Zbiórka zakończona
Łukasz Mielczarek - zdjęcie główne

PILNE! 14 czerwca idę na wojnę z glejakiem. Pomóż mi z nim zawalczyć!

Cel zbiórki: Operacja usunięcia guza mózgu

Organizator zbiórki:
Łukasz Mielczarek, 35 lat
Wrocław, dolnośląskie
Guz mózgu
Rozpoczęcie: 25 maja 2021
Zakończenie: 8 czerwca 2021
59 889 zł(114,89%)
Wsparły 993 osoby

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361
Cel szczegółowy 1,5%0131953 Łukasz

Cel zbiórki: Operacja usunięcia guza mózgu

Organizator zbiórki:
Łukasz Mielczarek, 35 lat
Wrocław, dolnośląskie
Guz mózgu
Rozpoczęcie: 25 maja 2021
Zakończenie: 8 czerwca 2021

Rezultat zbiórki

Cześć! Przychodzę do Was z aktualizacją, w którą chyba sam jeszcze nie wierzę. Najnowszy rezonans wykazał, że mam umiarkowaną regresję guza. Oznacza to, że gość, który się u mnie zadomowił zaczyna się pakować, a choroba uznana jest oficjalnie za STABILNĄ! Chcę Wam wszystkim bardzo podziękować za pomoc, wsparcie, kciuki i ciepłe słowo. Dostałem od Was wiele więcej niż fizyczną pomoc – bez Was, mojej rodziny i najbliższych, nic by się nie udało, a ja nie byłbym tak silny przez ostatni rok, który był zdecydowanie najgorszym rokiem mojego życia. Dzisiaj oddycham z ulgą i powoli zaczynam wracać do dawnego życia, chcąc chwytać je garściami jeszcze mocniej, niż dotychczas. 
Dalej ciężko pracuję z fizjoterapeutą oraz nad zdolnościami logopedycznymi. Przyzwyczajam się już do świadomości, że gość może się nigdy nie wynieść, a nawet jak się wyniesie, to wróci. Zapewne wróci silniejszy. Nie wiem jednak, czy wydarzy się to za rok, czy za 30 lat. Dlatego nie zamierzam zmarnować żadnej godziny spokoju, jaką dostanę. Nawet w pracy będę robił wszystko, żeby się spełniać i żyć pełną piersią. To, co Wy macie w planach na całe życie, ja chcę zrobić teraz. I Wam też to polecam! Eksplorujcie życie! Dzięki!

Potrzebujący

Opis zbiórki

Cześć! Kilka tygodni temu, trochę przypadkiem, dowiedziałem się, że przede mną prawdopodobnie najtrudniejsza walka w moim życiu: pokonanie glejaka mózgu, który zadomowił się w mojej głowie zupełnie nieproszony. Wierzę jednak, że z Waszą pomocą jestem w stanie go pokonać. Będzie mi miło, jeśli przeczytacie moją historię.

Do kwietnia tego roku zdecydowanie nie wiedziałem, czym jest określenie „chichot losu”. Po przejściu COVID-19 myślałem, że najcięższe chwile z jakąkolwiek „chorobą” mam już za sobą. Bo wiecie – ja jestem z tych, co to „nie chorują”, a każde pobolewanie czy przeziębienie przecież „można rozchodzić”. Jak widać, szewc bez butów chodzi, bo sam niejako pracuję w „branży” medycznej, spełniając się od wielu lat jako farmaceuta.

Po COVID-19 ciągle dokuczały mi bóle głowy i karku. Oczywiście wujek Google mówił, że to normalne – podobnie jak zaburzenia smaku czy „mgła mózgowa”, gdy myślom ciężko nadążyć za biegiem zdarzeń czy liter. Coś jednak budziło mój niepokój, bo te „bóle pocovidowe” nie przypominały zwykłych bólów głowy. Zapisałem się więc na rezonans, jak zawsze z pozytywnym nastawieniem i myśleniem, że „przecież tylko się upewnię, że to nic złego”.

Potem poszło szybko.

Opis rezonansu, konsultacja z lekarzem, tomografia, powtórny rezonans, biopsja, znowu konsultacja, kolejne papiery, a w nich dużo słów po łacinie i po angielsku, z których najbardziej przerażające to diffuse astrocytoma WHO II. Po polsku: gwiaździak. Jeden z rodzajów glejaka mózgu, stopień II w klasyfikacji Światowej Organizacji Zdrowia, czyli niestety złośliwy.

I spójrzcie, jaki to chichot losu – choroba, której obecnie boi się cały świat, niejako uratowała mi życie. Gdybym jej nie przeszedł, mój guz nie dałby tak wcześnie objawów, a za rok od teraz byłoby za późno na jakiekolwiek leczenie.

14 czerwca czeka mnie batalia z glejakiem i zamierzam ją wygrać. Aby jednak móc stanąć z nim w szranki, potrzebuję finansów. Uruchomiłem oszczędności, rodzinę, znajomych, lecz do dopięcia terminu tej bitwy brakuje jeszcze kilkudziesięciu tysięcy złotych i to właśnie ta „ostatnia prosta” jest tematem przewodnim tej zbiórki.

Dlaczego zamierzam wygrać tę bitwę? Bo mam w sobie ogromną radość życia, osobę, którą kocham obok, rodzinę, znajomych i plany, dla których warto żyć i przeżywać każdy dzień. Uwielbiam podróżować, próbować nowych rzeczy i chłonąć codzienność pełnymi garściami. Kocham swoją pracę, kontakt z ludźmi i to poczucie, że wybrałem zawód, w którym mogę realnie komuś pomóc, chociażby miłym słowem czy dobrą, fachową radą.

Nie wiem jeszcze, jaki scenariusz czeka mnie po operacji – możliwości jest kilka. Albo chemia, albo radioterapia, albo hybryda. W każdym z przypadków  leczeniu towarzyszyć będzie, długa i mozolna rehabilitacja. Ale wstępuję na tę drogę z podniesioną głową, nadzieją i zapałem, bo wierzę, że wygram!

Bardzo Wam dziękuję za to, że doczytaliście mój opis do końca. Będę wdzięczny za każdą pomoc. Każda złotówka wpłacona na moją zbiórkę przybliża mnie do lepszego, zdrowego życia po operacji.

 

Wybierz zakładkę
Sortuj według

Ta zbiórka jest już zakończona. Zobacz innych Podopiecznych, którzy czekają na Twoją pomoc.

WesprzyjWesprzyj