200 "cukierków" dla Kacperka

lilia14
organizator skarbonki

- Ile cukierków trzeba, żeby rak odszedł? - cukierki to waluta znana dzieciom. Może i dobrze, nie muszą od razu znać siły pieniądza. Jednak rak nie chce cukierków, chce pieniędzy. Za życie małego chłopca. Za to, że nie wróci.

Półtora roku temu Kacperka zaczęła boleć nóżka. Zapalenie stawów, bóle wzrostowe - lekarze szukali w tych kierunkach. Któregoś dnia oczy Kacperka zrobiły się żółte i pojawił się obrzęk. Potem było tylko gorzej - siniaki pod oczami, zupełnie bez powodu. Jakby ktoś go pobił. A to rak dawał pierwsze ciosy. Ukrył się tak sprytnie, że nie można go było znaleźć. - Nie odsyłajcie nas tylko do domu z niczym. Powiedzcie, do kogo iść. Przecież Kacperkowi coś jest. - błagali rodzice.

 

Każdy widział, że chłopcu coś jest, ale nikt nie potrafił go zdiagnozować. Po 3 miesiącach od wystąpienia pierwszych objawów w końcu rozpoznano neuroblastomę IV stopnia. Guz pierwotny był trudny do wykrycia. Usadowił się w klatce piersiowej, jednak był zlany z kręgosłupem. Cichy zabójca - jak echo dudniło rodzicom Kacpra w głowach. Potem nowotwór odkrywał kolejne karty - szpik zajęty w 84%, węzły chłonne wielkości do 11 mm, przerzuty do kości.

 

Dzieci, które wyjeżdżają na terapię przeciwciałami, wracają i żyją bez raka. Kacper Janiak też chce być w ich gronie. A jego rodzice chcieliby, żeby to piekło, które zgotował im nowotwór, w końcu się skończyło i żeby mogli zacząć zapominać o życiu z nowotworem.

 

 

Wsparli

X zł

Parysada

Będzie dobrze- bo..niby dlaczego ma nie być?:)
30 zł

Łukasz Kowalczyk

Zdrówka i wytrwałości :)

Pokaż więcej

Darowizny trafiają bezpośrednio na zbiórkę charytatywną:
lilia14
Kacper Janiak
Przekupić raka
104%
209 zł Wsparło 21 osób CEL: 200 ZŁ