Ratuj nim choroba zabije

Wioletta Owczarczyk
organizator skarbonki

Skończyły się środki na leczenie. Stan jest krytyczny. Pomoc potrzebna jest natychmiast! Igor umiera! Błagam, ratuj zanim dojdzie do tragedii!

_____

Wiedzieliśmy, że choroba postawi przed nami wiele wyzwań, ale nie spodziewaliśmy się, że zastana rzeczywistość będzie tak zła. Mieliśmy ogromne nadzieje związane z zagranicznym leczeniem, ale procedura w każdej chwili może zostać przerwana, bo już teraz brakuje nam środków na ratunek.

Do Chin dotarliśmy właściwie w ostatniej chwili. Zgodnie z procedurami, mieliśmy zostać poddani kwarantannie, ale Igor poczuł się źle. Zamiast na planowaną terapię trafiiśmy do szpitala, w którym leczeni byli zakażeni COVID-19. Przez 20 dni mój synek balansował między życiem i śmiercią. Umierałam ze strachu każdego dnia, odliczając dni do przeniesienia.

Igor Slatin

Do Pekinu Igor został przetransportowany w stanie krytycznym. Badania wykazały, że liczba komórek nowotworowych w ciele Igora wyniosła 98%. Straciliśmy mnóstwo czasu podczas kwarantanny, a podczas walki z taką chorobą liczy się każdy dzień! Cały miesiąc trwała dramatyczna walka, bo ze względu na przygotowanie do terapii Igor nie mógł otrzymywać leków. Patrzenie na jego cierpienie było potwornym doświadczeniem… Nigdy nie zapomnę tego krzyku, nigdy nie zapomnę widoku mojego dziecka, które mimo ogromnego bólu stara się dzielnie znosić kolejne zabiegi.

Niestety, reakcja na leczenie była daleka od oczekiwanej. Na moich oczach mój synek zaczął tracić świadomość z powodu rosnącego bólu brzuszka. Krzyk pełen bólu i przerażenia wypełniał salę, a lekarze szybko rozpoczęli działania mające na celu już nie walkę z chorobą, a utrzymanie go przy życiu. Od kilku dni nie jem, nie śpię, boję się odejść od łóżka nawet na krótką chwilę w obawie, że śmierć zabierze mi Igora, jeśli na chwilę stracę go z oczu… Półprzytomne dziecko obok mnie przestaje przypominać Igora. Mój synek został umieszczony na oddziale intensywnej terapii i tam walczy o życie, a ja próbuję zmierzyć się z przerażającą rzeczywistością. Środki, które pozyskaliśmy na terapię były potrzebne na dodatkowe leczenie, pokrycie rachunków za transport i pobyt w szpitalu podczas kwarantanny, a teraz szpital wysyła kolejny rachunek. Jeśli nie uzbieramy środków terapia ratująca życie zostanie przerwana, a choroba skaże moje dziecko na śmierć!

Sprzedaliśmy wszystko, wzięliśmy kredyty, pożyczyliśmy środki od rodziny i przyjaciół, ale to nie wystarczy. Wciąż nie mamy wystarczającej kwoty na pokrycie rachunków ze szpitala! Od tego, czy uzbieramy środki zależy życie mojego dziecka. Ja już nie proszę, ja błagam o ratunek dla mojego synka. To cierpienie musi się wreszcie skończyć. Nie mogę patrzeć na nieobecne oczy, z których zniknęła cała radość życia. Tak bardzo chciałabym zobaczyć na jego twarzy uśmiech, wziąć go w ramiona bez obaw, że uszkodzę kruche ciało, albo jedno z setek wkłuć.

Mój synek w swoim liście do Świętego Mikołaja nie prosił o nową zabawkę. Miał tylko jedno życzenie - odzyskanie zdrowia. 

Podaj nam pomocną dłoń. Jesteś ostatnią nadzieją na życie. 

Mama

Wsparli

10 zł

Dorota Śmk

Trzymaj się Skarbie ❤
20 zł

Wpłata anonimowa

200 zł

Wpłata anonimowa

10 zł

Wpłata anonimowa

X zł

Wpłata anonimowa

10 zł

Wpłata anonimowa

Pokaż więcej

Darowizny trafiają bezpośrednio na zbiórkę charytatywną:
9%
39 461,34 zł Wsparły 1 232 osoby CEL: 400 000 ZŁ