

Jako żołnierz walczyłem dla kraju. Jako tata walczę o życie, by rak nie zabrał mnie moim małym córeczkom❗️
Cel zbiórki: ratowanie życia - walka z nowotworem, leczenie i rehabilitacja
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
Cel zbiórki: ratowanie życia - walka z nowotworem, leczenie i rehabilitacja
Opis zbiórki
Ta zbiórka to walka o moje życie. Walka - to bardzo dobrze znajome mi słowo. Nazywam się Przemek Frątczak i jestem żołnierzem. Z dumą nosiłem mundur i służyłem Ojczyźnie. To był mój cel i misja. Niestety to wszystko zabrała mi choroba… Dziś walczę, by nie zabrała mi też tego, co najcenniejsze...
Mam dwie malutkie córeczki. Dla Ali i Zuzi nie jestem żołnierzem. Jestem przede wszystkim tatą… Misje wojskowe były trudne, ale to nic przy tej, jaką prowadzę teraz. Niestety przeciwnik jest wyjątkowo agresywny i podstępny. Wiem już, że sam nie dam rady go pokonać… Proszę, pomóż mi. Potrzebuję Twojego wsparcia. Chcę żyć, by widzieć, jak moje córeczki dorastają. Chcę być dla nich. Być tatą, a nie wspomnieniem ze zdjęć…

Trzy lata temu świat Przemka - żołnierza z ponad 20-letnim stażem z 31. Bazy Lotnictwa Taktycznego w Poznaniu, oddanego męża Mileny, kochającego taty Alicji i Zuzi - roztrzaskał się na kawałki… Zaczęło się od zwykłego bólu brzucha, skończyło na skierowaniu do szpitala w trybie pilnym i diagnozie, na którą nie jest gotowy nikt - zwłaszcza wtedy, gdy ma się dopiero 39 lat, a w domu dwie córeczki w wieku 4 lat i 12 miesięcy… Międzybłoniak, czyli mesothalioma otrzewnej, to bardzo złośliwy, rzadki, agresywny nowotwór, w którym rokowania są po prostu złe…
Nic nie da się zrobić, tylko leczenie paliatywne - usłyszał Przemek. Słowo paliatywny brzmiało jak wyrok — zwłaszcza gdy jest się tatą dwóch małych dziewczynek, które chce się prowadzić przez życie, uczyć, wspierać i patrzeć, jak dorastają. Jak patrzeć w oczy żonie i dzieciom, gdy lekarze dają zaledwie kilka tygodni życia? Ten moment był gorszy niż jakiekolwiek inne zagrożenie…

Przemek nie poddał się, bo wiedział, że nie walczy tylko o siebie. Walczy o to, by być przy swoich córkach jutro, za rok, za dziesięć lat… Dzięki mobilizacji i wsparciu ludzi o dobrych sercach udało mu się znaleźć lekarza, który podjął się operacji - niestety ze względu na stopień skomplikowania większość specjalistów odmawiała pomocy. Przełomowa, bardzo skomplikowana operacja we Włoszech dała Przemkowi drugie życie. Niestety choroba wróciła.
Po 2 kolejnych operacjach lekarze w Polsce i we Włoszech już za wiele więcej nie mogą zrobić… Starcie z chorobą wchodzi w decydującą fazę. Nowotwór jest odporny na chemię. Przemek musiał szukać więc innych metod walki. Od 10 miesięcy jest w trakcie immunoterapii w Niemczech. To leczenie ostatniej szansy, którego koszt jest zawrotny - ponad 60 tysięcy złotych miesięcznie!

To zbiórka, by pomóc Przemkowi w tej najważniejszej misji jego życia… To krzyk o wsparcie dla dzielnego taty i dla dwóch małych dziewczynek, które nie wyobrażają sobie dnia bez wspólnego spaceru, uśmiechu, przytulenia, bajki na dobranoc. Prosimy o wpłatę — dla żołnierza, który całe życie służył innym, i dla taty, który dziś walczy o to, by zobaczyć, jak jego córeczki dorastają.
Prosimy, wesprzyj, nie odkładaj tego na później, na jutro... Bez pomocy tego jutra nie będzie. Każde dobro słowo to ogromne wsparcie dla tej rodziny. Każda złotówka to nadzieja na cud. Na kolejną chwilę razem.
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowa310 zł
- Wpłata anonimowa400 zł
- 100 zł
- Wpłata anonimowa456 zł