

Mózg i oczy Zuzi nie mają miejsca, by rosnąć! Pomóż nam ocalić córkę!
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, diagnostyka
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, diagnostyka
Aktualizacje
Przed Zuzią skomplikowana operacja... Ratuj nasze dziecko!
Kochani,
chcemy podzielić się z Wami tym, co dzieje się u naszej córeczki Zuzi Piątkowskiej. Za nami już trzy trudne wyjazdy do Wojewódzkiego Szpitala Dziecięcego w Olsztynie.Każdy taki wyjazd to ogromny stres, kolejne badania i godziny niepewności, ale także krok bliżej do operacji, która może uratować jej zdrowie i życie.
Niestety, czas działa na naszą niekorzyść. Dysmorfia buzi Zuzi pogłębia się, a jej codzienność staje się coraz trudniejsza. Zuzia ma ogromne problemy ze snem, noce są nieprzespane, a my czuwamy przy niej na zmianę, wsłuchując się w każdy jej oddech. Podejrzewamy, że ból powoduje ucisk rosnącego mózgu albo oczu. Nasza córeczka jest jeszcze za mała, żeby nam to powiedzieć… Patrzymy na jej cierpienie bezsilni, a serce pęka na milion kawałków.
Każde badanie, tomografia głowy, polisomnografia, przybliża nas do tego najważniejszego momentu, czyli operacji, podczas której lekarze będą musieli rozciągnąć szwy na główce Zuzi, aby zrobić miejsce dla rosnącego mózgu i oczu. To brzmi przerażająco, ale to jedyna szansa, by nasza córeczka mogła normalnie żyć.

Przed nami kolejne konsultacje:
18 września, oddział okulistyczny we Wrocławiu, 25 września, konsultacja genetyczna u prof. Śmigła, 15 października, ponowny wyjazd do Olsztyna na kolejne badania. Żyjemy od jednego terminu do drugiego, od badania do badania. Każdy dzień to walka o zdrowie Zuzi, o pieniądze na rehabilitację, o siłę, żeby przetrwać kolejne noce bez snu.
Nie znamy jeszcze kosztów samej operacji, ale już dziś rehabilitacje, prywatne wizyty i ciągłe wyjazdy pochłaniają ogromne środki, które dla nas, rodziców, są ogromnym obciążeniem.
Dlatego jeszcze raz prosimy Was, bądźcie z nami. Dzięki Wam Zuzia ma szansę, by kiedyś spojrzeć na nas oczami wolnymi od bólu i żyć tak, jak jej rówieśnicy. Z całego serca dziękujemy za każdą złotówkę, każde słowo wsparcia i każdą modlitwę. To dzięki Wam mamy siłę, by walczyć dalej.
Rodzice Zuzi
Opis zbiórki
Nie tak wyobrażaliśmy sobie początek rodzicielstwa. Gdy dowiedzieliśmy się, że zostaniemy rodzicami, byliśmy pełni marzeń. Mówiliśmy sobie: „Byle tylko była zdrowa”. A potem przyszła na świat nasza Zuzia. Ale niestety nie wszystko wyglądało tak, jak zaplanowaliśmy...
Była malutka, delikatna, z błyszczącymi oczami, które wydawały się zbyt duże… W drugim tygodniu życia nasza kruszynka trafiła do szpitala z powodu groźnego wirusa RSV. Zuzia leżała w inkubatorze, walcząc o oddech. Byliśmy bezsilni i zalani łzami. Mogliśmy tylko patrzeć jaki bój toczy o każdą kolejną minutę. I wtedy, między kroplówkami, rurkami i przerażeniem, ktoś spojrzał na jej oczy. Miały nietypowy kształt, były bardzo wypukłe.
Zaczęły się podejrzenia: może ślepota? Może wada wzroku? Zostaliśmy skierowani do Wrocławia, na specjalistyczny oddział okulistyczny. Tam wśród badań i patrzących z niepokojem specjalistów, zaczęliśmy rozumieć, że nasza córeczka nie jest „tylko trochę inna”.

Zuzia ma zespół Crouzona, rzadką chorobę genetyczną, która deformuje czaszkę i twarz. Jej szwy czaszkowe zrastają się zbyt szybko, jeszcze zanim jej mózg zdąży się rozwinąć. A to oznacza jedno: ból i niepełnosprawność. Wyrok? Nie, walka. Bo jesteśmy rodzicami. A rodzic nigdy się nie poddaje.
Przeszliśmy piekło, zanim dostaliśmy jednoznaczną diagnozę. Badania genetyczne ciągnęły się miesiącami, w międzyczasie jeździliśmy od specjalisty do specjalisty, szukając nadziei. Trzymaliśmy się każdego „może nie jest tak źle”. A potem pojawił się pan doktor, który powiedział nam wprost: „Zuzia będzie potrzebować kilku operacji. To jedyna szansa, by jej mózg miał miejsce do wzrostu. Inaczej może przestać widzieć."
Nasza córeczka, ta sama, która dziś raczkuje po podłodze, która wyciąga rączki po zabawki, która śmieje się jak każde inne dziecko, nosi w sobie tykającą bombę. Każdy dzień to wyścig z czasem. Jej czaszka nie czeka. Jej oczy są coraz bardziej wypukłe. A my, żyjemy między rehabilitacją a strachem, między nadzieją a paniką.

Nie jesteśmy w stanie sami sfinansować tej walki. Zuzia potrzebuje kompleksowego leczenia. Już 11 czerwca jedziemy na kilkudniową, specjalistyczną diagnostykę. To wtedy dowiemy się, ile operacji będzie potrzebnych, jakie będą ich koszty, co jeszcze przed nami.
Ale już dziś wiemy, że to wszystko generuje ogromne koszty. Rehabilitacje, dojazdy, specjalistyczny sprzęt, opieka neurologów, okulistów, genetyków... To wszystko kosztuje. Nie umiemy opisać tego, co czujemy każdego ranka. Strach jest z nami zawsze, kiedy karmimy ją łyżeczką, kiedy śpi, kiedy patrzymy na jej piękne oczy.
Jest taka dzielna, ale to my, jako rodzice, musimy zrobić wszystko, by mogła żyć. Dlatego prosimy o pomoc. O każdy grosz, udostępnienie i modlitwę. Nie jesteśmy rodzicami, którzy proszą bez powodu. Jesteśmy rodzicami, którzy robią wszystko, co mogą, ale nasze wszystko to za mało. Zuzia zasługuje na dzieciństwo bez bólu, na zabawę z rówieśnikami, szkołę, marzenia, dorosłość. Na to, żeby była po prostu… dzieckiem. Nie chcemy oglądać, jak gasną jej oczy. Pomóż nam ją ocalić.
Rodzice Zuzi
- Wpłata anonimowa30 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Bliska osoba400 zł
Dużo zdrowia Zuzio
- Bliska osoba500 zł
- Wpłata anonimowa479 zł
- Wpłata anonimowaX zł