
Piotruś ma MPD... Jedyną nadzieją na życie bez cierpienia jest REHABILITACJA! Prosimy o pomoc.
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, sprzęt medyczny i rehabilitacyjny, terapie
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
1 wspierający co miesiącTu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiąc- Anonimowy Pomagaczzaczyna wspierać co miesiąc
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, sprzęt medyczny i rehabilitacyjny, terapie
Opis zbiórki
Walczę od syna odkąd się urodził. Trudny poród skończył się niepełnosprawnością Piotrusia... Każdy dzień stanowi dla nas wyzwanie. Już nie raz okazaliście nam ogromne wsparcie, a my nigdy tego nie zapomnimy! Niestety musimy ponownie prosić Was o pomoc.
Choć formalnie Piotruś jest dorosły, tak naprawdę wciąż pozostaje dzieckiem... Synek jest niepełnosprawny i całkowicie zależny od drugiej osoby. Jestem z nim przez 24 godziny na dobę. Dzień porodu już mi się nie śni. Już nie zastanawiam się, co by było, gdyby… To nie ma sensu. Książkowa ciąża, przyszykowana wyprawka. A potem, w ciągu jednej chwili, koniec. Krwotok pojawił się, kiedy byłam sama w domu. Ledwo wykręciłam numer 112. Odklejone łożysko. Piotruś był niedotleniony, wykrwawiony, reanimowano go przez 45 minut. Kilkanaście dni był zaintubowany…

Udało się uratować jego życie, ale śmierć zostawiła na nim piętno w postaci ciężkiej niepełnosprawności. Od tego momentu skończyło się życie, jakie znałam, a zaczęło inne – jako mamy ciężko niepełnosprawnego chłopca.
To opiece nad Piotrusiem jest teraz podporządkowane moje życie. Nie traktuję tego jako poświęcenie. Nie. To moje ukochane dziecko. Synek jest dla mnie wszystkim – moim słońcem, moim światem. Przychyliłabym mu nieba, ale moja miłość nie wystarczy. Ona nie zapewni Piotrusiowi sprawności, nie zabierze bólu… Piotruś jest rehabilitowany od trzeciego miesiąca życia. Wszystko, co innym dzieciom przychodzi normalnie, nam udaje się osiągnąć tylko przez ciężką, bolesną, intensywną rehabilitację.

Najgorszego przeciwnika poznaliśmy jednak dopiero później – padaczka... Straszna choroba, która atakowała nas tyle razy. Widok dziecka, którego ciało wykręca się w drgawkach, którego oczy rozwarte są w przerażeniu, znajdującego się w bezpośrednim stanie zagrożenia życia… Do tego nie można się przyzwyczaić...
Padaczka niszczyła wszystko, co udało nam się wypracować... Sprawiała, że mózg Piotrusia podczas ataku stawał się niesprawny, a potem długo musiał się regenerować. Przynosiła też bezsilność i rozpacz, gdy patrzyłam na cierpienie własnego dziecka. Na szczęście synowi bardzo pomogło leczenie przy pomocy komórek macierzystych. Dzięki leczeniu i ciężkiej, codziennej walce udało się okiełznać napady. Dla nas to są wielkie sukcesy.

Potrzeby dalej są ogromne, szczególnie za sprawą kolejnej operacji ortopedycznej. Problemem były zwichnięte koślawe palce u stóp. Zabieg był konieczny, by uwolnić Piotrusia od bólu. Teraz możemy mu już zakładać buty i ortezy. Przeszedł operację biodra, ale doszło do masywnej skoliozy. Operacja na kręgosłup nie jest możliwa, ponieważ wiąże się z olbrzymim ryzykiem powikłań, a nawet śmiercią! Jedyną nadzieją na życie bez cierpienia jest codzienna, intensywna rehabilitacja nastawiona m.in. na zahamowanie postępującej skoliozy, zapobieganiu deformacjom, normalizacji napięcia mięśniowego, zapobieganiu problemom oddechowym czy też uszkodzeniu narządów wewnętrznych.
Musimy też zakupić Piotrusiowi nowy wózek. Stan syna nie pozwala na to, aby siedział. Obecny sprzęt zapewnia mu jedynie oparcie półleżące, w którym może wytrzymać maksymalnie dwie godziny. Nowy wózek posiada pełną regulację aż do płaskiego leżenia, a także funkcję windy i podnośnika. Bardzo go potrzebujemy. Dzięki temu moglibyśmy bezpiecznie opuszczać dom na dłużej, szybko reagować na potrzeby syna, a także w komfortowy sposób zadbać o jego codzienną higienę bez konieczności powrotu do pokoju. Niestety wydatki się nawarstwiają, a mnie martwi, skąd wezmę na to wszystko potrzebne środki...
Bardzo Was proszę o wsparcie! Każda wpłacona złotówka znaczy dla nas tak wiele! Już ostatnio pokazaliście, ile Wasze dobre serca mogą zdziałać. Dlatego ogromnie prosimy, zostańcie z nami!
Olga, mama Piotrusia
