
Dla rodziny muszę znaleźć siłę i zawalczyć o życie!
Cel zbiórki: Roczne leczenie nowotworu nierefundowanym lekiem
Cel zbiórki: Roczne leczenie nowotworu nierefundowanym lekiem
Aktualizacje
Walka o życie Przemka trwa! Pomoc wciąż potrzebna!
Drodzy Pomagacze,
w pierwszej kolejności chciałbym gorąco Wam wszystkim podziękować za pomoc, jaką do tej pory mi okazaliście. Podarowaliście mi kolejny rok życia. Wraz z Elą i dziewczynkami mogliśmy nie tylko dzielić wspólną codzienność, cieszyć się każdym dniem, ale również realizować naszą wspólną wyprawę marzeń: przejechać szlak rowerowy R10 ze Świnoujścia do Helu we czwórkę oraz we dwójkę Szlak Orlich Gniazd. W tym roku planujemy zwiedzić na rowerach szlaki Suwalszczyzny. Gorąco wierzymy, że nam się to uda. Wbrew chorobie.
Od dłuższego czasu nie pisałem na temat postępów mojego leczenia, gdyż w maju ubiegłego roku pojawiła się możliwość uczestnictwa w badaniach klinicznych. Długo czekaliśmy na rozpoczęcie rekrutacji do tych badań. Mimo że rozpocząć się ona miała w czerwcu, miało to miejsce dopiero w połowie grudnia.
Niestety po miesiącu okazało się, że moje guzy nie posiadają mutacji, która umożliwiłaby uczestnictwo w tych badaniach. Środki finansowe na koncie, które dotychczas zebrałem, niestety już niemal zostały wykorzystane.

Przyjąłem kilkanaście dawek leku. Leczenie jest bardzo skuteczne jednak guzy, mimo że znacznie się zmniejszyły, nie zniknęły jeszcze całkowicie...
Równolegle stosuję dietę ketogenną, posty oraz morsowanie, celem jak najefektywniejszego wzmocnienia organizmu oraz systemu odpornościowego.
W najbliższym czasie odbędę wizytę u specjalistów, z którymi opracuję strategię działania na najbliższy czas. Wiem już teraz, że niestety nie mogę liczyć na Narodowy Fundusz Zdrowia, by ten sfinansował moje leczenie.
W związku z tym nadal jestem zmuszony prosić ludzi dobrej woli o pomoc finansową. Kwota potrzebna na kontynuację leczenia będzie wyższa, niż wynika to z kwoty umieszczonej na stronie zbiórki. Na chwilę jednak obecną jej nie znamy – po zakończeniu obecnej zbiórki rozpoczniemy kolejną, kiedy już będziemy kosztorys na kontynuowanie leczenia..
Jeśli nie jesteście w stanie wspomóc mojego leczenia poprzez bezpośrednią wpłatę, zapraszam do grupy licytacyjnej: KLIK, (otwiera nową kartę)gdzie nasi przyjaciele oraz Ela dzielą się swoimi talentami i umiejętnościami.

Polecamy też nasz profil na Instagramie, gdzie publikować będziemy informacje o postępach leczenia, naszych wyprawach rowerowych oraz dzielić się będziemy wiedzą dietetyczną z zakresu diety ketogennej i postów: KLIK. (otwiera nową kartę)
Bardzo Wam dziękujemy za każdą pomoc. Nie poddamy się. Mamy przy tym nadzieję, że będziemy mogli podzielić się swoimi doświadczeniami wynikającymi z tej choroby z innymi – że taki jest cel tego, co teraz przechodzimy.
PrzemysławLeczenie trwa! Nowe wiadomości od Przemka.
Drodzy przyjaciele,
dzięki Waszej pomocy przyjąłem już 5 dawek leku. Przeszedłem także na dietę ketogeniczną – jestem pod opieką poradni onkodietetycznej.
Przed przyjęciem ostatniej dawki wykonano mi tomografię komputerową, aby sprawdzić postępy leczenia. Przyznam, że są one spektakularne: wiele guzów zniknęło, wiele z nich znacznie się zmniejszyło. Problemem pozostają niestety przerzuty do kości. Poza skrupulatnie monitorowaną i prowadzoną dietą, postanowiłem wspomóc leczenie szeroko zakrojoną suplementacją tak, by zwalczyć również te przerzuty.
Dzięki Waszemu wsparciu mogę kontynuować leczenie – 10 lutego przyjmę kolejną dawkę leku. Wierzę, że wszystko jest na dobrej drodze, na drodze do pełnego wyzdrowienia. Choroba nauczyła mnie jeszcze większej troski o zdrowie, nauczyła mnie samoświadomości dotyczącej mojego organizmu, nauczyła mnie dostrzegać jego potrzeby i z większą uwagą i troską reagować na nie.
Moje samopoczucie jest coraz lepsze. Wróciłem do pracy, odzyskuję sprawność fizyczną, zaś moja waga systematycznie rośnie – ważę już 86kg. Brakuje jeszcze tylko 8 kg do dawnego mnie. W ubiegły weekend mogłem wyruszyć wraz z dziewczynkami do lasu na zimowy spacer.
Proszę gorąco o zasilenie konta zbiórki poprzez kolejne, nawet drobne wpłaty. O przekazanie 1% podatku na cel mojego leczenia. Bardzo gorąco dziękuje za każdy grosz.
Z góry dziękujemy i serdecznie pozdrawiamy,
Ela i Przemek
Przemysław rozpoczął leczenie! Pomoc cały czas potrzebna - nowe wieści!
Drodzy Pomagacze,
w środę, 9 grudnia, przyjąłem już 3 dawkę leku.
TO DZIĘKI WAM udało się już po 2 dniach od rozpoczęcia zbiórki przekazać pieniądze do szpitala, a tym samym rozpocząć leczenie.
TO DZIĘKI WAM wracam do życia, staję się coraz silniejszy, odzyskuję utraconą wagę. W krytycznym momencie ważyłem 79 kg, mimo że jadłem tak jak zazwyczaj. Nowotwór zabrał mi 14 kg w ciągu zaledwie 3-4 miesięcy. Niszczył mnie bezwzględnie, w ekspresowym tempie. Obecnie ważę już prawie 81kg.
TO DZIĘKI WAM mogę prawie normalnie funkcjonować. W najgorszym momencie było mi trudno wstać z łóżka - zwyczajnie nie miałem siły, dawały o sobie znać również przerzuty do płuc, trudno mi było wziąć głębszy oddech, odkrztuszałem krew. Już po pierwszej dawce zauważyłem poprawę. Jeden z przerzutów, wyczuwalnych spod skóry zaczął się zmniejszać jako efekt działania leku. Razem z Elą jesteśmy bardzo zaskoczeni, że to NAPRAWDĘ DZIAŁA, że pozytywne efekty leczenia są tak szybkie i zdecydowane.
I to DZIĘKI WAM teraz możemy przygotowywać się do Świąt Bożego Narodzenia. Możemy jak co roku cieszyć się wspólnie pięknem tych chwil. Wierzymy, że przeżyjemy jeszcze wspólnie wiele radosnych Świąt Bożego Narodzenia. Wspólnie! Tylko tak chcemy.
Dziękujemy Wam z głębi serca za dotychczasowe wpłaty. RATUJECIE MOJE ŻYCIE.Akcja nadal trwa, nie wiem nadal, jak wiele dawek leku powinno zostać podanych. Zatem jeśli tylko możecie, proszę wpłaćcie chociaż symboliczny grosz.
Pozdrawiamy Was ciepło i serdecznie.
WESOŁYCH ŚWIĄT
Opis zbiórki
Mimo że jest to dla mnie trudne i krępujące, ponieważ jestem honorowym mężczyzną, znalazłem się w sytuacji, w której muszę prosić o pomoc. Po 4 latach wykryto u mnie wznowę nowotworu nerki, typu brodawkowatego, z przerzutami do płuc, wątroby, kości i drugiej nerki. Jedyną moją szansą na walkę z chorobą i przeżycie jest otrzymanie immunoterapii w pierwszej linii leczenia.
Nazywam się Przemysław Gadaliński. Mam 39 lat. Jestem ojcem dwóch córek w wieku 7 i 10 lat. Chciałbym móc je wychować, przekazać im wyznawane wartości i patrzeć jak wchodzą w dorosłość. Mam też, jak każdy, wiele planów i marzeń związanych z moją rodziną, osobami mi najbliższymi oraz pracą, w której chciałbym się rozwijać i być przydatnym. Długo walczyłem z wieloma przeciwnościami, by prowadzić życie w pełni, co wydaje mi się, udało się osiągnąć. Niestety całą tę walkę oraz wszystkie plany pokrzyżował nawrót choroby nowotworowej. Ale ja nie poddam się i teraz.

Moja walka toczy się z przerwami już od 2010. To wtedy 9 miesięcy po narodzinach mojej pierwszej córki usłyszałem diagnozę: nowotwór. Był to nowotwór jądra, szczęśliwie wcześnie zdiagnozowany. Specjaliści z Mazowieckiego Szpitala Onkologicznego w Wieliszewie przeprowadzili operację usunięcia guza, a następnie przeszedłem dwa cykle chemioterapii. Więc wszystko skończyło się szczęśliwie. Do czasu.
W 2016 roku po przeprowadzeniu kontrolnej tomografii komputerowej badanie wykazało istnienie guza na nerce. I znowu lekarze ze szpitala w Wieliszewie stanęli na wysokości zadania. Szybko i sprawnie zostałem skierowany na operację. Po operacji badanie wykazało, że jest to rzadki nowotwór nerki, typu brodawkowatego. Ponownie miałem szczęście, gdyż nowotwór nie dał przerzutów i samo jego wycięcie powinno zakończyć tę nieprzyjemną przygodę.
Niestety po czterech latach ponownie usłyszałem tę samą diagnozę - ponownie nowotwór nerki. Okazało się, że tym razem walka już nie będzie taka łatwa. Pojawiły się przerzuty do płuc, wątroby, kości i drugiej nerki. Już na kilka miesięcy przed kontrolną tomografią odczuwałem zmęczenie, odczuwałem ograniczoną pojemność płuc i bóle w plecach - nowotwór już dawał o sobie znać. W ciągu trzech miesięcy straciłem 10 kg, przy 2 m wzrostu ważę zaledwie 83 kg...

Nowotwór nerki typu brodawkowatego jest rzadkim nowotworem (ok. 10-15% wszystkich nowotworów nerki). Specjaliści onkolodzy twierdzą, że najlepszym sposobem leczenia będzie podanie immunoterapii i to w pierwszej linii. Niestety to leczenie w przypadku mojego raka nie jest refundowane przez NFZ. W Europie Zachodniej z powodzeniem stosuje się immunoterapię w pierwszej linii leczenia na raka nerki tego typu. Ale nie w Polsce...
Koszty leczenia przewyższają moje zdolności finansowe. Jedno podanie leku to koszt ponad 13 tysięcy złotych, przy czym niestety nawet koszty hospitalizacji w wysokości prawie 500 zł za dobę będą spoczywały na mnie, NFZ ich nie pokryje. Lek powinien być podawany co 3 tygodnie. Przy zakładanym czasie leczenia wynoszącym 2 lata daje to kwot kosmiczna... Oczywiście od momentu rozpoczęcia pracy zawodowej płacę uczciwe i regularne składki na ubezpieczenie zdrowotne. Niestety, w sytuacji zagrożenia życia nie mogę liczyć na refundację leczenia, które jest moją jedyną nadzieją na życie...
W imieniu swoim, moich córek i mojej żony bardzo proszę o pomoc. Każda złotówka i każde udostępnienie umożliwią mi rozpoczęcie walki z nowotworem!
Ela (żona):
Drodzy przyjaciele i ludzie dobrego serca,
Mój mąż jest bohaterem. Nie tylko moim bohaterem wspierającym mnie na każdym kroku, nie tylko bohaterem naszych córek. Ale również bohaterem swojej własnej historii. Dzieciństwo mojego męża naznaczone było wieloma przykrościami. Niestety niedane mu było zaznać opieki rodzicielskiej i rodzinnego ciepła. Mimo przeciwności ukończył studia i pragnął założyć rodzinę, pragnął mieć dzieci, które będzie mógł kochać i wychowywać tak, jak każdy, pragnął mieć pełną ciepła i miłości rodzinę. W końcu. Niestety również budowanie rodziny było naznaczone trudnościami - zajście i utrzymanie kolejnych ciąż było w naszym przypadku bardzo trudne, straciliśmy czworo dzieci. Jednak i tę przeciwność przezwyciężyliśmy, mamy dwie wspaniałe córeczki. Niestety, kiedy już wszystko zaczynało się układać tak, jak sobie to wymarzyliśmy, co kilka lat nowotwór o sobie przypomina. Ja, jako żona, znam już wszystkie, naturalne metody, wszystkie prozdrowotne diety, które stosujemy, mąż zawsze uprawiał sport - jednak nadal jesteśmy zmuszani przez los do grania w tę bezlitosną ruletkę.
Błagamy o wsparcie. Tym razem to bohatera trzeba ratować.
➡️ Licytacje dla Przemka Charytatywni Allegro (otwiera nową kartę)
- Michał100 zł
Trzymam kciuki że się wszystko uda!!!
- Wpłata anonimowa200 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Monika50 zł
Dla Ciebie ;)
- Wpłata anonimowa70 zł
Darowizna przekazana przez skarbonkę Licytacje dla Przemka
- Wpłata anonimowa100 zł