Skarbonka zakończona
Skarbonka

Razem Możemy Wszystko

Avatar organizatora
Organizator:Wioleta Wasieczko

Skarbonka została założona z inicjatywy organizatora, który odpowiada za jej treść.

Wioleta Wasieczko

 

Wioleta Wasieczko

Mam dopiero 16 lat i umieram. Codziennie walczę o to, by to nie był ostatni dzień mojego życia... Złośliwy nowotwór – kostniakomięsak mnie zabija… 

Wioleta Wasieczko

Dziś leżę przytyta do łóżka, skazana na innych, pozbawiona włosów i z wielkim guzem, który całkowicie zniekształcił moją głowę! Za każdym razem, kiedy patrzę w lustro, nie mogę przestać płakać…

Mój przeciwnik jest naprawdę silny, ale wiem, że muszę walczyć. Zbyt wiele przede mną, by już teraz poddać się i czekać na to, co najgorsze!

 

Jedyną szansą jest dla mnie kosztowna operacja – usunięcia guza i dalsze nierefundowane leczenie onkologiczne. Niestety, moje życie zostało wycenione na ogromne pieniądze... 

Dlatego ze łzami w oczach proszę Cię o ratunek. Nie pozwól mi umrzeć!

Tak bardzo chcę żyć…

Marianna walczy z bardzo złośliwym nowotworem – kostniakomięsakiem. Jej życie jest w poważnym niebezpieczeństwie!

Jedyną szansą jest kosztowne leczenie w specjalistycznej klinice w Turcji. Ze łzami w oczach prosimy Cię o pomoc, bo to jedyna szansa, aby uratować naszą córkę....

W jednej chwili świat 16-letniej Marianny się zawalił, a życie stanęło pod znakiem zapytania. Otrzymała diagnozę, której nikt się nie spodziewał. Najpierw pojawił się żal, niedowierzanie, ból. Potem pytania – dlaczego ona? Jak to możliwe? Zaraz potem – co można zrobić? Jak jej pomóc? I najważniejsze – czy przeżyje? Wiele pytań i tak mało odpowiedzi... 

Wiemy, że będziemy o nią walczyć do samego końca. Jednak walka z tak groźnym przeciwnikiem zawsze jest bardzo trudna. Bez Twojej pomocy Marianna może ją przegrać... 

 

Marianna jest mądrą, piękną i wesołą dziewczyną, która kocha życie. Bardzo lubi rysować, podróżować, poznawać świat i nowych ludzi. W tym roku rozpoczęła studia. Zawsze spełniała marzenia i czerpała z życia garściami...  

 

Niestety, już tak nie jest, ponieważ choroba w jednej chwili brutalnie przekreśliła dosłownie Zaczęło się całkiem niewinnie. Najpierw córka źle się poczuła. Zaczęła boleć ją głowa, pojawiły się wymioty i zmęczenie. Z każdą godziną objawy zaczęły przybierać na sile, co bardzo nas zaniepokoiło. Marianka natychmiast trafiła do gastroenterologa, skąd w trybie pilnym została skierowana na tomografię. Nie spodziewaliśmy się jednak najgorszego. Myśleliśmy, że po badaniach zaraz wróci do domu i wszystko będzie dobrze. Niestety, tak bardzo się myliśmy...

 

W szpitalu córka przeszła szereg badań, które jednoznacznie wykazały obecność wielkiego guza w jej głowie – złośliwy nowotwór kostniakomięsak. Nie mogliśmy uwierzyć w to, co słyszymy. Byliśmy przerażeni, zdezorientowani i zupełnie nieświadomi tego, co nas czeka... Rozpaczliwie zaczęliśmy szukać pomocy.Niestety, pochodzimy z małej miejscowości na Ukrainie, gdzie nie zaoferowano nam odpowiedniego leczenia. Bez zastanowienia, zaczęliśmy szukać pomocy poza granicami kraju. Nowotwór, z jakim przyszło nam się mierzyć jest bardzo rzadki, dlatego jedyną szansę na skuteczne leczenie otrzymaliśmy w Turcji! By pokonać chorobę, spakowaliśmy się i w kilka dni opuściliśmy naszą ojczyznę... 

 

Tak rozpoczęliśmy życie na oddziale onkologii. Marianka zaczęła przyjmować mocne dawki chemii, które osłabiają przeciwnika, ale również cały jej organizm. Przed chorobą nasza córka zarażała pogodą ducha i nieskończoną energią. Teraz z bladą twarzą i podkrążonymi oczami nie ma sił, by wstać z łóżka... Każdy ruch sprawia jej ból, a pokonanie krótkiego dystansu staje się dla niej wielkim wyczynem... To straszliwy widok. Serce matki po prostu pęka na pół... 

 

Od kiedy Marianka zachorowała, codziennie poznajemy bezsilność – tę najgorszą, związaną z życiem własnego dziecka. Nasza walka jest trudna, bolesna i niestety bardzo kosztowna. Przed nami jeszcze kolejne cykle chemioterapii, wyczerpujące badania i najważniejsza operacja – usunięcia guza. Koszty przerażają, jednak wiemy, że to jedyny sposób, aby uratować naszą córeczkęZrobimy wszystko, by pokonać chorobę. Gdybyśmy mogli, oddalibyśmy swoje życie, aby tylko Marianka była zdrowa i nie cierpiała... Niestety jedyne, co możemy teraz zrobić, to prosić Was o wsparcie. Koszty leczenia są ogromne i znacznie przekraczają nasze możliwości finansowe. Dlatego dzisiaj, pełni nadziei błagamy o pomoc!

 

Mama... 

 

6156 złWsparło 215 osób

Wszystkie środki zebrane na skarbonce trafiły
bezpośrednio
na subkonto Podopiecznego:

Wioleta Wasieczko

 

Wioleta Wasieczko

Mam dopiero 16 lat i umieram. Codziennie walczę o to, by to nie był ostatni dzień mojego życia... Złośliwy nowotwór – kostniakomięsak mnie zabija… 

Wioleta Wasieczko

Dziś leżę przytyta do łóżka, skazana na innych, pozbawiona włosów i z wielkim guzem, który całkowicie zniekształcił moją głowę! Za każdym razem, kiedy patrzę w lustro, nie mogę przestać płakać…

Mój przeciwnik jest naprawdę silny, ale wiem, że muszę walczyć. Zbyt wiele przede mną, by już teraz poddać się i czekać na to, co najgorsze!

 

Jedyną szansą jest dla mnie kosztowna operacja – usunięcia guza i dalsze nierefundowane leczenie onkologiczne. Niestety, moje życie zostało wycenione na ogromne pieniądze... 

Dlatego ze łzami w oczach proszę Cię o ratunek. Nie pozwól mi umrzeć!

Tak bardzo chcę żyć…

Marianna walczy z bardzo złośliwym nowotworem – kostniakomięsakiem. Jej życie jest w poważnym niebezpieczeństwie!

Jedyną szansą jest kosztowne leczenie w specjalistycznej klinice w Turcji. Ze łzami w oczach prosimy Cię o pomoc, bo to jedyna szansa, aby uratować naszą córkę....

W jednej chwili świat 16-letniej Marianny się zawalił, a życie stanęło pod znakiem zapytania. Otrzymała diagnozę, której nikt się nie spodziewał. Najpierw pojawił się żal, niedowierzanie, ból. Potem pytania – dlaczego ona? Jak to możliwe? Zaraz potem – co można zrobić? Jak jej pomóc? I najważniejsze – czy przeżyje? Wiele pytań i tak mało odpowiedzi... 

Wiemy, że będziemy o nią walczyć do samego końca. Jednak walka z tak groźnym przeciwnikiem zawsze jest bardzo trudna. Bez Twojej pomocy Marianna może ją przegrać... 

 

Marianna jest mądrą, piękną i wesołą dziewczyną, która kocha życie. Bardzo lubi rysować, podróżować, poznawać świat i nowych ludzi. W tym roku rozpoczęła studia. Zawsze spełniała marzenia i czerpała z życia garściami...  

 

Niestety, już tak nie jest, ponieważ choroba w jednej chwili brutalnie przekreśliła dosłownie Zaczęło się całkiem niewinnie. Najpierw córka źle się poczuła. Zaczęła boleć ją głowa, pojawiły się wymioty i zmęczenie. Z każdą godziną objawy zaczęły przybierać na sile, co bardzo nas zaniepokoiło. Marianka natychmiast trafiła do gastroenterologa, skąd w trybie pilnym została skierowana na tomografię. Nie spodziewaliśmy się jednak najgorszego. Myśleliśmy, że po badaniach zaraz wróci do domu i wszystko będzie dobrze. Niestety, tak bardzo się myliśmy...

 

W szpitalu córka przeszła szereg badań, które jednoznacznie wykazały obecność wielkiego guza w jej głowie – złośliwy nowotwór kostniakomięsak. Nie mogliśmy uwierzyć w to, co słyszymy. Byliśmy przerażeni, zdezorientowani i zupełnie nieświadomi tego, co nas czeka... Rozpaczliwie zaczęliśmy szukać pomocy.Niestety, pochodzimy z małej miejscowości na Ukrainie, gdzie nie zaoferowano nam odpowiedniego leczenia. Bez zastanowienia, zaczęliśmy szukać pomocy poza granicami kraju. Nowotwór, z jakim przyszło nam się mierzyć jest bardzo rzadki, dlatego jedyną szansę na skuteczne leczenie otrzymaliśmy w Turcji! By pokonać chorobę, spakowaliśmy się i w kilka dni opuściliśmy naszą ojczyznę... 

 

Tak rozpoczęliśmy życie na oddziale onkologii. Marianka zaczęła przyjmować mocne dawki chemii, które osłabiają przeciwnika, ale również cały jej organizm. Przed chorobą nasza córka zarażała pogodą ducha i nieskończoną energią. Teraz z bladą twarzą i podkrążonymi oczami nie ma sił, by wstać z łóżka... Każdy ruch sprawia jej ból, a pokonanie krótkiego dystansu staje się dla niej wielkim wyczynem... To straszliwy widok. Serce matki po prostu pęka na pół... 

 

Od kiedy Marianka zachorowała, codziennie poznajemy bezsilność – tę najgorszą, związaną z życiem własnego dziecka. Nasza walka jest trudna, bolesna i niestety bardzo kosztowna. Przed nami jeszcze kolejne cykle chemioterapii, wyczerpujące badania i najważniejsza operacja – usunięcia guza. Koszty przerażają, jednak wiemy, że to jedyny sposób, aby uratować naszą córeczkęZrobimy wszystko, by pokonać chorobę. Gdybyśmy mogli, oddalibyśmy swoje życie, aby tylko Marianka była zdrowa i nie cierpiała... Niestety jedyne, co możemy teraz zrobić, to prosić Was o wsparcie. Koszty leczenia są ogromne i znacznie przekraczają nasze możliwości finansowe. Dlatego dzisiaj, pełni nadziei błagamy o pomoc!

 

Mama... 

 

Wpłaty

Sortuj według