Śmierć kliniczna i opieszałość lekarzy doprowadziły do tragedii! Walczymy o zdrowie Ryśka!

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
10 dni do końca
Wsparły 772 osoby
93 696 zł (48,92%)
Brakuje jeszcze 97 794 zł
Wesprzyj Wesprzyj
Numer KRS
0000396361
Cel szczegółowy 1%
0065698 Ryszard
Zbiórka na cel
Roczny pobyt w ośrodku rehabilitacyjnym

Ryszard Madeja, 58 lat

Buków, małopolskie

Encefalopatia niedotleniowo-niedokrwienna, miastenia

Rozpoczęcie: 3 Kwietnia 2020
Zakończenie: 30 Września 2020

21 Lipca 2020, 11:47
Walczymy dalej!

Drodzy Przyjaciele,    

pamiętam czas, kiedy to ja zachorowałam na nowotwór piersi. Przeszłam mastektomię, leczenie chemio i radioterapią. To, że żyję zawdzięczam między innymi mężowi, który troskliwie wówczas się mną opiekował i podtrzymywał na duchu. Teraz to on potrzebuje mojej pomocy, a ja zrobię wszystko, by mu tę pomoc dać. 

Nie sposób słowami opisać naszej wielkiej krzywdy i potężnej straty, niestety nie da się cofnąć czasu… Nie da się wrócić do tego feralnego dnia tj. 8 grudnia. To wtedy w jednej sekundzie mój mąż stracił wszystko, a ja prawie straciłam jego!

Jednak wciąż walczymy i czekamy z ufnością, licząc na cud!  Wypisując męża ze szpitala nikt nie zapytał co dalej. Kod jednostki chorobowej – „stan po zatrzymaniu akcji serca i encefalopatia niedotlenieniowo-niedokrwienna" – przesądziły, że nie zakwalifikował się do dalszego leczenia i rehabilitacji w ramach świadczeń refundowanych przez NFZ. 

Ryszard Madeja

Za Ryśkiem siedem trudnych miesięcy, bez werbalnego kontaktu ze światem zewnętrznym. Jest zdecydowanie lepiej, ale do uzyskania zadowalających efektów, jeszcze  daleka droga. Wciąż nie ma ruchów kontrolowanych, wciąż nie ma  kontaktu werbalnego. Patrzę na cierpienie mojego męża i wciąż zadaję sobie pytanie – dlaczego?  Moje serce rozpada się na tysiąc kawałków, bo gdyby wtedy w szpitalu Rysiek otrzymał odpowiednią pomoc, dziś sytuacja wyglądałaby inaczej.

Z całego serca dziękuję wszystkim, którzy w ciągu ostatnich trzech miesięcy wspierali zbiórkę pieniędzy na rehabilitację mojego męża. Dzięki Wam Rysiu może rozpocząć następny miesiąc walki o zdrowie i godne życie, które zostało mu odebrane. Niestety – przed nami jeszcze wiele takich miesięcy, dlatego wciąż proszę Wam o pomoc. 

Proszę, bądź ze mną w tej walce. 

Małgorzata, żona

_______________

Obejrzyj film od rodziny Ryśka:

Pokaż wszystkie aktualizacje

28 Maja 2020, 13:24
Walczymy o zdrowie Ryśka!

Rysiek ma za sobą  dwa miesiące rehabilitacji. W ośrodku realizowany jest program ćwiczeń przewidziany dla tego typu przypadków – niestety miastenia (choroba zmęczeniowa mięśni) bardzo ogranicza możliwości wysiłkowe  męża. Prowadzone są ćwiczenia ruchowe, na koncentrację wzroku, neurologopedyczne, mąż jest też systematycznie wsadzany na wózek i  pionizowany.

Sukcesem jest to, że po 5 miesiącach nieustannego leżenia mąż nareszcie zaznał innej pozycji tj. siedzącej i stojącej oraz to, że podczas pionizowania wszystkie wskaźniki są w normie  (puls, tętno, ciśnienie).  Niby nic, a  w jego przypadku tak dużo! Na chwilę obecną nie pojawiły się ruchy kończyn tzw. kontrolowane i nikt nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, kiedy takie ruchy się pojawią. Proces powrotu do zdrowia będzie mozolny i długotrwały. Dla nas ważne jest jednak to, że wciąż jest nadzieja oraz szansa, że mózg ludzki ma niesamowicie duże możliwości i że mąż bardzo się stara, a  rehabilitanci  i terapeuci  są pod wrażeniem jego silnej woli i wewnętrznej motywacji.

Niestety w ośrodku rehabilitacyjnym, podobnie jak we wszystkich szpitalach, w chwili obecnej obowiązuje zakaz odwiedzin. To dla Niego i dla nas szalenie trudna sytuacja. Jedyną formą komunikacji są kontakty telefoniczne. Z tym, że Rysiu wyłącznie słucha, bo nadal nie mówi z powodu rurki tracheostomijnej. Inne formy kontaktu werbalnego (ręce, wzrok) też są  na chwilę obecną niemożliwe.

Ryszard Madeja

Mimo tych wszystkich przeciwności losu mąż walczy i nie ma zamiaru się poddać! Przekonaliśmy się  również, jak wielu życzliwych ludzi mamy wokół siebie. Zebrane środku są niewątpliwie duże, lecz wciąż niewystarczające na roczny pobyt w ośrodku.

Z całego serca dziękuję za każdą złotówkę, która zasiliła zbiórkę na Siepomaga.pl  na rzecz akcji „Walczymy o zdrowie Ryśka!”. Dziękuję także za życzliwe słowa, za wsparcie, za dobre myśli i modlitwy. Jestem Wszystkim dozgonnie wdzięczna.

Małgorzata, żona

Z perspektywy czasu wiem, że gdyby lekarze zareagowali w porę, a mąż od samego początku przebywałby na odpowiednim oddziale, ta tragedia mogłaby się nie wydarzyć. I to boli najbardziej – świadomość, że jeden błąd kosztował nas aż tyle. Od tamtej pory walczę o życie i zdrowie Ryśka – by jeszcze kiedyś do mnie wrócił...

Ryszard Madeja

W listopadzie ubiegłego roku Ryszard dowiedział się, że choruje na miastenię. To choroba mięśni, która powoduje nadmierne osłabienie mięśni całego organizmu. Tydzień od postawienia diagnozy dostał silnego bólu, miał problemy z oddychaniem i połykaniem. Jeszcze wtedy o własnych siłach pojechał ze mną do szpitala, gdzie rozpoznano zapalenie płuc. Został przyjęty na oddział wewnętrzny, gdzie po 24 godzinach nastąpiła śmierć kliniczna! Reanimacja się powiodła, ale doszło do trwałego uszkodzenia mózgu. Na nasze nieszczęście była to niedziela – nie było lekarza, który mógłby szybko podjąć interwencję. Czekaliśmy do poniedziałku…

Stan był poważny, mąż miał problemy z oddychaniem oraz z przyjmowaniem płynów. U pacjentów z miastenią każda infekcja jest niebezpieczna i prawie zawsze kończy się tragicznie. Tak też było w przypadku męża – przez 24 godziny lekarze nie zrobili jednak nic, aby zapobiec najgorszemu. Mąż nie miał szans na intubowanie, ponieważ został zakwalifikowany na oddział wewnętrzny, zamiast na odział intensywnej terapii.

W tej chwili, po 3 miesiącach pobytu w szpitalu, najpierw na intensywnej terapii, a następnie na neurologii, Rysiek  wymaga ciągłej, całodobowej opieki – nie mówi, jest uwięziony we własnym ciele, nie rusza kończynami. Jest jednak świadomy, kontaktowy… – świadomy swojej ogromnej tragedii! To dramat dla niego i dla całej naszej rodziny. 

Rehabilitacja na oddziale szpitalnym została wyczerpana i jedyną szansą dla męża jest podjęcie prywatnej rehabilitacji w odpowiednim ośrodku. Ośrodek, który znaleźliśmy rehabilituje z sukcesami pacjentów po ciężkich udarach i jako jeden z nielicznych wyraził zgodę na przyjęcie Ryśka! 

Ryszard Madeja

Chcę, aby mąż trafił do ośrodka rehabilitacyjnego, gdzie ma szansę wrócić do zdrowia, do nas, do naszego dawnego życia... To jednak jest ogromny wydatek i sama nie jestem w stanie tego opłacić. Dlatego zwracam się z ogromną prośbą o pomoc i wsparcie dla mojego męża.

Małgosia, żona Ryszarda

Pomogli

Ładuję...

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
10 dni do końca
Wsparły 772 osoby
93 696 zł (48,92%)
Brakuje jeszcze 97 794 zł
Wesprzyj Wesprzyj
Numer KRS
0000396361
Cel szczegółowy 1%
0065698 Ryszard