pieniądze na leki przeciwbólowe, endokrynologiczne, witaminy, suplementy diety, zdrową ekologiczną żywność, która wzmacniają moją odporność i dają siłę do walki z chorobą. 

    Moja rodzina bardzo przeżywa moją chorobę. Szczególnie moje dzieci, mąż i tata. Jest we mnie nadzieja i lęk jednocześnie... Z całego serca dziękuję wszystkim Darczyńcom, ludziom dobrej woli za okazane mi wsparcie finansowe. Jesteście kochani i modlę się za Was. Dziękuję za zorganizowanie wspaniałego koncertu przez liczne szkoły w moim rodzinnym mieście, z którego dochód został przeznaczony na moje leczenie.

    Proszę, nie zostawiajcie mnie!

    Karolina

Opis zbiórki

Jeszcze niedawno byłam zwyczajną 47-letnią nauczycielką języka angielskiego, która z radością patrzyła na dorastanie swoich dzieci i planowała kolejne lekcje, wakacje, wspólne chwile. Tak było aż do momentu, w którym moje życie runęło w jednej sekundzie...

W styczniu 2025 roku usłyszałam diagnozę, której żadna matka, żona ani córka nigdy nie powinna usłyszeć, złośliwy nowotwór kory nadnercza z przerzutami do płuc, naciekający żyłę nerkową, jajnikową i główną dolną. To słowa, które zabierają oddech i każą patrzeć na swoje dzieci z przerażeniem, że być może nie zdążę zobaczyć, jak dorastają.

Od lutego do maja poddawano mnie wyniszczającej chemioterapii, która miała powstrzymać rozwój choroby, ale zamiast poprawy usłyszałam, że nastąpiła progresja nowotworu. Kiedy w czerwcu pojawił się promyk nadziei w postaci immunoterapii, został mi brutalnie odebrany. Lekarze musieli odmówić leczenia, ponieważ jestem zakażona WZW typu B. Świat wtedy dosłownie zawirował mi przed oczami. Nie mogłam zrozumieć, dlaczego kolejna furtka została zatrzaśnięta.

Rozpoczęłam drugą linię chemioterapii, walcząc nie tylko z bólem, zmęczeniem i strachem, ale przede wszystkim z nieustannym pytaniem, czy zdążę… Tomografia we wrześniu dała odrobinę nadziei, guz zmniejszył się, przerzutów było mniej. Lekarze z Gliwic uznali, że być może istnieje szansa na operację ratującą życie, więc zaczęłam szukać pomocy wszędzie, gdzie tylko mogłam.

Karolina Kozłowska

Polscy chirurdzy odmówili mi zabiegu. Każdy z nich patrzył na mnie z troską, ale też z bezsilnością, mówiąc, że taka operacja niesie ze sobą zbyt duże ryzyko śmierci na stole operacyjnym. Kolejne konsultacje kończyły się kolejnymi słowami: „nie podejmę się tego, to zbyt niebezpieczne”. W pewnym momencie zaczęłam wątpić, czy w ogóle istnieje jeszcze jakakolwiek droga ratunku...

Wtedy zdecydowałam się na desperacki krok, zaciągnęliśmy długi, aby zapłacić 1500 euro za opinię onkologów z instytutu we Francji, jednego z najlepszych ośrodków leczenia raka na świecie. I tam wydarzył się cud. Usłyszałam po raz pierwszy, że mój guz jest operacyjny, że istnieje realna szansa, by mnie uratować, że według francuskich specjalistów ryzyko powikłań jest niewielkie. Łzy płynęły mi po twarzy, gdy czytałam te słowa. Po miesiącach odmów ktoś w końcu powiedział: „Możemy spróbować”.

Nadzieja jednak ma swoją cenę. Operacja i leczenie we Francji zostały wycenione na ponad sześćdziesiąt tysięcy euro, czyli około 260 tysięcy złotych, nie licząc zakwaterowania, podróży, leków i długiego pobytu za granicą. To kwota, której nie jestem w stanie udźwignąć, a która jednocześnie może zdecydować o całym moim życiu! 

Dziś, z ogromnym drżeniem serca, proszę Was o pomoc. Proszę o szansę na życie i możliwość dalszego bycia mamą dla swoich dzieci, które tak bardzo mnie potrzebują... Każda złotówka i iskierka wsparcia jest dla mnie jak oddech, którego modlę się, by mi nie zabrakło... Błagam Was, pomóżcie mi walczyć!

Karolina

Wybierz zakładkę
Sortuj według