Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Nowotwór znów zaatakował ze zdwojoną siłą. Trwa walka o terapię ostatniej szansy!

Eugeniusz Chrąściel

Nowotwór znów zaatakował ze zdwojoną siłą. Trwa walka o terapię ostatniej szansy!

26 115,73 zł ( 18,09% )
Brakuje: 118 193,27 zł
Wsparły 362 osoby

Wpłać wysyłając SMS

Numer 72365
Treść 0094748
Koszt 2,46 zł brutto (w tym VAT)
Wyślij SMS teraz

Przekaż mi podatku

Numer KRS 0000396361
Cel szczegółowy 1% 0094748 Eugeniusz
Cel zbiórki:

Nierefundowane leczenie nowotworu

Organizator zbiórki: Fundacja Siepomaga
Eugeniusz Chrąściel, 65 lat
Świętochłowice, śląskie
Nowotwór złośliwy gruczołu krokowego
Rozpoczęcie: 4 Listopada 2020
Zakończenie: 5 Kwietnia 2022

Opis zbiórki

Już raz zdarzył się cud. Nikt nie wierzył, nawet mi zdarzało się tracić nadzieję… Teraz kiedy życie zdawało się wracać do normy NOWOTWÓR POWRÓCIŁ. Silniejszy. I jeszcze bardziej niebezpieczny. 

Myślałem, że to, co przeżyłem w ubiegłym roku to piekło na ziemi. Niestety, okazało się, że nowotwór dał mi tylko chwilę wytchnienia i złudną nadzieję na normalne życie. Dopiero zdążyłem odetchnąć pełną piersią… Zacząłem planować, organizować, wracać do życia. A chwilę później usłyszałem, że znów wszystko mogę stracić, a mój czas na ziemi może w każdej chwili się skończyć… 

W 2018 roku dowiedziałem się, że cierpię na raka. Diagnoza była szokiem, ale wtedy wierzyłem w moc leczenia. Wizyty ciągnące się w nieskończoność, kolejne badania, testy i garść złych informacji od lekarzy. Po kilku miesiącach bezskutecznych prób i błędów trafiłem do gabinetu lekarza, który znów dał mi nadzieję. Badania nie pozostawiały wątpliwości - albo podejmujemy zdecydowane działania, albo choroba mnie pokona. Czy się bałem? Nie chciałem się na tym skupiać, na wszelkie możliwe sposoby odganiałem złe myśli w nadziei na pomoc. Czasem miałem ochotę uciec. Zaszyć się. Schować przed chorobą… A jednak coś pchało mnie w stronę walki - zatroskane spojrzenia rodziny, słowa lekarza, że jeszcze nie wszystko stracone. Chęć życia była silniejsza. Po operacji, podczas której, jak się okazało miałem minimalne szanse, dostałem niesamowitą wiadomość: udało się! Niedowierzanie, łzy szczęścia, radość - tego nie da się opisać! Na własnej skórze doświadczyłem cudu. 

Moja radość trwała krótką chwilę. Kiedy pojawił się ból, zmęczenie i osłabienie od razu wiedziałem, że to pierwszy sygnał alarmowy. Byłem daleki od paniki, ale takie rzeczy zwyczajnie się czuje… 

Eugeniusz Chrąściel

Miesiąc temu, w październiku po badaniach PET usłyszałem słowa, które zwaliły mnie z nóg. Rak wrócił - silniejszy, dał przerzuty do kości. Cała radość zniknęła jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Pozostaje wizja powrotu na szpitalne korytarze, do wyczerpującego leczenia. Czy może poddać się od razu? Złożyć broń i czekać na ostateczność? Nie, tego nie mogę zrobić! Ani sobie, ani mojej rodzinie, która każdego dnia pomaga mi podnosić się z bezkresu beznadziei. 

Najgorsze jest to, że leczenie zawiodło, a jego powtórzenie nie daje gwarancji sukcesu. Dzięki mojej rodzinie znaleziono klinikę w Austrii - tam lekarze specjalizują się w przypadkach takich jak mój. Ratują ludzi, kiedy inni spisują ich na straty. Jest tylko jeden problem: nie mam tyle środków, by chociażby pojechać na konsultację. Patrzę na kwalifikację do leczenia i zastanawiam się, skąd wziąć środki niezbędne na leczenie! Bo terapia, o którą się staram to prawie 150 tysięcy złotych. Kwota, której nie zdobędę samodzielnie. To przerażający okup za życie…

Moja rodzina, wnuki - wszyscy czekają na powrót dziadka Eugeniusza pełnego radości i energii. Bardzo chcę żyć. Dla nich, dla tej miłości i planów, które razem stworzyliśmy. Mam na to szansę, jeśli Ty mi pomożesz. Jeśli do pomocy zachęcisz swoich znajomych. Bo bym mógł się ratować potrzebuję tysięcy ludzi dobrej woli! 

W momencie, gdy walczysz o własne życie czas zdaje się dramatycznie przyśpieszać… Nadzieja miesza się z lękiem. Ból z radością, że kolejnego poranka udało mi się wstać z łóżka. Wierzę, że pomoc ma ogromną moc. Wierzę, że jeśli podarujesz mi teraz dobro, niebawem do Ciebie wróci ze zdwojoną mocą. Staniesz ze mną do walki? To może się udać.

26 115,73 zł ( 18,09% )
Brakuje: 118 193,27 zł
Wsparły 362 osoby

Wpłać wysyłając SMS

Numer 72365
Treść 0094748
Koszt 2,46 zł brutto (w tym VAT)
Wyślij SMS teraz

Przekaż mi podatku

Numer KRS 0000396361
Cel szczegółowy 1% 0094748 Eugeniusz

Pomóż mi nagłośnić zbiórkę

Baner na stronę

Obserwuj ważne zbiórki