Razem mamy szansę pokonać guza, który chce odebrać Julce życie! Skarbonka zakończona

Marta Czarnecka

18 miesięcy temu rodzice Julki dowiedzieli się, że ich ukochana córeczka ma złośliwego guza pnia mózgu DMG, glejaka w swojej najcięższej postaci – rokowania fatalne, guz był tak duży ze bez operacji zostałoby dziewczynce zaledwie parę tygodni życia. Od tego czasu rodzice Julki robią wszystko, by ją uratować!

Julka w CZD w Warszawie przeszła operację, lekarze wykonali świetną robotę, ale guza nie udało się wyciąć w całości. Praktycznie od razu rozpoczęła chemioterapię, ale już po trzech cyklach okazało się, że ona nie działa, bo guz zaczął odrastać, więc przyspieszono radioterapię. Efekty znów tylko na chwilę… Tak zakończyło się leczenie w Polsce – rodzina Julki wykorzystała już wszystkie możliwości.

Dla Julii przerwanie leczenia na tym etapie oznaczało tylko oczekiwanie na najgorsze... Gdyby nie lekarze z Londynu i San Francisco pewnie dzisiaj nie mielibyśmy już o kogo walczyć – mówią rodzice dziecka – Pani Anna i Artur Potoccy.

Państwo Potoccy pojechali z Julią do Londynu, gdzie niemal natychmiast lekarze wszczepili do jej główki specjalne cewniki, tak by podawać leki bezpośrednio do guza. Po pięciu infuzjach CED i ta szansa na leczenie przepadła. Guz znów się uodpornił na leczenie i leki nie działały.

Uwaga! Uwaga!

Bardzo Ważne!

W przypadku złośliwego guza mózgu, zakończenie każdego etapu leczenia to ogromne ryzyko i stres, czy uda znaleźć się następną możliwość, zanim będzie za późno.

Rodzice dziecka podjęli decyzję o zmianie leczenia na czas i Julia przeszła w Monterrey 7 zabiegów Intraarterial, w których leki są podawane w bezpośrednią okolice guza przez inny cewnik wprowadzany przez tętnicę. W chwili obecnej, pomimo beznadziejnych prognoz, dzięki pomocy ludzi o Wielkich Sercach, jak również podjętemu leczeniu, guz jest stabilny i Julia czuje się dobrze!

Rodzice dziewczynki od skrajnego załamania dotarli do chwili, w której potrafią się uśmiechać razem z ich córeczką, mało tego, stało się coś, o czym kilka miesięcy temu nawet nie marzyli. Julia rozpoczęła pierwszą klasę…

Nie ma tygodnia, w którym Pani Anna i Pan Artur nie dowiadują się, że kolejne dziecko przegrało walkę z tym samym nowotworem, którym dotknięta jest ich córeczka, nie ma dnia ani godziny, w której nie drżą oni o to, co wydarzy się za chwilę. Obecnie guz jest stabilny i Julia czuje się dobrze. Nikt nie wie jednak, jak długo to potrwa. Jedno jest pewne – rodzice Juli muszą ją leczyć tym, co w tej chwili działa, dlatego muszą oni wracać ze swoją córeczką do Monterrey.

Dodatkowo to leczenie trzeba rozszerzyć o immunoterapię. Ta terapia pozwoli organizmowi zlokalizować miejsce w którym przebywa wróg Dziewczynki.

Lekarze liczą na to, że Julia sama zacznie walczyć z komórkami nowotworowymi i uchroni się od ewentualnych przerzutów. Julia od marca przyjmuje również nowy lek onc201, który jest aktualnie przedmiotem badań klinicznych w USA i pierwsze wyniki tych badań są obiecujące. Rodzice wierzą, że ten lek również przyczynia się do dobrego stanu ich córki i dlatego zgodnie z zaleceniami lekarzy, chcieliby oni kontynuować tę terapię.

Dzięki pomocy wielu wspaniałych ludzi udało się uśpić chorobę, która wielu dzieciom nie dała żadnych szans. To, czy rodzice Julki będą mogli o nią walczyć dalej, zależy od tego czy uda im się uzbierać potrzebną sumę pieniędzy. Dlatego postanowiłam zrobić wszystko, aby pomóc rodzicom Julii wygrać tę nierówną walkę o to co mają najcenniejszego, czyli o Ich Skarb – 7 letnią córeczkę!

Uda się , musi się udać!

7 lat to nie czas na umieranie, przed Julką jest całe życie, które w tej chwili leży w rękach nas ludzi o Wielkich Sercach!

9 osób wsparło

25 zł

Anonimowy Pomagacz

100 zł

AGN

100 zł

Anonimowy Pomagacz

50 zł

Anonimowy Pomagacz

Nie umiem nic powiedziec
10 zł

Anonimowy Pomagacz

100 zł

Anonimowy Pomagacz

Pokaż więcej

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość