
Ciężko chora mama walczy o życie synka❗️
Cel zbiórki: Wszczepienie endoprotezy całkowitej stawu biodrowego lewego
Cel zbiórki: Wszczepienie endoprotezy całkowitej stawu biodrowego lewego
Aktualizacje
Z ostatniej chwili❗️
Ze względu na stale pogarszający się stan nogi Tetiany - mamy Bohdana, lekarze zdecydowali się przeprowadzić operację wszczepienia endoprotezy w trybie natychmiastowym, mimo że wciąż nie zostały zebrane środki, by za nią zapłacić...
Niestety dalsza zwłoka mogłaby doprowadzić do takiego uszkodzenia kości i mięśni w nodze, że potrzeba byłoby dużo większej ingerencji chirurgicznej, a to wiązałoby się z większymi kosztami i wydłużoną znacznie rehabilitacją.

Nasze serca są przepełnione wdzięcznością, jednak teraz krąży nad nami widmo długu w klinice, który trzeba jak najszybciej spłacić...
Kwota widoczna na zbiórce ma pokryć również wydatki związane z rehabilitacją, która jest bardzo kosztowna i niezbędna, by mama Bohdana mogła stanąć na nogi i wrócić do swojego synka, dlatego w dalszym ciągu, w imieniu Tetiany, prosimy z całego serca Was wszystkich o pomoc w zebraniu pieniędzy...
Przed Tetianą i jej synkiem dalsza walka o zdrowie i życie... Choroba nowotworowa Bohdanka nie ustępuje, a przed nim kolejne cykle chemioterapii i zróżnicowane, bardzo trudne leczenie...
Mój synek ma tylko 6 lat... połowę swojego życia spędził w szpitalu, walcząc z okrutnym przeciwnikiem, który kolejny raz pokazał swoje najgorsze oblicze... Moje dziecko potrzebuje mamy, jedynej bliskiej osoby, jaką ma. Błagam, pomóż mi wrócić do mojego synka, pomóż mi walczyć razem z nim...
PILNE❗️Pomóż mi walczyć o mojego synka!
Lekarze poinformowali mnie, że operacja powinna odbyć się jak najszybciej, ponieważ moja choroba postępuje w zastraszającym tempie...
Gdy mój synek zachorował, nie mogłam zająć się swoim zdrowiem, a teraz nie wiem, czy nie stracę swojej jedynej szansy z powodu braku pieniędzy...Mięśnie w chorej nodze są już znacznie krótsze, niż mięśnie w nodze zdrowej, a lekarze alarmują, że to ostatni moment, by poddać się operacji – później, nie będzie ona możliwa.

W tym samym czasie moje ukochane dziecko walczy, po raz kolejny, o swoje życie ze śmiertelnym wrogiem, jakim jest neuroblastoma. Obecne leczenie jest bardzo trudne i agresywne, już po pierwszym bloku chemioterapii Bohdan nie potrafił dojść do siebie, przebywaliśmy w klinice ponad miesiąc, ponieważ wyniki krwi były krytycznie niskie...
Czas w szpitalu, to dla mnie czas największej aktywności, wzmożonej opieki nad synkiem, braku snu... Każdy dzień kończę płacząc z bólu i bezsilności, oraz ze świadomością, że muszę dać radę, bo mój synek mnie potrzebuje.
Teraz rozpoczynamy drugi blok chemioterapii i już wiem, jak trudny będzie to dla nas czas... Modlę się jedynie o to, by moje dziecko miało dość sił, by to wszystko wytrzymać...
Nie mam do kogo zwrócić się o pomoc, od niemal trzech lat jesteśmy poza domem, w obcych krajach, sami. Jedynymi towarzyszami są rozpacz i strach o naszą przyszłość...
Dzięki Wam moje jedyne dziecko jest ze mną. To Wy daliście mu szansę na życie, gdyby nie Wasze ogromne serca... Nie chcę nawet myśleć, w jakim momencie życia byłabym teraz...
Błagam Was, nie opuszczajcie nas teraz. Podarujcie mi szansę na zdrowie, tak jak podarowaliście ją mojemu synkowi...
Tylko dzięki Wam będę w stanie walczyć o jego życie.MOBILIZACJA❗️ Gdy to piszę, łzy ciekną mi po policzkach... POMÓŻCIE!
W chwili, gdy u mojego synka wykryto kolejną wznowę nowotworu, ta zbiórka pieniędzy przestała być ...tylko szansą na mój powrót do zdrowia... Stała się jedyną nadzieją na życie dla nas obojga...
Gdy to piszę, łzy ciekną mi po policzkach...
Patrzę na moje ukochane dziecko i nie potrafię się uspokoić... Jak długo będę mogła na niego patrzeć, przytulać go?Ile czasu nam jest ?...Krótko po podaniu pierwszej chemioterapii, z nowego protokołu, trafiliśmy do szpitala z powodu bardzo złych wyników krwi... Organizm Bohdana nie potrafi już radzić sobie z agresywnym leczeniem, jest zmęczony ciągłą walką...
Jesteśmy tutaj już niemal miesiąc, a każdy kolejny dzień wymaga ode mnie aktywności ponad moje siły...
Wieczorem, kładąc się spać, nie potrafię uspokoić drżenia nogi, a bolesne skurcze są nie do wytrzymania. Staram się nie okazywać bólu przed moim synkiem, by nie martwił się o mnie... Przecież sam musi znieść tak wiele cierpienia...

Czuję jednak, że jestem już u kresu swoich sił! Paraliżujący strach mnie obezwładnia, sprawia, że nie mogę myśleć racjonalnie...
Chcę krzyczeć i błagać o pomoc, bo sama nie daję już rady!
Proszę, nie omijajcie nas... Muszę być zdrowa, by walczyć o życie mojego ukochanego synka... On ma tylko mnie, a ja nie jestem w stanie sama sobie pomóc.
Błagam, pomóżcie mi zebrać pieniądze na operację, której tak rozpaczliwie potrzebuję...
Opis zbiórki
Mam na imię Tatiana, jestem mamą Bohdana, który dzięki życzliwości i hojności tysięcy dobrych ludzi, otrzymał szansę na leczenie jednego z najbardziej złośliwych nowotworów wieku dziecięcego – neuroblastomy, w czwartym, najgorszym stopniu zaawansowania…
Od ponad 2,5 roku walczę o życie mojego jedynego dziecka, ukochanego synka, który ma tylko mnie… Muszę mieć siłę, by wspierać go w najgorszych chwilach, by wierzyć w to, że na końcu tej straszliwie trudnej drogi czeka na nas zdrowie Bohdana, życie bez bólu i cierpienia, powrót do beztroskiego dzieciństwa, które zostało tak brutalnie przerwane… To moje jedyne, największe marzenie.
Przed nami dalsze leczenie onkologiczne, ogromne nadzieje związane z wyjazdem do Stanów po szczepionkę przeciwko wznowie neuroblastomy, a nade mną widmo poruszania się na wózku inwalidzkim… Jestem przerażona i codziennie zadaję sobie pytanie – jak wiele jeszcze jesteśmy w stanie znieść? Muszę być silna i sprawna, by móc dalej walczyć o moje dziecko!

Dziękuję Wam wszystkim za Waszą pomoc, za to, że jesteście z nami każdego dnia! Gdyby nie Wy, nie byłoby nas tutaj, a Bohdan nigdy nie otrzymałby szansy na nowoczesne leczenie, szansy na ŻYCIE…
Nigdy bym nie pomyślała, że kiedyś będę Was prosić o pomoc dla siebie, jednak los bywa okrutny, a ja nie mogę już dłużej czekać…
Każdy mój dzień wypełniony jest coraz większym cierpieniem związanym z poruszaniem się. Ze względu na chorobę Bohdana, moje dolegliwości schodziły na dalszy plan – przecież on ma tylko mnie, nie mogłam z dnia na dzień położyć się do szpitala…

Dziś, gdy nie jestem w stanie przejść bez bólu kilkunastu metrów. Proszę Was o pomoc w zebraniu pieniędzy na operację, dzięki której wrócę do sprawności… Jestem przerażona i codziennie zadaję sobie pytanie – jak wiele jeszcze jesteśmy w stanie znieść? Muszę być silna i sprawna, by móc dalej walczyć o moje dziecko!
Jestem już po konsultacji w klinice ortopedycznej w Niemczech. W związku z całkowitym brakiem głowy kości udowej w lewej nodze muszę przejść operację wszczepienia endoprotezy stawu biodrowego. Lekarze zapewnili mnie, że po zabiegu i intensywnej rehabilitacji szybko wrócę do zdrowia i będę mogła się skupić na tym co dla mnie najważniejsze – opiece nad moim synkiem.

Niestety koszt operacji jest całkowicie poza moim zasięgiem… Ledwie wystarcza nam na codzienne życie, więc z całego serca proszę Was wszystkich o pomoc… Bez Was operacja nie dojdzie do skutku, a wtedy boję się myśleć, jaka przyszłość nas czeka…
Proszę, ponieważ sama nie dam sobie rady…
Tatiana.
- Ines pudełko15 zł
Darowizna przekazana przez skarbonkę Licytacje dla mamy Bogusia

Darowizna przekazana przez skarbonkę Licytacje dla mamy Bogusia
- Martyna P. ❤️20 zł
Darowizna przekazana przez skarbonkę SERCE ♥ DLA SERCA ♥️

Darowizna przekazana przez skarbonkę Licytacje dla mamy Bogusia

Darowizna przekazana przez skarbonkę Licytacje dla mamy Bogusia
- Wpłata do skarbonki za aniołka i dzwoneczki40 zł
Darowizna przekazana przez skarbonkę Licytacje dla mamy Bogusia