

Nasze dzieci pytają: „Jak już tatuś wróci ze szpitala, to będzie zdrowy?”. Pomóż mi w walce o sprawność męża!
Cel zbiórki: Pobyt w ośrodku rehabilitacyjnym, specjalistyczne terapie, sprzęt
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
Cel zbiórki: Pobyt w ośrodku rehabilitacyjnym, specjalistyczne terapie, sprzęt
Opis zbiórki
Gdy wspominam tamten dzień, ciało znów drży z przerażenia, a do oczu napływają łzy. Odebrałam telefon i nagle świat runął. Mój ukochany mąż trafił do szpitala. Wtedy jeszcze nie rozumiałam, jakie będą konsekwencje.
Mąż był w pracy. Nie było mnie przy nim, nie widziałam, co się dokładnie stało. Gdy dostałam telefon, nie mogłam w to uwierzyć. „Nie mój mąż!”, powtarzałam, „Był zdrowy, dobrze się odżywiał, dbał o siebie! To nie może być prawda!”.
Radek dostał w pracy udaru mózgu. Lekarze nie znają przyczyny. To wydarzyło się tak nagle! Po prostu jednego dnia mój mąż był zdrowy i uśmiechnięty, a następnego…
Właściwie, gdy teraz o tym myślę, Radek od kilku miesięcy skarżył się na ból głowy. Wykonywał badania, lecz wyniki zawsze wychodziły dobre. Wszystko było w porządku. Tamtego dnia również bolała go głowa, miał zawroty, a do tego bolało go ucho. Ten zły stan utrzymywał się jednak już tak długo, że nie zwracał na niego uwagi. Ból stał się czymś powszednim. Dlatego wyszedł do pracy jak gdyby nigdy nic. O 7:00 opuścił dom jak każdego dnia, a już o 8:30 zabrała go karetka.
Na pierwszy rzut oka nie widać u Radka żadnych fizycznych skutków. Nie odczuwa temperatury w prawej stronie ciała, ale poza tym jest sprawny – robi wszystko tak jak dawniej, chodzi, rysuje, rozwiązuje nawet działania matematyczne. Udar jednak pozostawił po sobie straszliwy ślad. Mój mąż utracił zdolność mowy. Nie rozumie też wielu słów, które ktoś wypowiada lub pisze. Nie jest w stanie samodzielnie funkcjonować w społeczeństwie, nie załatwi sam żadnej sprawy, ja cały czas muszę być obecna w takich sytuacjach. Uniemożliwia mu to podjęcie jakiejkolwiek pracy.

Od czasu tego koszmarnego wydarzenia Radek spędził w domu zaledwie cztery dni. Cały czas przebywa w szpitalu. Udar nastąpił pod koniec listopada, niecały miesiąc przed Świętami Bożego Narodzenia. Spędziliśmy je osobno. Nie było chwili, bym o nim nie myślała. O tym, jak bardzo mi go brakuje. O tym, że Święta powinny być przecież rodzinnym, radosnym czasem, a w naszym domu czuć było wtedy dziwny chłód, atmosferę niepokoju i smutku.
Na szczęście niedługo do nas wróci. Dzieci nie mogą się już doczekać. Rozmowy przez kamerkę w telefonie to nie to samo. Chcą przytulić tatę. Nasza najmłodsza córeczka, Wiktoria, pyta: „Jak już tatuś wróci ze szpitala, to będzie zdrowy?”. Nie wiem, co mam jej odpowiedzieć.
Nasza sytuacja jest jeszcze gorsza, ponieważ dowiedzieliśmy się, że miejsce pracy Radka zostanie zlikwidowane. Nie wiemy zresztą, czy w ogóle powrót do pracy będzie dla niego możliwy. Nie wiemy, w jakim stopniu Radek odzyska zdolność mowy i będzie w stanie normalnie funkcjonować. Jego przyszłość jest niepewna. Nikt nie jest w stanie określić, czy odzyska kiedyś pełną sprawność. Kluczowa jest wielomiesięczna, regularna i intensywna rehabilitacja, a niektóre jej metody są kosztowne i możliwe wyłącznie przez własne finansowanie.
Nie możemy się jednak poddać. Mamy troje dzieci, które na nas liczą. Będę się starać, aby Radek odzyskał w pełni dawne życie. Dlatego proszę o wsparcie! Jeśli zechcecie mi towarzyszyć w tej drodze, będę niezmiernie wdzięczna.
Hanna, żona Radosława
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa100 zł
🙏
- Ola50 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa50 zł