
Od lat walczą o życie syna, teraz spłonął ich dom❗️Potrzebna PILNA POMOC❗️
Cel zbiórki: Na kontynuację leczenia po przebytej wznowie nowotworu mózgu i rehabilitację
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
3 wspierających co miesiącTu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiąc
barbara-powspiera już 4 miesiące- Anonimowy Pomagaczzaczyna wspierać co miesiąc
- Anonimowy Pomagaczzaczyna wspierać co miesiąc
Cel zbiórki: Na kontynuację leczenia po przebytej wznowie nowotworu mózgu i rehabilitację
Opis zbiórki
Naszego domu już nie ma... Straciliśmy miejsce, które było dla nas schronieniem, symbolem bezpieczeństwa i rodzinnego ciepła. Dziś pozostały po nim jedynie zgliszcza...
W minionym tygodniu 1 czerwca, kiedy większość świętuje i cieszy się z dziećmi swoim szczęściem, my ponownie stoczyliśmy walkę... Tym razem nie z chorobą, ale z żywiołem. Ogień, który pojawił się nie wiadomo skąd, strawił nasz dom i pochłonął wszystko, co spotkał na drodze.
Wiele straciliśmy. Najwięcej nasze dzieci – Mateusz i Jakub – nie tylko stracili dach nad głową, ale też zachwiane zostało ich poczucie bezpieczeństwa, które z takim trudem próbowaliśmy odbudować po latach walki z nowotworem starszego syna.

Dramat naszej rodziny rozpoczął się już w maju 2019 roku. Po omdleniu w szkole lekarze odkryli w głowie Mateusza guza wielkości cytryny. Rozpoczęła się trudna i wyczerpująca walka o jego życie. Nasz syn przeszedł ciężką chemioterapię, a następnie długą radioterapię – wszystko okupione bólem, strachem i ogromną tęsknotą za domem.
Gdy myśleliśmy, że najgorsze już za nami, przyszła najgorsza informacja z możliwych – nowotwór znów zaatakował. Musieliśmy zmierzyć się ze wznową guza NSGCT, której, jak mówili lekarze, w Polsce nie udało się dotąd skutecznie wyleczyć. Dla naszego syna zabrakło już możliwości leczenia w kraju, a my stanęliśmy przed perspektywą utraty ostatniej nadziei.
Nie poddaliśmy się jednak. Po długich poszukiwaniach i wielu staraniach udało się znaleźć pomoc poza granicami Polski. Ostatecznie szansę dla Mateusza dała klinika w USA, która podjęła się jego leczenia. To tam odzyskaliśmy nadzieję, że nasz syn będzie miał szansę na przyszłość. I taką właśnie otrzymał.
Po walce o życie toczyła się walka o nogi Mateusza. W 2024 r. nasz syn przeszedł w Stanach dwie bardzo poważne, niezwykle skomplikowane operacje ortopedyczne. Lekarze musieli rozciąć głowę kości udowej na małe kawałki i złożyć ją na nowo, kawałek po kawałku, aby zrekonstruować głowy obu kości udowych. Dzięki temu nadal chodzi, choć wciąż o kulach. Przykurcze mięśni i lordoza nie pozwalają mu się w pełni wyprostować, postąpiła różnica w długości nóg. W niedalekiej przyszłości czeka go kolejna operacja ortopedyczna.

A dziś... Po tylu latach walki, okupionej cierpieniem i bólem, los ponownie, tak dotkliwie nas doświadczył. Niestety, właśnie poznaliśmy brutalną prawdę – ubezpieczenie nie będzie w stanie pokryć żadnych wydatków związanych z naprawą szkód spowodowanych przez ogień.
Nie możemy też odpuszczać rehabilitacji syna, aby nie zaprzepaścić poczynionych przez niego postępów tak żmudnej, bolesnej, mozolnej pracy. Przed nami ciężki czas, ponownych, konsultacji i diagnoz onkologicznych, endokrynologicznych, audiologicznych, gastroenterologicznych, ortopedycznych i badanie, przed którym na karku cierpnie skórka. Mimo, że nasza walka trwa już 6 lat, kontrolny rezonans zawsze wzbudza w nas bardzo duże emocje i niepokój.

Wciąż wierzymy, że damy sobie jakoś radę – wykorzystamy to, co mamy, zakaszemy rękawy – ponownie stworzymy bezpieczny dom dla naszych dzieci, Wstępna informacja o niewypłaceniu pieniędzy z polisy totalnie nas dobiła, ale nie chcemy, by w tej sytuacji ucierpiał nasz syn, który potrzebuje dalszego leczenia. Bez Waszej pomocy nie udźwigniemy kosztów związanych z leczeniem syna, sugerowaną ponowną, operacją ortopedyczną i rehabilitacją.
Obecnie nie mamy sił na takie przedsięwzięcie jak rozbiórka, czy remontowanie spalonego domu od podstaw, tym bardziej że potrzebujemy schronienia na już, a taki remont pewnie przeciągnąłby się mocno w czasie.
Dlatego każde wsparcie nas w tym trudnym czasie, jest dla nas niezmiernie cenne i ważne. W czasie walki o życie Mateusza nigdy nie zostaliśmy sami, zawsze czuliśmy, że jesteście z nami. Wierzymy, że tym razem nie będzie inaczej...
Za każdą pomoc i okazane dobro już teraz dziękujemy!
Agnieszka i Jacek, rodzice Mateusza
- Wpłata anonimowa2000 zł
- Szymon200 zł
Podziwiam jak jesteście silni
- Jablonska20 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Dorota50 zł
Nieustannie trzymam za was kciuki !
- Wpłata anonimowa200 zł