Pomorze biega i pomaga Paulince!

Zbiórka na cel: zakup specjalistycznego wózka dostosowanego do potrzeb osoby niepełnosprawnej
Paulina Byks
Verified Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 95 osób
3 122,65 zł (32,05%)
Brakuje jeszcze 6 621,35 zł
Wesprzyj

Paulina Byks, 10 lat

niedowład spastyczny czterokończynowy

Sopot, pomorskie

Rozpoczęcie: 13 Kwietnia 2018
Zakończenie: 26 Czerwca 2018

Mama i tata, żeby popatrzeć na swoje odbicie, potrzebują lustra. Ja nie potrzebuję, bo mam ukochaną siostrę bliźniaczkę. Często na nią patrzę, jak skacze, biega i robi fikołki. Też bym chciała tak się wygłupiać jak ona, ale nie mogę, bo mam chore nóżki, a mój wózek nie jest dobry do zabawy. Mamusia mówiła, że są specjalne wózki dla takich dzieci jak ja, ale bardzo drogie…

Nazywam się Paulina Byks i mam prawie 11 lat. Moja siostra Karolina też, ale zawsze będzie o minutę starsza. Bardzo ją kocham. Znamy się najlepiej na świecie, w końcu byłyśmy u mamy w brzuchu tylko we dwie i przez tyle miesięcy nie było nikogo innego do zabawy. Szkoda, że tego nie pamiętamy. Mama opowiadała, że chciałyśmy poznać się aż za bardzo i nasza krew zaczęła się łączyć. Nie spodobało się to lekarzom, którzy mówli, że mamy zespół przetoczenia krwi. Nie rozumiem do końca, co to znaczy, ale mamusia pojechała do szpitala, żeby mogli zrobić operację i uratować nasze życia. To chyba wtedy popsuły się moje nóżki.


Chodzę do szkoły, jak inne dzieci. Chociaż “chodzę” to nie jest dobre słowo. Od kiedy pamiętam, jeżdżę na wózku. Widziałam, że małe dzieci też mają swoje wózki, ale ja mam już prawie 11 lat i cały czas muszę jeździć na swoim. Sama nie umiem się nim poruszać, potrzebuję pomocy. Nawet do ubikacji jeżdżę z panią nauczycielką. 


Moja siostra też pomaga mi we wszystkim, jest moim aniołem stróżem. Ona jednak może bawić się jak inne dzieci. Ja też bym tak chciała. To musi być fajne, jak można samemu pójść na podwórko, wejść na drzewo albo poskakać na skakance. Mój wózek nie chce skakać. Ja umiem bez niego zrobić tylko kilka kroków z mamą i tatą za ręce.


Musiałam się nauczyć takich trzech słów, których nie lubię: mózgowe porażenie dziecięce. To znaczy, że moje rączki i nóżki nie są takie, jak u zdrowych dzieci. Często słyszałam, jak różni ludzie mówili o mnie, że jestem spastyczna, za bardzo napięta. Umiem chwycić kredkę i długopis, ale czasami mi wypadają i przez to piszę wolniej. Mówię też trochę niewyraźnie, ale da się zrozumieć. Z moich dowcipów śmieje się cała rodzina.


Lubię moją szkołę i lubię inne dzieci. Nie dokuczają mi i zawsze chcą się bawić. Czasami biorą mój wózek i biegają ze mną po boisku. Wtedy jest super. A najbardziej jest super, jak biega ze mną wujek Rafał. On lubi biegać, pływać i jeździć na rowerze. Często zabiera mnie wtedy ze sobą. Jak płynie, to ja siedzę w pontonie, a on ciągnie mnie za sobą na lince. Kiedy jedzie na rowerze, to siedzę z tyłu w takim specjalnym wózku, a kiedy biegnie, wtedy widzę wszystko, bo ja jestem pierwsza, a wujek za mną. Pan doktor kiedyś powiedział, że będę warzywem. Chyba się pomylił, bo przecież warzywa nie startują w zawodach sportowych...


W zeszłym roku wujek zabrał mnie na takie zawody, w których biegnie się, płynie i jedzie rowerem tego samego dnia. Na początku się bałam, ale Karolina mnie namówiła - powiedziała, że będę sławna. Miała rację. Było mnóstwo ludzi: mama, tata i nawet babcia, którzy stali i dopingowali nas. Karolina też dopingowała i to najgłośniej ze wszystkich. Cieszyła się, że dzięki wujkowi i ja mogę biegać.


Na samym końcu, wujek wyciągnął mnie z wózka i razem przebiegliśmy metę. Była tam pani z telewizji i pan z taką dużą kamerą. Pytali jak mi się podobało i czy za rok znowu wystartuję. Śmiałam się cały czas i odpowiedziałam, że tak. Już nie mogę się doczekać. Wujek cały czas trenuje i ja też muszę być w formie.


Mama mówi, że jest tylko jeden problem. Nie mam dobrego wózka. Ten, na którym jeżdżę codziennie, się nie nadaje. Rok temu na zawodach miałam pożyczony sportowy wózek, ale był dla mnie trochę za mały, a ja cały czas rosnę. Mam już przecież prawie 11 lat. Są w sklepach takie wózki, które byłyby dla mnie dobre. Mogłabym nim jeździć z wujkiem na zawody, ale też z całą rodziną na wycieczkę do lasu albo na narty. Te super wózki są jednak bardzo drogie. Wiem, że moja rehabilitacja kosztuje dużo pieniążków i rodziców nie stać na taki wózek. A tak bardzo chciałabym pobiegać z wujkiem. Pomożesz mi?

Do zbiórki włączyło się Radio Gdańsk, apelując do swoich słuchaczy o pomoc Paulince w ramach akcji „Pomorze Biega i Pomaga”. Przez cały sezon biegowy 2018 biegacze z Pomorza będą mogli pomóc osobom, które zmagają się z poważnymi chorobami. Wpłacając minimum 59 zł otrzymasz koszulkę biegową.  W nogach biegaczy wózek dla Paulinki!


 

Pomogli

Ładuję...

Verified Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 95 osób
3 122,65 zł (32,05%)
Brakuje jeszcze 6 621,35 zł
Wesprzyj

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość