Lokalizacja

  • Cała Polska
  • dolnośląskie
  • kujawsko-pomorskie
  • lubelskie
  • lubuskie
  • łódzkie
  • małopolskie
  • mazowieckie
  • opolskie
  • podkarpackie
  • podlaskie
  • pomorskie
  • śląskie
  • świętokrzyskie
  • warmińsko-mazurskie
  • wielkopolskie
  • zachodniopomorskie
Waldemar Konieczny
Waldemar Konieczny , 34 lata

Pawłowi amputowano obie nogi❗️Potrzebna pomoc 🚨

Od 16. roku życia choruję na zakrzepicę żył. Przez tyle lat nauczyłem się już funkcjonować z chorobą, choć nie jest łatwo... Starałem się możliwie normalnie funkcjonować, ale to, co stało się później, zniszczyło moje życie... W 2012 roku doszło do martwicy. Lekarze byli zmuszeni dokonać amputacji prawej nogi na wysokości podudzia… W tamtym momencie w moim życiu nastał mrok – pogrążyłem się w rozpaczy... Wykonałem heroiczną pracę, aby podnieść się po tej stracie. Nauczyłem się żyć na nowo. Jednak gdy tylko udało mi się zaakceptować swój los, w 2019 roku życie zafundowało mi kolejną traumę… Zacząłem odczuwać dokuczliwy ból w lewej nodze. Znów wdała się martwica! Lekarze wdrożyli leczenie farmakologiczne, jednak nie dawali wiele nadziei. Amputacja lewej nogi była konieczna… Choroba odebrała mi poczucie szczęścia i samodzielność… Wykonanie najprostszej czynności, która dla w pełni sprawnej osoby jest drobnostką, dla mnie jest wielkim wyzwaniem. Dzięki Wam udało się dokonać zakupu protezy modularnej. Niestety wsparcie nadal jest potrzebne. Muszę uzbierać środki na zakup protezy z lepszym zastosowaniem technicznym, by przemieszczać się samodzielnie bez żadnych barier. Czy ponownie otworzysz dla mnie swoje serce? Twoja pomoc będzie dla mnie na wagę złota... Twój mały gest może odmienić moje życie... Waldek

51,00 zł ( 0,15% )
Brakuje: 31 864,00 zł
Leszek Wróblewski
Leszek Wróblewski , 45 lat

Mięśnie Leszka nadal są bardzo słabe! Potrzebna pilna rehabilitacja!

Każdego dnia mój mąż pokazuje, jak bardzo chce odzyskać to, co zabrała mu choroba. Leszek ciężko pracuje nad swoją sprawnością, a my musimy mu w tym pomóc! Jestem ogromnie wdzięczna za to, co dotychczas zrobiliście dla mojego męża! Dziękuję!  Moja historia: Leszek pracował w Niemczech. Czasami robił mi i naszemu synowi niespodzianki. Przyjeżdżał znienacka do domu, wywołując naszą wielką radość. Myślałam, że to właśnie z tego powodu nie mogę się z nim skontaktować, że zaraz zapuka do drzwi i przywiezie prezent urodzinowy dla syna... Gdy mąż nie pojawił się rano w domu, ani nie odebrał telefonu, zadzwoniłam do jego pracy. Okazało się, że się w niej nie pojawił. Szybko zaalarmowałam mieszkającego na miejscu kuzyna, który razem z policją i strażą wszedł do mieszkania męża. Stało się to praktycznie w ostatniej chwili... Ratownicy powiedzieli, że za maksymalnie trzy godziny Leszek już by nie żył! Sytuacja była tragiczna! Mój mąż doznał zawału mostka! Najprościej mówiąc: z serca oderwał się skrzep, który zahamował dostęp krwi do mózgu… Wtedy rozpoczęła się walka o życie męża! Natychmiast wyjechałam do Niemiec, żeby być przy nim. Lekarze nie dawali mu wielkich szans… Mówili, że jeśli przeżyje to i tak nie będzie mnie poznawał, nie będzie sprawny. Ja się jednak nie poddałam i walczyłam o niego! Pomimo złych prognoz lekarzy, stan męża zaczął się poprawiać, aż w końcu zabrałam go ze sobą do Polski, gdzie trafił na oddział rehabilitacyjny. Tam spędził kilka tygodni, po czym znalazłam dla niego prywatny ośrodek neurorehabilitacji.  Niestety Leszek nie odzyskał pełnej sprawności. Cały czas musi poddawać się bardzo intensywnej rehabilitacji. Mój mąż musi ćwiczyć naukę oddychania, jedzenia, a także mówienia. Wszystkie jego mięśnie uległy mocnemu osłabieniu, nawet te odpowiedzialne za mowę oraz przełykanie! Pojawiły się także nowe wydatki związane z zakupem specjalistycznego sprzętu. Leszek potrzebuje wózka inwalidzkiego, podnośnika do kąpieli oraz łóżka rehabilitacyjnego. Oczywiście, cały czas trzeba opłacać intensywną pracę z fizjoterapeutą.  Rokowania lekarzy są dobre, a to daje nam nadzieję i motywację do dalszej pracy! Razem z naszym nastoletnim synem czekamy na Leszka! Proszę, zostańcie z nami! Aleksandra, żona

175 zł
Olga i Maciej Ziółkowscy
Olga i Maciej Ziółkowscy , 37 lat

Dzielne małżeństwo walczy o swoją przyszłość❗️Potrzebne wsparcie 🚨

Kochani Darczyńcy! Serdecznie dziękuję za wsparcie, które okazaliście nam w poprzednim etapie! Wasza pomoc jest nieoceniona... Niestety ja i mój wspaniały mąż znów Was potrzebujemy. Zostaniecie? Oto nasza historia: Oboje cierpimy na dziecięce porażenie mózgowe. Nasza codzienność nie jest łatwa, ale na szczęście mamy siebie – rozumiemy jak nikt swoje potrzeby, ból, cierpienie – bo obydwoje przeżywamy dokładnie to samo... Poruszamy się tylko przy pomocy specjalistycznych wózków. Rodzice mojego męża niedawno zmarli, rodzeństwo jest dużo starsze, które ani finansowo, ani fizycznie nie może nam pomóc. Musimy liczyć tylko na siebie. Ale dajemy radę! Jesteśmy razem przeszczęśliwi, pomimo trudności, które musimy każdego dnia znosić! Oboje mamy pracę – staramy się żyć normalnie. Radzimy sobie. Choć bardzo boli świadomość, że nie staniemy na własnych nogach, nie poddajemy się i staramy się walczyć z całych sił o jak najlepszą przyszłość.  Abyśmy jednak mieli szansę na jeszcze lepsze funkcjonowanie i poprawę swojej niezwykle trudnej sytuacji – potrzebujemy bardzo kosztownych turnusów rehabilitacyjnych, które jako jedyne dają nadzieję. Musimy pojechać na nie razem, dlatego kwota zbiórki jest dużo wyższa... Bardzo prosimy o wsparcie. Wiemy, że macie ogromne serca, które uratowały już niejedno życie, niejednemu pomogliście w walce o sprawność... Nie przechodźcie obojętnie obok nas – bardzo Was potrzebujemy! Olga i Maciej

0,00 zł ( 0% )
Brakuje: 53 192,00 zł
Janusz "Janek" Budrowski
Janusz "Janek" Budrowski , 64 lata

Nieszczęśliwy wypadek prawie odebrał życie Januszowi! POMÓŻ!

Na co dzień Janusz pracował w firmie ochroniarskiej, ale w tym roku miał przejść na emeryturę. Razem ze swoją żoną planował podróże, które bardzo kochał. Lata ciężkiej pracy, w końcu, miały zostać zwieńczone zasłużonym odpoczynkiem. Wtedy zdarzył się jednak straszny wypadek! Janek już kończył pracę. Przygotowywał się do przekazania zmiany, kiedy nagle poślizgnął się i upadł na plecy. Niestety nikogo nie było przy tym zdarzeniu. Upadek musiał być naprawdę mocny, ponieważ dzień później na głowie Janusza pojawił się ogromny krwiak. Wtedy też znacznie pogorszył się jego stan… Z ust Janusza wydobywała się piana, skarżył się też na nieustający ból głowy, następnie zaczął tracić świadomość. Niezwłocznie wezwaliśmy pogotowie, które już w stanie ciężkim zabrało go do szpitala. Liczyła się każda minuta! Kilka lat wcześniej Janusz przeszedł operację serca, gdzie wymieniono mu zastawkę na mechaniczną. Od tego czasu codziennie musiał brać leki na rozrzedzenie krwi, co bardzo skomplikowało sytuację… Konieczne było przeprowadzenie pilnego zabiegu odsączenia krwiaka, a następnego dnia usunięto fragment czaszki.  Janusz wybudził się ze śpiączki farmakologicznej, jednak jego mózg nadal do końca nie podejmuje pracy. Progres w odzyskiwaniu zdrowia jest minimalny, ogranicza się do prostych drgnięć palcem i mrugnięć powieką. Zmiany, które poczynił upadek, są bardzo poważne. Jest jednak nadzieja, że Janek, chociaż częściowo odzyska sprawność.   Musimy walczyć! Nie dopuszczamy do siebie scenariusza, w którym Janusz, do końca życia będzie przykuty do łóżka. Powrót do zdrowia wymaga jednak długiej i intensywnej rehabilitacji, która niestety jest niesamowicie kosztowna. Jeśli możesz, prosimy – pomóż! Rodzina 

425 zł
Karolina Mielcarek
Karolina Mielcarek , 5 lat

Jak poważna jest choroba Karolinki❓Tylko drogie badania dadzą nam odpowiedź❗️

Karolinka to nasza niezwykła dziewczynka, która od pierwszych chwil swojego życia musi stawić czoła trudnościom, o których większość z nas nie ma pojęcia. Przyszła na świat w bardzo ciężkim stanie. W zielonych wodach płodowych, owinięta pępowiną… dostała zaledwie jeden punkt Apgar i zaraz po narodzinach trafiła na intensywną terapię.  W wieku 3-4 miesięcy zaczęła doświadczać napadów padaczkowych, co było ogromnym wyzwaniem zarówno dla niej, jak i dla nas. Krzyki w nocy, badania EEG wskazujące na trudności – to tylko wstęp do historii naszej małej bohaterki. Od trzech lat Karolinka przyjmuje leki przeciwpadaczkowe, które do września ubiegłego roku były jej codziennym wsparciem. Na szczęście EEG okazało się prawidłowe i na chwilę mogliśmy je odstawić, ale walka wcale nie dobiegła końca. Karolinka jest pod stałą opieką psychiatryczną. Diagnozujemy ADHD i w marcu oczekuje na nas wizyta u lekarza w tej sprawie, co tylko dodaje wyzwań dla jej codziennego życia. Najnowszym, ogromnym ciosem jest diagnoza rzadkiego nowotworu, który został odkryty podczas rutynowego badania rezonansem.  Pomimo licznych wizyt u neurochirurga, nadal nie wiemy, skąd to wszystko się wzięła. Badania są w toku, a Karolinka walczy dzielnie z każdym dniem. Chcielibyśmy zebrać środki na przeprowadzenie testu genetycznego WES, który może pomóc w zidentyfikowaniu korzeni problemów zdrowotnych Karolinki, ale koszty nas przerastają. Każda wpłata, nawet najmniejsza, przyczyni się do tego, że uśmiech na jej twarzy będzie jeszcze mocniejszy. Rodzice

135,00 zł ( 1,49% )
Brakuje: 8 908,00 zł
Maja Tomas
Maja Tomas , 4 latka

Uczyńmy świat Mai lepszym! POMÓŻ!

Dziękujemy za dotychczasowe wsparcie. Dzięki Waszej pomocy mogliśmy zakupić Mai jej pierwszy wózek inwalidzki, na którym już coraz lepiej się porusza. Niestety na naszej drodze pojawił się kolejny problem... Oto nasza historia: Życie Mai od początku nie było usłane różami. Od razu po swoich narodzinach została porzucona przez biologicznych rodziców. Pierwsze dwa lata życia spędziła w ośrodkach opiekuńczych oraz w szpitalu. Była w tym czasie wielokrotnie operowana ze względu na wadę, z którą się urodziła. Dwa lata temu postanowiliśmy dać Majeczce dom, którego wcześniej nie miała… Odkąd dołączyła do naszej rodziny promienieje i szybko nadrabia zaległości rozwojowe. Z radością obserwujemy jak każdego dnia robi coraz większe postępy. Zajęcia logopedyczne i rehabilitacja dają ogromne efekty. Maja coraz więcej mówi! Jest dzielna, ma wielkie serce i ogromne pokłady pogody ducha. Wszyscy uczymy się od niej, jak stawiać czoła przeciwnościom losu. Jednak, jak to w życiu bywa, radosne chwile przeplatają się z troskami. Maja urodziła się z rozszczepem kręgosłupa – jej nóżki są całkowicie bezwładne. Nigdy nie będzie mogła chodzić! Majka jest też częstym pacjentem szpitala. Przez ostatnie dwa lata przeszła kolejne ciężkie operacje. Wymaga stałej opieki logopedycznej, rehabilitacji i regularnych wizyt u  wielu specjalistów.  Niestety, w ostatnim czasie napotkaliśmy kolejny duży problem. W naszym domu jest bardzo wąska klatka schodowa, która uniemożliwia nam swobodne przenoszenie dziecka. Jest ciężko, ponieważ z każdym miesiącem Maja waży coraz więcej. Jedynym możliwym wyjściem jest montaż windy zewnętrznej, której koszt znacznie przekracza nasze możliwości finansowe... Dlatego zwracamy się z wielką prośbą o Wasze wsparcie. Winda, którą dzięki Wam będziemy mogli zamontować, będzie służyła Mai przez długie lata. Nie będzie konieczności każdorazowego znoszenia i wnoszenia dziecka po schodach, gdy będziemy chcieli z nią iść na spacer czy pojechać do lekarza. Szczerze wierzymy, że dzięki Wam, wspólnie uda nam się uczynić świat Mai lepszym! Bliscy Mai

1,00 zł ( 0% )
Brakuje: 137 234,00 zł
Alan Piepiórka
Alan Piepiórka , 11 lat

Trwa walka z mukowiscydozą❗️Potrzebne wsparcie 🚨

Kochani! Serdecznie dziękujemy za wsparcie, które okazaliście nam w poprzednich etapach! Macie wielkie serca! Niestety nadal potrzebujemy Waszej pomocy. Oto nasza historia: Alanek choruje na mukowiscydozę, ale to niejedyna tragedia, jaka go spotkała. Imię, które nosi, nadały mu pielęgniarki ze szpitala, w którym się urodził. Dzieje się tak w przypadku dzieci niechcianych przez rodziców... Miał ogromne szczęście, ponieważ prosto ze szpitala trafił do naszej rodziny – od razu zapragnęliśmy go adoptować. Niestety to szczęście nie potrwało długo. Okazało się, że synek ma poważne problemy zdrowotne. Spadła na nas straszna informacja o tym, że Alan mierzy się z poważną chorobą genetyczną — mukowiscydozą. Od tego momentu zaczęła się walka o zdrowie i życie Alana.  Godziny spędzone na przygotowaniu specjalnych zdrowych posiłków, które były Alankowi aplikowane przez PEG-a, dojelitowo i nieprzeliczona masa leków, które przyjął – tak wyglądała nasza codzienność. Musieliśmy być czujni i zorganizowani, nie mogliśmy sobie pozwolić na niedostatek leków, które są niezbędne do utrzymania życia i zdrowia Alana.  Niestety, w 2016 roku musieliśmy zmierzyć się z kolejną tragedią – zmarł tata adopcyjny Alanka. Teraz ja sama walczę o to, by zapewnić mu wszystko, co niezbędne… Rok 2022 był dla nas przełomowy. Synek zaczął normalnie jeść i można było wreszcie usunąć plastikową rurkę, przez którą był dotychczas karmiony. Synek bez rurki nabrał większej pewności siebie, szczególnie wśród rówieśników. Na co dzień jest pogodnym chłopcem, majsterkuje narzędziami, które zostawił jego tata, jest wiernym kibicem reprezentacji siatkówki i piłki nożnej, a także sam w miarę możliwości uprawia sport.  Niestety leczenie mukowiscydozy w Polsce jest bardzo kosztowne i znacznie przewyższa możliwości finansowe naszej rodziny. Zebrane fundusze zostaną przeznaczone na pokrycie kosztów leków, wizyt u specjalistów, sprzętu medycznego, a także rehabilitacji. Te środki pomogą Alanowi w utrzymaniu stanu zdrowia.  Dlatego zwracam się do Was z gorącą prośbą o pomoc dla Alanka. Każda wpłata, każdy grosz są dla nas niezwykle cenne – przyczynią się do poprawy stanu zdrowia i jakości życia tego wspaniałego chłopca. Mama Alanka

170,00 zł ( 1,06% )
Brakuje: 15 788,00 zł
Sylwia Fudalej-Pietrzak
Sylwia Fudalej-Pietrzak , 50 lat

Mam coraz mniej siły i pieniędzy na leczenie, ale się nie poddam. Pomóż!

Nigdy nie myślałam, że diagnoza nowotworu trafi na mnie. Jednak kiedy wyczułam w lewej piersi dwie nierówności, już spodziewałam się najgorszego. Poszłam niemal natychmiast na mammografię i moje obawy się potwierdziły. Najpierw był szok, a potem radykalna zmiana priorytetów. Teraz najważniejsza stała się walka o życie. Mój świat obrócił się do góry nogami… Zaczęły się niekończące się wyjazdy na konsultacje do specjalistów i na cykle chemii. Nie spodziewałam się, że te aż tak bardzo obciążą mój organizm. Czuję się słaba. Najgorzej jak dodatkowo dopadnie mnie przeziębienie. Nagle mój stan robi się bardzo ciężki. To istne PIEKŁO! Nie poddaję się jednak i kolejny cykl przyjmę już od 7 marca. Tak bardzo BOJĘ SIĘ, CO BĘDZIE! Najgorsze jest to, że nie mogę przestać pracować, bo stracę źródło dochodu. Sił niestety mam coraz mniej. Walka z nowotworem to ogromny wysiłek dla organizmu. Jestem bardzo osłabiona, a przede mną jeszcze ogromna liczba cykli chemii, z których każdy wysysa ze mnie życie. Na razie się trzymam, ale nie wiem jak długo... Muszę pracować, bo w przeciwnym razie nie będę miała z czego zapłacić nawet za benzynę na dojazdy. Ale jak mogę pracować, kiedy czasem nie mam już energii, żeby wstać z łóżka? Z ogromnym żalem musiałam już zrezygnować ze spotkań z dziećmi i młodzieżą. Kiedy byłam zdrowa, prowadziłam Polski Związek na Rzecz Zwierząt Egzotycznych i Domowych. Uwielbiałam opowiadać o życiu jeży pigmejskich. Zależało mi na ochronie środowiska i starałam się zarażać swoją pasją młodzież ze Starachowic. Kochałam te nasze małe warsztaty! Serce mi pęka, że nie mam już na to siły… Przede mną trudna walka z okrutnym przeciwnikiem. Marzę tylko o powrocie do zdrowia, ale zamiast skupić się na leczeniu, cały czas stresują mnie koszty. Powiem szczerze, że po prostu się BOJĘ. Proszę Was o pomoc. Chcę móc walczyć, bo mam dla kogo żyć. Mam syna, rodzinę, partnera, przyjaciół… Tyle jeszcze przede mną. Proszę! Twoja pomoc jest dla mnie na wagę złota. 25 zł to koszt mojego dojazdu na chemioterapię i to dla mnie teraz zbyt wiele. Proszę. Pomóż mi.

0,00 zł ( 0% )
Brakuje: 21 277,00 zł
Zuzanna Szymańska
Zuzanna Szymańska , 4 latka

Zuzia nadal nie chodzi! Razem możemy to zmienić!

To z Wami dzieją się cuda! To z Wami cały czas tli się nadzieja na dobrą przyszłość mojej córeczki! Dziękuję za pomoc przy poprzedniej zbiórce. Zuzia jednak nadal toczy ciężką walkę o sprawność i potrzebuje pomocy! Nasza historia: Narodziny mojej córeczki miały słodko-gorzki wymiar. Z jednej strony trzymałam w ramionach swój mały, upragniony cud. Z drugiej zaś była diagnoza lekarzy, która na zawsze zmieniła moje życie… Mózgowe Porażenie Dziecięce to słowa, których nie chce usłyszeć żaden rodzic w stosunku do swojego dziecka. Dodatkowo powikłaniem u Zuzi jest postępująca spastyka, czyli zaburzenie pracy mięśni, towarzyszące problemom neurologicznym. Stan nadmiernego napięcia mięśni jest wyzwaniem dla jej małego organizmu i dużym obciążeniem, bowiem zużywa całą energię na napinanie się.  Oba te schorzenia powodują, że Zuzia ciągle nie chodzi! Nadal jednak żyję nadzieją, że może się to zmienić! Aby stało się to możliwe, córeczka musi być stale rehabilitowana. Istotną rolę odgrywają także ćwiczenia w domu na specjalistycznych sprzętach.  Raz jeszcze proszę o Twoją pomoc! Będę niezmiernie wdzięczna, jeżeli pomożesz mojej dzielnej córeczce. Weronika, mama

30,00 zł ( 0,28% )
Brakuje: 10 609,00 zł

Obserwuj ważne zbiórki