RazemmozemywszystkoDlaEleonorki

Skarbonka została założona z inicjatywy organizatora, który odpowiada za jej treść.
Nic nie wskazywało na to, że nasze życie w 4. tygodnie zamieni się w piekło. Nasza iskierka poważnie zachorowała, a my musimy zrobić wszystko, by ją uratować... By wyrwać ją z objęć choroby, bólu i cierpienia!
Pewnego dnia Eleonorka zaczęła kuleć. Pojechaliśmy do szpitala. Tam wykonano prześwietlenie nóżki, które nic nie wykazało, wiec lekarz zalecił USG jamy brzusznej. USG robiły dwie lekarki, które nie zauważyły guza, który już wtedy miał 5 cm… Wypuszczono nas do domu. Następnego dnia nóżka przestała boleć i wszystko wróciło do normy. Jenak kolejnej nocy Eleonorka obudziła się z silnym bólem, pokazywała nam, że boli ją całe ciało, zrobiła się sztywna. Byłam w szoku, nie wiedziałam, co dzieje się z moim dzieckiem!k Po kilku minutach ból przeszedł, a w szpitalu powiedziano nam, że naszej córeczce nic nie dolega. W ciągu kolejnych dwóch tygodni objawy się nasiliły. Eleonorka kolejny raz zaczęła kuleć. Moje serce pękało… Jeździliśmy do szpitala, jednak nikt nie chciał nam pomóc. W ciągu 19 dni SOR odwiedziliśmy 14 razy!
Eleonorka pod koniec 4. tygodnia, od dnia pierwszego objawu, zaczęła mieć problemy z wypróżnianiem, przestała jeść i pić, zawsze nad ranem miała stan podgorączkowy. W końcu przyjęto nas na oddział. Jednak po 3 dniach znów lekarze zbagatelizowali jej stan i wypisali nas do domu. Błagałam Boga o pomoc…
Szukaliśmy pomocy wszędzie. W końcu, po tygodniach błagania o pomoc, konsultacjach z innymi lekarzami, udało nam się otrzymać pomoc. Córka była już wtedy niezwykle słaba… Kolejne badania przyniosły tragiczne wiadomości. Lekarze poinformowali nas, że nasze dziecko ma guza na nerce i musi natychmiast zostać przeniesione na onkologię dziecięcą. Zadawałam tyle pytań, jednak nie otrzymywałam żadnych odpowiedzi. Miałam ogromny żal do lekarzy, od początku wiedziała, że z moim dzieckiem dzieje się coś złego. Ostateczna diagnoza to neuroblastoma 4 stopnia z przerzutami do kości i szpiku…
Eleonora Sapranauskas
Leczenie córki składa się z wielu etapów. Chemioterapia i operacja to tylko mała część. Lekarze powiedzieli nam, że walka z nowotworem potrwa około roku. W tym czasie dowiemy się, czy nasza córeczka przeżyje…
Eleonora jest taka dzielna! Cierpliwie znosi leczenie, które często jest bardzo bolesne i męczące. Jednak jedyną szansą, aby całkowicie pokonała nowotwór, jest szczepionka przeciwko nawrotowi neuroblastomy. Podawana jest tylko w jednym miejscu na świecie, w klinice w Nowym Jorku. Leczenie musimy opłacić sami, a kosztuje ono ogromne pieniądze… Błagam, pomóż uratować nam naszą wspaniałą dziewczynkę. Jesteś naszą jedyną nadzieją!
Rodzice Eleonorki
*Kwota zbiórki jest kwotą szacunkową.
Wszystkie środki zebrane na skarbonce trafiły
bezpośrednio na subkonto Podopiecznego:
Nic nie wskazywało na to, że nasze życie w 4. tygodnie zamieni się w piekło. Nasza iskierka poważnie zachorowała, a my musimy zrobić wszystko, by ją uratować... By wyrwać ją z objęć choroby, bólu i cierpienia!
Pewnego dnia Eleonorka zaczęła kuleć. Pojechaliśmy do szpitala. Tam wykonano prześwietlenie nóżki, które nic nie wykazało, wiec lekarz zalecił USG jamy brzusznej. USG robiły dwie lekarki, które nie zauważyły guza, który już wtedy miał 5 cm… Wypuszczono nas do domu. Następnego dnia nóżka przestała boleć i wszystko wróciło do normy. Jenak kolejnej nocy Eleonorka obudziła się z silnym bólem, pokazywała nam, że boli ją całe ciało, zrobiła się sztywna. Byłam w szoku, nie wiedziałam, co dzieje się z moim dzieckiem!k Po kilku minutach ból przeszedł, a w szpitalu powiedziano nam, że naszej córeczce nic nie dolega. W ciągu kolejnych dwóch tygodni objawy się nasiliły. Eleonorka kolejny raz zaczęła kuleć. Moje serce pękało… Jeździliśmy do szpitala, jednak nikt nie chciał nam pomóc. W ciągu 19 dni SOR odwiedziliśmy 14 razy!
Eleonorka pod koniec 4. tygodnia, od dnia pierwszego objawu, zaczęła mieć problemy z wypróżnianiem, przestała jeść i pić, zawsze nad ranem miała stan podgorączkowy. W końcu przyjęto nas na oddział. Jednak po 3 dniach znów lekarze zbagatelizowali jej stan i wypisali nas do domu. Błagałam Boga o pomoc…
Szukaliśmy pomocy wszędzie. W końcu, po tygodniach błagania o pomoc, konsultacjach z innymi lekarzami, udało nam się otrzymać pomoc. Córka była już wtedy niezwykle słaba… Kolejne badania przyniosły tragiczne wiadomości. Lekarze poinformowali nas, że nasze dziecko ma guza na nerce i musi natychmiast zostać przeniesione na onkologię dziecięcą. Zadawałam tyle pytań, jednak nie otrzymywałam żadnych odpowiedzi. Miałam ogromny żal do lekarzy, od początku wiedziała, że z moim dzieckiem dzieje się coś złego. Ostateczna diagnoza to neuroblastoma 4 stopnia z przerzutami do kości i szpiku…
Eleonora Sapranauskas
Leczenie córki składa się z wielu etapów. Chemioterapia i operacja to tylko mała część. Lekarze powiedzieli nam, że walka z nowotworem potrwa około roku. W tym czasie dowiemy się, czy nasza córeczka przeżyje…
Eleonora jest taka dzielna! Cierpliwie znosi leczenie, które często jest bardzo bolesne i męczące. Jednak jedyną szansą, aby całkowicie pokonała nowotwór, jest szczepionka przeciwko nawrotowi neuroblastomy. Podawana jest tylko w jednym miejscu na świecie, w klinice w Nowym Jorku. Leczenie musimy opłacić sami, a kosztuje ono ogromne pieniądze… Błagam, pomóż uratować nam naszą wspaniałą dziewczynkę. Jesteś naszą jedyną nadzieją!
Rodzice Eleonorki
*Kwota zbiórki jest kwotą szacunkową.
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowaX zł
