Kalisz dla Sandry
Skarbonka została założona z inicjatywy organizatora, który odpowiada za jej treść.
Dzień dobry,
Mam na imię Sandrusia jednak dużo osób woła na mnie sarenka, mam 5 miesięcy i jestem mała łobuziarą z pod Kalisza :). Mamusia i Tatuś powiedzieli mi, że jestem bardzo, ale to bardzo chora… Myślałam, że żartowali, bo przecież, kiedy trzymają mnie przed lustrem to wyglądam na ładną i zdrową dziewczynkę…
Mama mówi mi czasem do uszka, że chłopaki w przyszłości będą się o mnie kłócić.
Zapytałam swoją rówieśniczkę czy ona też tak często jeździ do Pana doktora⚕️. Powiedziała, że nie i wtedy zrobiło mi się bardzo, bardzo smutno… Zrozumiałam, że chyba rzeczywiście coś mi jest. Czasami słyszę jak rodzice rozmawiają z kimś i mówią, że jeśli nie zbierzemy dużej ilości pieniążków.. takiej, że nawet na paluszkach tego policzyć nie mogę.. to może się stać najgorsze… mogę przestać oddychać. Ale jak to przestać oddychać.. To by znaczyło, że… nawet nie chce moja mała główka o tym myśleć. Ostatnio poznaje dużo cioć i wujków , którzy robią sporo hałasu. Dzięki nim mówiono o mnie nawet w telewizji!
Niestety to jeszcze za mało, aby mnie uratować..
❗️Podobnież jakiś tam NFZ nie chce mi pomóc. Gdybym tylko mogła to bym im nagadała..
Wiem, że jest bardzo dużo chorych dzieci , którym pomagacie i pomyślałam, że może i mi uda się pomóc – chciałabym, aby moi kochani rodzice w końcu się uśmiechnęli..
Wszystkie środki zebrane na skarbonce trafiają
bezpośrednio na docelową zbiórkę:
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Dzień dobry,
Mam na imię Sandrusia jednak dużo osób woła na mnie sarenka, mam 5 miesięcy i jestem mała łobuziarą z pod Kalisza :). Mamusia i Tatuś powiedzieli mi, że jestem bardzo, ale to bardzo chora… Myślałam, że żartowali, bo przecież, kiedy trzymają mnie przed lustrem to wyglądam na ładną i zdrową dziewczynkę…
Mama mówi mi czasem do uszka, że chłopaki w przyszłości będą się o mnie kłócić.
Zapytałam swoją rówieśniczkę czy ona też tak często jeździ do Pana doktora⚕️. Powiedziała, że nie i wtedy zrobiło mi się bardzo, bardzo smutno… Zrozumiałam, że chyba rzeczywiście coś mi jest. Czasami słyszę jak rodzice rozmawiają z kimś i mówią, że jeśli nie zbierzemy dużej ilości pieniążków.. takiej, że nawet na paluszkach tego policzyć nie mogę.. to może się stać najgorsze… mogę przestać oddychać. Ale jak to przestać oddychać.. To by znaczyło, że… nawet nie chce moja mała główka o tym myśleć. Ostatnio poznaje dużo cioć i wujków , którzy robią sporo hałasu. Dzięki nim mówiono o mnie nawet w telewizji!
Niestety to jeszcze za mało, aby mnie uratować..
❗️Podobnież jakiś tam NFZ nie chce mi pomóc. Gdybym tylko mogła to bym im nagadała..
Wiem, że jest bardzo dużo chorych dzieci , którym pomagacie i pomyślałam, że może i mi uda się pomóc – chciałabym, aby moi kochani rodzice w końcu się uśmiechnęli..
