

Lekarze kazali przygotowywać się na najgorsze❗️Emilia wygrała starcie o życie, teraz walczy o sprawność – pomożesz?
Cel zbiórki: Turnusy rehabilitacyjne
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
Cel zbiórki: Turnusy rehabilitacyjne
Opis zbiórki
Moja wyczekiwana córeczka przyszła na świat 23 lutego 2022 roku. Poród był bardzo ciężki… Emilia utknęła w drogach rodnych i urodziła się bez oddechu, sina, w dodatku z połamanymi obojczykami. Nie usłyszałam jej pierwszego krzyku, nie mogłam jej przytulić. Nawet nie pozwolono mi na nią spojrzeć. Lekarze natychmiast zabrali ją na intensywną terapię. Od razu została podłączona do aparatury.
Diagnozy były przerażające: uszkodzenie ośrodkowego układu nerwowego, obrzęk mózgu, wrodzone zwężenie aorty, zwężenie części krtani, małogłowie. Lekarze nie byli pewni, czy w ogóle przeżyje. Z powodu poważnego uszkodzenia mózgu i obrzęku lekarze przez trzy doby chłodzili jej ciało – to pomagało chronić jej mózg.
Emilia leżała na zimnym materacu, walcząc o życie, a ja modliłam się tylko o to, żeby otworzyła oczy, żeby zaczęła oddychać. To były najdłuższe trzy dni w moim życiu.

Wkrótce u Emilii wykryto także skomplikowaną wadę serca. W trybie pilnym przewieziono nas do drugiego szpitala, gdzie znany kardiochirurg przeprowadził bardzo trudną, długą operację, która uchroniła córeczkę od niechybnej śmierci.
To niestety nie był koniec naszego koszmaru. Po operacji nastąpiły powikłania – sepsa, zapalenie płuc, kilka transfuzji krwi. W końcu któryś z lekarzy zaproponował nieśmiało: „Może warto, żeby dziecko zostało ochrzczone…”. Wiedziałam, co to oznacza. Kazał mi się przygotować na najgorsze. Patrzyłam na to maleńkie ciałko, tak bezbronne, oplecione kablami i rurkami i nie mogłam sobie wyobrazić, że mogłoby jej zabraknąć...
Przed szpitalem stała figura Matki Bożej. Każdego dnia, kiedy wychodziłam lub wracałam, modliłam się do Niej o cud dla mojego dziecka. Nie wiem, czy opatrzność wysłuchała moje błagania, ale właśnie to się stało – wydarzył się cud! Wyniki z dnia na dzień były lepsze, a lekarze mówili już nie o końcu, tylko o szansie.

Jak przeżyłam ten czas – nie wiem do dziś. Niewiele pamiętam z tamtego okresu. Wszystko przykryte jest mgłą strachu, bezsenności, czekania na każdy oddech córki. Żyłam z dnia na dzień, z godziny na godzinę, prowadzona wyłącznie przez instynkt i lęk, który nie opuszczał mnie ani na chwilę.
Dziś Emilia jest z nami. Każdego dnia toczy walkę ze swoimi słabościami. Zmaga się z epilepsją, nie potrafi samodzielnie jeść ani pić – jej cała dieta podawana jest przez gastrostomię. Wymaga stałej opieki, obecności kogoś obok, kto pomoże jej w codziennych czynnościach. Mimo tak młodego wieku potrzebuje intensywnej, regularnej rehabilitacji, by, krok po kroku, uczyć się funkcjonować i zyskać choć odrobinę samodzielności.

Najgorsze już za nami, ale to właśnie teraz muszę prosić o wsparcie. Każda wpłata to dla córeczki szansa na kolejne godziny rehabilitacji, specjalistyczny sprzęt, terapię, która pozwoli jej rozwijać się i walczyć o lepsze jutro. Proszę, nie zostawiajcie nas!
mama Emilii, Maria
- Anita50 zł
💗
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Norbert3 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa50 zł