

18stkę spędziłem na oddziale onkologii❗️Życzenie urodzinowe❓Wygrać z nowotworem❗️
Cel zbiórki: Leczenie onkologiczne, pomoc w trudnej sytuacji życiowej
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
Cel zbiórki: Leczenie onkologiczne, pomoc w trudnej sytuacji życiowej
Aktualizacje
Mam 18 lat i walczę o życie ❗️Nowotwór zniszczył mi kość…
W końcu mam trochę siły, by do Was napisać…
Moja walka wciąż trwa. Konsylium lekarzy podjęło decyzję o przeprowadzeniu operacji. Guz został usunięty. A razem z nim usunęli kawałek kości, zniszczonej przez nowotwór. Zamiast niej mam rekonstrukcję z tytanu. Dostałem też endoprotezę.
Już jestem w domu, ale na razie nie wolno mi wstawać z łóżka, więc całymi dniami leżę. Mimo to uważam, że mam powody do radości. Nie muszę być w szpitalu, mogę być we własnym łóżku. Po trochu wraca mi apetyt. No a najbardziej cieszę się, że nie mam już tego guza w moim ciele.

Wciąż pozostają jednak przerzuty w płucach. Lekarze jeszcze myślą, co z nimi zrobić. Być może będę miał kolejną operację. Na razie wiem, że będę kontynuował chemioterapię, a potem może będzie radioterapia.
Żyć w ciągłej niepewności bywa trudno. Mama stresuje się moją chorobą tak bardzo, że podczas rozmowy z lekarzem traci oddech i zapomina wszystko, co chciała powiedzieć. Ja staram się być dobrej myśli. W końcu lekarze wiedzą, co robią – a ja mam tylko wykonywać polecenia i nie tracić pogody ducha.
Dziękuję Wam za dotychczasowe wsparcie. To bardzo pomaga mojej mamie opłacać wydatki, które powstają wokół mojego leczenia. Nie wiem, co byśmy robili bez Waszej pomocy… I, jeśli możecie – nie zostawiajcie nas.
Opis zbiórki
Moje 18. urodziny spędziłem na oddziale onkologii. I tak uważam, że miałem sporo szczęścia – byłem akurat pomiędzy cyklami chemioterapii, więc tego dnia czułem się trochę lepiej. Poczęstowałem swoich nowych znajomych z oddziału tortem. To znaczy, tych z nich, kto mógł jeść…
Co prawda, ja inaczej wyobrażałem sobie ten dzień. I już na pewno nie planowałem imprezy w szpitalu. Ale i tak bardzo się cieszę, że miałem okazje świętować kolejne urodziny. Bo mogłoby ich nie być. To wszystko przez to, że mam nowotwór. Jestem śmiertelnie chory.
Mięsak Ewinga z przerzutami do płuc – tak brzmi dokładnie moja diagnoza. Mam za sobą 9 cykli chemioterapii. Raz czuje się lepiej, raz gorzej. Czasami biorę udział w wykładach online. Czasami nie mam siły podnieść się z łóżka. Ale staram się nie poddawać. A już na pewno nie tak, żeby mama widziała. Ona tak bardzo martwi się i nieraz ledwo powstrzymuje łzy. Nie chcę, żeby ona płakała.

Lekarze mówią, że chemioterapia działa, mięsak w miednicy się zmniejsza. Podobno fachowo to się nazywa „Organizm reaguje na leczenie”. Przerzuty w płucach też maleją. Obecnie podejmowana jest decyzja, czy teraz należy przeprowadzić operację usunięcia guza, czy najpierw jednak radioterapia.
Ufam lekarzom, starannie wykonuję polecenia. Robię wszystko, co ode mnie zależy, żeby wyzdrowieć. Chciałbym już jak najszybciej pozostawić chorobę w przeszłości. Jestem zmęczony – w końcu, zaczynając od wiosny zeszłego roku prawie non-stop jestem w szpitalu. On został moim drugim domem.
Wiem, że mojej mamie jest ciężko, dlatego postanowiłem zwrócić się o pomoc. Przede mną jeszcze długotrwałe leczenie. Prawdopodobnie guz wyjadł część kości, więc może być potrzebna rekonstrukcja. A także rehabilitacja, leki, konsultacje lekarzy o różnych specjalizacjach – przecież leczenie onkologiczne wpływa na stan całego organizmu… To wszystko wiąże się z kosztami. Dlatego proszę Was – pomóżcie mi! Chcę wierzyć, że przede mną jeszcze długie i szczęśliwe życie.
Vlad
- Anonimowy Pomagacz200 zł
- Wpłata anonimowa30 zł
- Wpłata anonimowa30 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa20 zł