Nie chcę być własnościa raka

Posiłki w szpitalach
organizator skarbonki

Wiele razy, Fani Posiłków w szpitalach pokazali, że można na nich liczyć. Czy tym razem także uda nam się zebrać pieniądze dla ciężko chorej Magdy?

Mam na imię Magda, mam 34 lata. Półtora roku temu nawiązałam trudną znajomość z rakiem trzustki. O profilaktyce, która ratuje życie, słyszymy wszędzie. W telewizji, prasie, na bilbordach. Jednych to przekonuje, inni nie zwracają uwagi, „bo ich ten problem nie dotyczy”. Od lat starałam się każdego roku pojawiać się na okresowych badaniach. Wpisane w kalendarzu stawały się cząstką zaplanowanego dnia. Nie przygotowywałam się do nich specjalnie, ani nie oczekiwałam spektakularnych wywodów na temat mojego stanu zdrowia. Od lat wszystkie wyniki były w normie, a lekarze takich właśnie pacjentów sobie życzyli. Do czasu, kiedy w sierpniu 2013 roku badanie USG jamy brzusznej zaczęło się dziwnie wydłużać. „Coś mi się tu nie podoba. Należy wykonać specjalistyczne badania” – odrzekł lekarz. Nie bardzo rozumiałam, co lekarz miał na myśli, jednak posłusznie udałam się na kolejne badania. Nie spodziewałam się, że niewiele znacząca profilaktyczna wizyta rozpoczęła rozdział walki z najbardziej nieokrzesanym przeciwnikiem.
 




"Załamałam się, ale na moment". - wspomina Magda. Profilaktyczne badania w pewnym sensie uratowały mi życie. Życie zapoczątkowane lawiną dotąd nieznanych dla mnie wydarzeń. Badanie za badaniem, konsultacje i kolejne oddziały szpitalne. Natychmiastowa operacja chirurgiczna. 14-centymetrowy guz zlokalizowany w trzustce został usunięty. Chemia i wszystkie nieprzyjemności z nią związane. Dla dorosłego, w pełni świadomego człowieka, nie to jest najgorsze. Jeśli ma pomóc – zaciśnie zęby i przetrwa, ale co dalej. Leczenie zakończone, jednak szpitala nie opuściłam z rozpoznaniem „Brak komórek nowotworowych – zdrowa”, a z najboleśniejszą wiadomością „Pozostało Pani 6 miesięcy”. Z osoby zawsze skromnej i cichej, której nie sposób odnaleźć w tłumie, zamiast załamać się najgorszą wiadomością, jaką może otrzymać pacjent onkologiczny, zaczęłam głośno błagać o ratunek. Nie chciałam stać się własnością choroby, która robi z moim ciałem co chce. Nie chciałam być kukiełką sterowaną przez komórki nowotworowe, które w każdej chwili mogą zakończyć moje życie.



Odnalazłam klinikę u naszych zachodnich sąsiadów, pod której opieką jestem prawie od samego początku leczenia. Terapia regulująca układ immunologiczny, która ma uchronić mój organizm przed wznową i przerzutami do innych organów. Rak trzustki najpierw odbiera fragment trzustki, żeby sobie spróbować człowieka, a jak mu posmakuje, odbiera całą resztę. By zepsuć mu smak mojego ciała, jedynym sposobem było podanie specjalistycznych zastrzyków jednocześnie ze szczepionkami. Na 3 dawki udało nam się wspólnymi siłami uzbierać środki. By smak zepsuć, bezpowrotnie konieczne jest podanie całej serii 6 szczepień. Niestety, dalsze leczenie ze względu na brak środków finansowych zostało wstrzymane.
 

Zapytasz: „Jak to jest umierać, a jednak nie umrzeć?”. Nie dopuszczam do tego, by stać się własnością choroby. Nie mówię: jestem Magda i mam raka. Wróciłam na studia, by robić to, co najbardziej kocham. Cieszę się każdym dniem i walczę o zebranie środków, dzięki którym uwolnię się ze szponów choroby. Ona nie boli, ale podstępnie atakuję. Snuję podstępną intrygę, dzięki której wyrwę się z objęć raka. W tej nierównej walce pomóc możesz i Ty. Zrób profilaktyczne badania, uchroń się przed chorobą i pomóż mi wykupić się z własności choroby.

Wsparli

200 zł

Konrad

Powodzenia
Darowizny trafiają bezpośrednio na zbiórkę charytatywną:
Posiłki w szpitalach
Magdalena Swat , 41 lat
Nie chcę być własnością raka
10%
200 zł Wsparła 1 osoba CEL: 2 000 ZŁ