❗️Samotna matka trójki dzieci umiera. Została terapia ostatniej szansy...
Cel zbiórki: nierefundowane leczenie w Niemczech, koszty pobytu, transport medyczny
Cel zbiórki: nierefundowane leczenie w Niemczech, koszty pobytu, transport medyczny
Aktualizacje
Zabraknie pieniędzy na dalsze leczenie... Pomocy!
Kochani,
dziękujemy Wam za każdą przekazaną złotówkę na ratowanie Renaty. Dzięki tym środkom siostra mogła wyjechać do Niemiec na przełomie lipca i sierpnia na kolejny etap leczenia.
W klinice Renata otrzymywała kroplówki: krew z ozonem specjalnie dla niej przygotowane i inne kroplówki. Ponadto zapryskuje specjalnym spray do ust trzy razy dziennie, a w Kolonii przed każdą terapią naświetleń.

Ostatniego dnia pobytu w Niemczech otrzymała również szczepionkę zrobioną z wycinka guza i jej krwi. To jednak nie wszystko...
Aby siostra mogła dokończyć kuracje i odbyć trzeci etap za 4 tygodnie, potrzebne są środki pieniężne, których już nie mamy... Dlatego raz jeszcze bardzo proszę o wsparcie. Jeśli nie skończymy leczenia, cała dotychczasowa walka pójdzie na marne, a siostrę czeka odliczanie końca swoich dni...
Nie możemy do tego dopuścić, bo Renata tak bardzo jest potrzebna swoim również chorym dzieciom: Dominice cierpiącej na padaczkę lekooporną i Piotrowi choremu na zespół Downa. Prosimy, bądźcie nadal z nami...
Renata wyjechała do Niemiec na leczenie. Pomoc wciąż potrzebna!
Kochani,
na zbiórce wreszcie pojawił się zielony pasek, gdyż kilka dni temu otrzymaliśmy aktualny kosztorys leczenia w Niemczech. Bo to dzięki Waszemu wsparciu siostra przebywała w Kolonii od 21 czerwca do 2 lipca na pierwszym etapie terapii. Leczenie znosiła różnie - była zmęczona, śpiąca, ale czasem miała więcej siły i spacerowała z bratem, który z nią pojechał do Niemiec.

Ostatniego dnia terapii została siostrze podana szczepionka zrobiona z jej krwi i wycinka guza pobranego w marcu tego roku podczas operacji. Teraz czeka ją drugi etap leczenia, który potrwa od 27 lipca do 3 sierpnia, a pod koniec wakacji - trzeci i, miejmy nadzieję, ostatni.

Leczenie w Kolonii to bardzo kosztowna i jedyna nadzieja na ratunek. Gdyby nie Wasze wsparcie, pewnie już byśmy odliczali dni do końca... Na szczęście mamy Was i będziemy walczyć tak długo, jak się da! Renata ma dla kogo żyć i musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy, żeby była z nami jak najdłużej. Dlatego też prosimy o dalszą pomoc, za którą już dzisiaj z góry dziękujemy!
Emilia - siostra
Opis zbiórki
Kochani, dzięki Waszemu wsparciu udało nam się pod koniec ubiegłego roku zebrać ogromne środki, które miały być przeznaczone na terapię Nano Therm dla naszej mamy. Niestety, guz w międzyczasie zdążył urosnąć do takiego rozmiaru, że to leczenie po dokładniejszych badaniach okazało się być już niemożliwe. Stan zdrowia mamy jest poważny, nasilają się bóle głowy, drętwienia kończyn, twarzy, gdyż jest wznowa w loży pooperacyjnej, ale i nowa - obok miejsca operowanego. Tak bardzo chcemy ją ratować, lecz leczenie to ogromny koszt, który jest poza naszymi możliwościami finansowymi. Jej ostatnią szansą jest immunoterapia w Klinice w Kolonii w Niemczech. Oto nasza historia:
Mam 20 lat, dwójkę młodszego, niepełnosprawnego rodzeństwa i śmiertelnie chorą mamę, która samotnie nas wychowuje i którą muszę za wszelką cenę uratować przed śmiercią. Niemal dokładnie rok temu okazało się, że jej głowie kryje się potworne niebezpieczeństwo - glejak wielopostaciowy IV stopnia. Ogromnie złośliwy nowotwór, który jest bardzo trudny do leczenia.

Piotrek ma zespół Downa, a Dominika choruje na padaczkę lekooporną. Tylko ja z naszej trójki jestem zdrowa. Napisać, że mama poświęciła wszystkie swoje siły, żeby nas wychować, to jak nic nie napisać. Ciągła walka o zdrowie, nieprzespane noce, nieustanne wizyty u wszelkiego rodzaju specjalistów. Tak wygląda nasza codzienność, od której nie ma odwrotu.
Mama w styczniu 2020 roku przeszła operacje guza, a następnie radioterapię i chemioterapię. Przeżyliśmy piekło, wkrótce rozpoczęła się pandemia i wszystko stanęło na głowie. Na szczęście, dzięki przeprowadzonemu wówczas leczeniu, udało nam się "kupić" kilka miesięcy spokoju. Niestety, kontrolny rezonans z końca września ujawnił ponowny rozrost komórek nowotworowych. Potwór powrócił...

Nowa lokalizacja guza uniemożliwia terapię radioizotopami. Lekarze bezradnie rozkładają ręce, mówiąc, że klasyczne i refundowane metody leczenia właśnie się skończyły. Pozostaje jedynie leczenie w Niemczech, którego koszt na ten moment jest trudny do oszacowania, ale może przekroczyć kwotę zebraną na pierwszej zbiórce. Obecnie mama czeka na reoperacje części guza w Klinice Neurochirurgii w Lublinie, która ma przygotować ją do terapii w Kolonii. Mamy nadzieję, że zdążymy, bo to bardzo agresywny nowotwór. Dlatego raz jeszcze ośmielamy się Was prosić o wsparcie.
To nasza ostatnia nadzieja. Serce mi pęka z bólu, kiedy widzę, jak mama gaśnie. Kiedy ma kiepski dzień, mocno cierpi przez bóle głowy i przesypia wiele godzin. Ja wtedy zajmuję się młodszym rodzeństwem, bo mama po prostu nie daje rady. Tak bardzo chciałabym ją uratować, ale ta terapia jest absolutnie poza jakimkolwiek zasięgiem finansowym. Dlatego zwracam się w imieniu mamy, swoim i mojego rodzeństwa o wsparcie... Proszę, pomóż nam ocalić mamę, żeby jak najdłużej mogła zostać z nami...
Angelika - córka