Mam 32 lata, żonę i dwójkę dzieci. Aby z nimi zostać, muszę pokonać śmierć!

Zbiórka na cel: operacja usunięcia naczyniaka jamistego z pnia mózgu w Hannoverze
Zbiórka zakończona
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparły 11 144 osoby
265 775,79 zł (103%)

Rafał Kupis, 32 lata

Głosków, mazowieckie

naczyniak jamisty pnia mózgu

Rozpoczęcie: 26 Września 2018
Zakończenie: 14 Października 2018

Błagam Was na kolanach – pomóżcie odwrócić los. U męża zdiagnozowano współistnienie naczyniaka jamistego i żylnego w pniu mózgu. Każdy dzień razem z nim – jest dla nas cudem.
Sylwester ubiegłego roku okazał się jednym z najszczęśliwszych dni w naszym życiu. Wtedy dowiedzieliśmy się, że po raz kolejny zostaniemy rodzicami. Radość była o tyle wielka, ponieważ bardzo chcieliśmy, aby nasz półtoraroczny synek Igorek miał rodzeństwo i nie był jedynakiem.

Dokładnie trzy tygodnie później przeżyliśmy najgorszy dzień w naszym życiu. Dowiedzieliśmy się, że mąż ma guza mózgu.

To był piątek. Odebrałam telefon od męża. Powiedział „Słuchaj Słońce, jestem w szpitalu, coś tam znaleźli w głowie, musisz przyjechać i zabrać auto z parkingu, bo ja zostaje na dalsze badania”. Usiadłam na kanapie i świat nagle się zatrzymał. Przestałam słyszeć, a obraz stał się zamazany. Przez całe ciało przechodziła fala gorąca. Igorek biegał, coś do mnie mówił, a ja nie słyszałam własnego dziecka.
Mama pomogła mi spakować torbę najpotrzebniejszych rzeczy. W drodze do szpitala czułam ogromny ścisk w brzuchu. Wtedy pomyślałam o dziecku – czy ono to wytrzyma, bałam się, że poronię.

Rafał Kupis

W szpitalu dowiedzieliśmy się, że tomograf wykazał guz o wielkości 15 mm x 12 mm, ale jeszcze nie wiedzą, co to jest. Potrzebne było wykonanie rezonansu magnetycznego.

O godzinie 17:00 mąż wszedł na badanie MR. Ja czekałam przed pracownią. To jak się wtedy czułam, nie da się opisać żadnymi słowami. Badanie trwało bardzo długo. Minuta ciągnęła się za minutą. Po badaniu lekarz oznajmił, że opis rezonansu będzie po weekendzie.

Ze łzami w oczach błagałam, żeby coś powiedział, powiedziałam, że jestem w 7 tygodniu ciąży i bardzo źle znoszę stress. Pan Doktor tylko parsknął dziwnym śmiechem i powiedział, że jest piątek po południu, nie ma radiologa i nie ma szans na to, aby cokolwiek nam powiedział.

Weekend był morderczy. Trwaliśmy w niewiedzy i niewyobrażalnym lęku. Wysłałam kilka SMS-ów do rodziny i przyjaciół z prośbą o modlitwę. Poprosiłam, żeby nie dzwonili do nas, ponieważ nie jesteśmy w stanie z nikim rozmawiać.
W poniedziałek dostaliśmy diagnozę – naczyniak jamisty pnia mózgu, nieoperacyjny. Guz nie jest złośliwy, ale każdy wylew z niego do pnia mózgu może męża zabić.

Po wyjściu ze szpitala zaczęliśmy szukać pomocy u innych lekarzy specjalistów neurochirurgii. Dowiedzieliśmy się, że ten rodzaj nowotworu nie kwalifikuje się do leczenia radioterapii – gamma knife, protonoterapii ani często wykonywanej embolizacji naczyniaka. Jedyne możliwości to niewyobrażalnie trudna operacja, grożąca kalectwem albo śmiercią, albo obserwacja naczyniaka, co wiąże się z życiem w ciągłym stresie, czekaniem z tykającą bomba w głowie na wyrok, który i tak niebawem się wydarzy, ponieważ według neurochirurgów ryzyko ponownego wylewu to 50% w ciągu roku.

Nie godząc się na Szukaliśmy dalej. Udaliśmy się na konsultację do Kliniki Ini w Hannoverze, specjalizującej się w operacjach guzów mózgu. Neurochirurdzy z Kliniki chcą się podjąć operacji usunięcia naczyniaka z pnia mózgu. Ryzyko powikłań drastycznie różni się od tych usłyszanych w Polsce. One na pewno będą, bo to pień mózgu – tam biegną wszystkie „ścieżki życia”, ale jest ogromna szansa na to, że mąż nie będzie warzywem do końca życia, że będzie żył.

Rafał Kupis

Cena operacji powaliła nas na kolana. 55 tys. euro! Pierwsze myśli to – jak, skąd? To nierealne. Skąd my weźmiemy tyle pieniędzy. Nie mamy oszczędności, jesteśmy młodym małżeństwem zaczynającym od zera. Nie pochodzimy z bogatych rodzin.

Kochani jesteście naszą jedyną i ostatnią nadzieją. Błagam Was, pomóżcie! Mąż ma dopiero 32 lata, za chwilę urodzi mu się drugi syn. Nie wyobrażam sobie, że chłopcy mieliby wychowywać się bez ojca. Nie wyobrażam sobie mojego życia bez męża, którego tak bardzo kocham. Jest nam tak strasznie ciężko, żyć ze świadomością, że kolejny dzień może okazać się ostatnim. Radość z oczekiwania na dzidziusia zastąpił ciągły lęk o przyszłość. Pomóżcie, proszę, każda złotówka jest na wagę złota, na wagę życia.

Żona Rafała
Daria

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparły 11 144 osoby
265 775,79 zł (103%)

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość