Adaś traci wzrok, pochłania go ciemność... mamy mało czasu na ratunek!

Zbiórka na cel: ratująca wzrok pilna operacja oczu w Massachusetts Eye and Ear
Zbiórka zakończona
Adam Pycia
Verified Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparły 4 734 osoby
118 423,84 zł (104,57%)

Adam, 6 miesięcy

wada wrodzona tylnego odcinka obu oczu

Strzyżowice, śląskie

Rozpoczęcie: 27 Października 2017
Zakończenie: 31 Października 2017

Nasz synek jeszcze do niedawna widział świat, dziś pochłania go ciemność! Adaś w zastraszającym tempie traci wzrok, każda godzina to postęp wady, która na zawsze chce pogrążyć go w mroku... Lewe oczko jest już stracone, nigdy nie zobaczy nim świata, walczymy już tylko o to, by nie doszło do amputacji… Jest za to nadzieja dla prawego, ślepnącego oczka, ale trzeba działać jak najszybciej! Tylko jedno miejsce na świecie dało Adasiowi szansę, że będzie widzieć. Jesteśmy w klinice okulistycznej w Bostonie, dziś poznaliśmy datę operacji. 9 listopada. Mamy tak mało czasu, dlatego prosimy o pomoc, błagamy – dla Adasia zrobimy wszystko… Inaczej nasze dziecko czeka tylko ciemność i strach…

Ciemne oczy naszego 5-miesięcznego synka są dla nas całym światem. Dziś jednak jest w nich pustka. Adaś nie wodzi wzrokiem za przedmiotami, nie uśmiecha się, gdy pochylamy się nad jego łóżeczkiem. Rozpoznaje nasze twarze, dotykając je rączkami… W lewym i prawym oczku są zmiany poliferacyjne w obrębie ciała szklistego, które z każdym dniem rosną. Innymi słowy, oczy są rozsadzane od środka… Jeśli nie dojdzie do operacji, trzeba będzie amputować jedno i drugie oczko. W lewym doszło już do odwarstwienia siatkówki. Prawe jednak wciąż reaguje na światło… Wciąż jest szansa, że można uratować w nim wzrok, że Adaś będzie mógł zobaczyć, jak piękne jest życie… Wzrok to nasz podstawowy zmysł, za pomocą którego poznajemy świat! Czy Adaś nigdy nie zobaczy naszych twarzy, naszych oczu, które patrzą na niego z miłością? Błękitu nieba, zachodu słońca, zielonej trawy? Czy będzie niesamodzielnym dzieckiem, pogrążonym w mroku, którego przez życie będą prowadziły tylko dźwięki? Nie chcemy, nie możemy na to pozwolić…

Przyszedł na świat w maju. Był zupełnie zdrowy… Co nas zaniepokoiło? Maleńka poświata na źrenicy lewego oczka. Adaś nie wodził też za nami spojrzeniem, nie skupiał wzroku na żadnej zabawce… Byliśmy u pediatry – jednego, drugiego, trzeciego… Uważali, że jest wszystko w porządku, bo i jedno, i drugie oczko reaguje na światło. My, rodzice, wiedzieliśmy jednak, że coś jest nie tak. Poszliśmy na prywatną wizytę do okulisty, skierował nas na pilne badania do szpitala. Lekarze długo nie byli zgodni co do diagnozy. Dopiero w Warszawie stwierdzono, że Adaś ma zmiany proliferacyjne w ciele szklistym – tej części oka, która odpowiedzialna jest za chronienie siatkówki i wytwarzanie obrazów... Zmiany spowodowały odwarstwienie siatkówki. W lipcu przylegała jeszcze w 1/3 powierzchni. Lewe oczko miało być do operacji, a z prawym oczkiem miało być wszystko w porządku… Nie było.

Kolejna wizyta kontrolna pokazała, że siatkówka w lewym oczku odwarstwiła się całkowicie. Nasz synek stracił w nim wzrok... Mimo leczenia sterydowego zmiany urosły w zastraszającym tempie. Dlaczego lekarze nie podjęli wcześniej szybkiej interwencji chirurgicznej ratującej jeszcze przylegającą siatkówkę, zastanawiamy się do dziś… Nie znamy odpowiedzi.

A potem choroba zaatakowała prawe oczko. Pojawiły się zmiany, które zaczęły przesłaniać siatkówkę… Przeraziliśmy się. Wiedzieliśmy, że jeśli zmiany opanują w całości drugie oczko, to będzie oznaczać tylko jedno – nasz upragniony synek będzie już do końca życia niewidomy… Zamknij oczy i trwaj tak przez kilka sekund, w ciemności. Pomyśl, że tak miałoby być zawsze. Co czujesz? Strach, samotność, bezradność… Czy tak miałoby wyglądać życie naszego synka? Zaczęliśmy szukać ratunku wszędzie, przestaliśmy spać po nocach. Każdą chwilę spędzaliśmy na mailowaniu, dzwonieniu i szukaniu dostępu do lekarzy, którzy mogliby pomóc Adasiowi. Po konsultacjach w Niemczech okazało się, że prawe oczko jest już w stanie tragicznym… Że jeśli nie zdarzy się cud, za chwilę będzie stracone tak jak lewe.

Zostaliśmy sami z myślą, że nasz synek bezpowrotnie traci wzrok i z walką z czasem. Wszystko działo się w zabójczym tempie - jeszcze w lipcu tego roku reakcja na światło był prawidłowa, a nasze dziecko widziało! Odwiedziliśmy wielu europejskich specjalistów, wszyscy rozłożyli ręce, żaden nie był w stanie podjąć się operacji. Wskazali nam jednak kierunek, który był naszą ostatnią nadzieją -  Stany Zjednoczone, Massachusetts Eye and Ear, która jest jedną z najlepszych klinik okulistycznych na świecie. Pełni strachu, ale i nadziei pojechaliśmy do Bostonu. Myśleliśmy, że jedziemy tylko na badania. 16 października usłyszeliśmy, że z Adasiem jest gorzej niż przypuszczaliśmy, że operacja musi się odbyć najszybciej. Kazano nam zostać w Stanach – każdy lot wiąże się ze zmianą ciśnienia śródgałkowego w oku, co stanowi dla Adasia straszne niebezpieczeństwo. Zajmujący się synkiem profesor Yoshihiro Yonekawa powiedział, że jeśli przyjechalibyśmy kilka tygodni później, nie byłoby już żadnej nadziei.

O tym, jak pilnym przypadkiem jest Adaś, niech świadczy to, że gdybyśmy załatwiali przyjęcie z Polski, termin pewnie byłby dopiero w grudniu. Po tym, jak profesor go zobaczył, sam poprzesuwał terminy, żeby operować Adasia jak najszybciej… 9 listopada musi odbyć się operacja. Podczas niej dokonają szczegółowej diagnostyki i zrobią wszystko, żeby uratować widzenie w prawym oczku, a lewe ocalić przed amputacją… Jeśli wada nie zostanie zatrzymana, nasze dziecko straci jedno i drugie oczko… A to będzie oznaczać nie tylko, że Adaś na zawsze pogrąży się w ciemnościach – brak oczu wiąże się z postępującą deformacją czaszki, uciskiem na mózg, który będzie postępującym zagrożeniem dla zdrowia i życia naszego synka…

Jesteśmy w Bostonie sami, z myślą, że nasz ukochany syn ślepnie. Prosimy o pomoc, bo wciąż mamy nadzieję, bo chcemy zrobić dla Adasia wszystko, co możliwe. Dziękujemy Ci, że przeczytałeś naszą historię. Nie wiemy, ile operacji nas czeka, zapewne kilka, dlatego bardzo prosimy - zrób dla naszego synka tyle, ile możesz. Wesprzyj naszą walkę, myśl o nas pozytywnie, módl się za nas i wierz razem z nami w szczęśliwe zakończenie historii Adasia. Tak bardzo chcemy, by nasz synek jeszcze nas zobaczył… 

Pomogli

Ładuję

Verified Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparły 4 734 osoby
118 423,84 zł (104,57%)

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość