Promyczki nadziei
Skarbonka została założona z inicjatywy organizatora, który odpowiada za jej treść.
Kiedy byłem niemowlakiem, nikt jeszcze nie wiedział, że w moim ciele dzieje się coś bardzo złego. Gdyby nie przypadek, może do dziś nie mielibyśmy tej świadomości…
Wszystko zaczęło się wtedy, kiedy moi rodzice zmienili lekarza. Już na pierwszej wizycie Pani Doktor nabrała podejrzeń co do mojego zdrowia i zleciła badania. Niedługo później laboratorium zadzwoniło do rodziców, mówiąc, że mają natychmiast jechać ze mną do lekarza albo do szpitala, bo moje wyniki są bardzo niepokojące.
Pojechaliśmy na SOR. Lekarz, który mnie zbadał, powiedział, że najprawdopodobniej żyję z tą chorobą już bardzo długo… bo wszystkie mięśnie w moim ciele są w rozpadzie. 💔
Zrobiono mi badania genetyczne. Diagnoza brzmiała: Dystrofia mięśniowa Duchenne’a — śmiertelna choroba genetyczna, która niszczy organizm, bo nie produkuje on białka potrzebnego do budowy i działania wszystkich mięśni, nawet tych odpowiedzialnych za bicie serca. 😭💔
Wtedy cały świat moich rodziców się zawalił.
Moja choroba postępuje każdego dnia. Nie zabija od razu — powoli wykańcza organizm, odbierając siły krok po kroku… 😭💔
Każdy dzień jest walką o to, żebym jak najdłużej pozostał sprawny. Codziennie ćwiczę, rozciągam się, przyjmuję sterydy. Mam fizjoterapię, chodzę na basen, korzystam z elektrostymulacji i odwiedzam wielu specjalistów. Jest ciężko, ale razem się nie poddajemy.
Dla mnie jest jednak nadzieja — terapia genowa w USA. To jedyna szansa, by zatrzymać postęp choroby. Niestety koszt leczenia jest ogromny i moi rodzice sami nie są w stanie zdobyć tak wielkich pieniędzy.
Dlatego bardzo prosimy o pomoc.
Każda, nawet najmniejsza wpłata lub samo udostępnienie, daje mi szansę na życie bez strachu, bólu i cierpienia. 🥹💛
Z całego serca dziękujemy za okazane wsparcie.
Jestem Franek… i bardzo chcę żyć. 💛
Wszystkie środki zebrane na skarbonce trafiają
bezpośrednio na docelową zbiórkę:
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Kiedy byłem niemowlakiem, nikt jeszcze nie wiedział, że w moim ciele dzieje się coś bardzo złego. Gdyby nie przypadek, może do dziś nie mielibyśmy tej świadomości…
Wszystko zaczęło się wtedy, kiedy moi rodzice zmienili lekarza. Już na pierwszej wizycie Pani Doktor nabrała podejrzeń co do mojego zdrowia i zleciła badania. Niedługo później laboratorium zadzwoniło do rodziców, mówiąc, że mają natychmiast jechać ze mną do lekarza albo do szpitala, bo moje wyniki są bardzo niepokojące.
Pojechaliśmy na SOR. Lekarz, który mnie zbadał, powiedział, że najprawdopodobniej żyję z tą chorobą już bardzo długo… bo wszystkie mięśnie w moim ciele są w rozpadzie. 💔
Zrobiono mi badania genetyczne. Diagnoza brzmiała: Dystrofia mięśniowa Duchenne’a — śmiertelna choroba genetyczna, która niszczy organizm, bo nie produkuje on białka potrzebnego do budowy i działania wszystkich mięśni, nawet tych odpowiedzialnych za bicie serca. 😭💔
Wtedy cały świat moich rodziców się zawalił.
Moja choroba postępuje każdego dnia. Nie zabija od razu — powoli wykańcza organizm, odbierając siły krok po kroku… 😭💔
Każdy dzień jest walką o to, żebym jak najdłużej pozostał sprawny. Codziennie ćwiczę, rozciągam się, przyjmuję sterydy. Mam fizjoterapię, chodzę na basen, korzystam z elektrostymulacji i odwiedzam wielu specjalistów. Jest ciężko, ale razem się nie poddajemy.
Dla mnie jest jednak nadzieja — terapia genowa w USA. To jedyna szansa, by zatrzymać postęp choroby. Niestety koszt leczenia jest ogromny i moi rodzice sami nie są w stanie zdobyć tak wielkich pieniędzy.
Dlatego bardzo prosimy o pomoc.
Każda, nawet najmniejsza wpłata lub samo udostępnienie, daje mi szansę na życie bez strachu, bólu i cierpienia. 🥹💛
Z całego serca dziękujemy za okazane wsparcie.
Jestem Franek… i bardzo chcę żyć. 💛
Wpłaty
12 złFraniu, będziesz żył! Masz dla kogo!
- Wpłata anonimowa100 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowa100 zł
- Anna Ka50 zł