20-kilogramowy nowotwór w brzuchu zabiera życie❗️ Ratujemy młodego ojca

PILNE!
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 7 476 osób
250 790,62 zł (43,69%)
Brakuje jeszcze 323 112,38 zł
Wesprzyj Wesprzyj
Zbiórka na cel
Operacja wycięcia guza w Keck Medical Center

Przemysław Suszek, 41 lat

Rybnik, śląskie

Mięsak przestrzeni zaotrzewnej

Rozpoczęcie: 7 Sierpnia 2019
Zakończenie: 15 Września 2019

Na zdjęciach widzicie mnie i moją córeczkę Paulinkę. Tak długo, jak ona żyje na świecie – ja umieram i walczę o każdy kolejny dzień, miesiąc, rok… Jej życie odmierza mój czas, może dlatego kochamy się bardziej – nad życie! Jak każdy człowiek miałem marzenia, od 8 lat mam tylko jedno, które chciałbym dzisiaj wykrzyczeć! Chcę żyć! Paulinka jest całym moim światem i sensem wszystkiego – jeśli zniknę z jej życia teraz, to w jej dorosłym życiu zostanę jedynie mętnym wspomnieniem.

Pamiętam chwile, kiedy łzy bólu po operacji mieszały mi się ze łzami szczęścia – wtedy na świat przyszła Paulinka! Dzisiaj, po 8 latach, chcę spróbować jeszcze raz wygrać z nowotworem, którego piętno noszę na co dzień. Jeśli wygram, to tylko dzięki Wam i tylko po to, by cieszyć się moją córeczką. Na tym zdjęciu widzicie mnie, moją córeczkę i nowotwór, który chce mnie zabić! Pomóżcie mi, bo kolejnej fotografii może już nie być…

Przemysław Suszek

Jednego dnia patrzę w lustro i mówię sobie – dam radę, przetrwałem już dwa razy, potem przychodzi strach, kiedy patrzysz, jak to rośnie, jak staje się wielkie i przerażające. Wtedy myślę, że nie ma siły, która nad tym zapanuje, wątpię, słabnę, tracę nadzieję, patrzę na moje dziecko, na moje życie i wstaję – chcę dalej żyć! To koło kręci się nieprzerwanie, ale z każdym obrotem, jestem słabszy, szanse są mniejsze a guz bardziej agresywny… Jeśli myślisz, że brakuje Ci w życiu czasu, pomyśl o tym, co ja czuję…

W 2011 roku szykowałem się na Święta, na powitanie mojej córeczki na świecie, nie na śmierć, ale ona nadeszła pierwsza. Zapukała do mnie w dzień, kiedy zdecydowałem, że muszę poddać się badaniom, bo dzieje się coś złego... Codzienne obowiązki, praca, dom i poczucie, że na wszystko przyjdzie czas. Bagatelizowałem  sygnał, który wysyłał mój organizm, aż do czasu, gdy ból zaczął coraz bardziej dokuczać. Pierwsze badania, tomografia, kilka nerwowych, świątecznych dni i cios poniżej pasa. Nowotwór – mięsak przestrzeni zaotrzewnej! I to wtedy gdy na świat przychodził mój mały aniołek. Nie pozostało nic innego, jak szukać lekarzy, którzy mnie zoperują, co również nie było łatwe ze względu na umiejscowienie guza.

W końcu się udało, operacji podjęli się lekarze z COI z Warszawy. Wtedy guz, o zgrozo, ważył już ponad 25 kilogramów!

Krótko po operacji na świat przyszła moja mała Paulinka. Wtedy człowiek dostaje takiej mocy, takiego doładowania, że wszystko inne staje się nieważne. Domyślam się, że każdy rodzic wie, o czym mówię. Leżałem w szpitalu i marzyłem, by ją zobaczyć, wziąć na ręce, przytulić. Wznowa – tego słowa człowiek, walczący z rakiem boi się najbardziej. Mnie to niestety dopadło. Kolejna operacja była już cięższa i bardziej radykalna, oprócz guza straciłem też nerkę, śledzionę oraz ogon trzustki. Trzy miesiące w szpitalu po operacji, odżywiany przez specjalną pompę, modliłem się o to, by życie dało mi jeszcze jedną szansę. 

Przemysław Suszek

Udało się! Wydarłem śmierci kolejne lata życia, czułem się jak zwycięzca, wróciłem do pracy, do normalnego życia. Mąż i ojciec na pełen etat, a czarne chmury odpędzone, zostały za plecami. Nikt nie ma tyle pecha, by śmiertelna choroba wracała po niego tyle razy. Hasło "druga wznowa" było jak zły sen! Wszystko od początku szło źle – lekarze z całej Polski rozkładali tylko ręce. Chemia nic nie dała, zmęczyła mnie jeszcze bardziej, aż podjęto decyzję o jej odstawieniu. Od tej chwili rozpoczęła się próba sił – on albo ja!

Nowotwór jest ogromny – nie mieści się już pod ubraniem, a ludzie odwracają się na ulicy! Wiem, że jeśli ktoś mi nie pomoże, za chwilę nie będzie już o co walczyć! Godzinami przeszukiwałem internet, by znaleźć dla siebie szansę, by moja córeczka miała ojca, by ta nasza prosta rzeczywistość mogła nadal trwać! Znaleźliśmy klinikę i lekarza w Stanach Zjednoczonych, który tak samo jak ja powiedział – damy radę! W tej klinice czeka szansa! Operowali tam już pacjentów takich jak ja i co najważniejsze, oni wciąż żyją.

Doktor obiecał mi, że jeśli zdołam zebrać środki i stawić się na operację w jak najkrótszym czasie, postara się wyciąć nowotwór z dużym marginesem, tak, by już nigdy więcej nie powrócił! Ucieszyłem się jak dziecko, miałem łzy w oczach, że to nie koniec, że jeszcze będę w życiu mojej córeczki… Po tym uniesieniu przyszła rozpacz, bo kosztorys jest przerażający. 

Przemysław Suszek

Niestety, moja operacja została wyceniona na dużo ponad pół miliona złotych. Dla mnie i mojej rodziny jest to kwota zaporowa, a czas ucieka. Guz cały czas rośnie i zaczyna uciskać wszystkie inne organy, dlatego jestem tutaj i proszę Was o pomoc. To od ludzi dobrej woli zależy, czy mi się uda, czy dostanę swoją szansę, czy Paulinka będzie miała ojca, czy tylko wspomnienie.

Proszę, zróbcie to dla niej – nie zniosę jej cierpienia! 

Tata

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 7 476 osób
250 790,62 zł (43,69%)
Brakuje jeszcze 323 112,38 zł
Wesprzyj Wesprzyj