Ostatnia prosta w walce z glejakiem – pomóż naszej mamie!
Cel zbiórki: Kontynuacja leczenia onkologicznego w Niemczech
Cel zbiórki: Kontynuacja leczenia onkologicznego w Niemczech
Aktualizacje
WZNOWA❗️ Straszny potwór powrócił❗️
Drodzy Darczyńcy! Stało się to, czego obawialiśmy się najbardziej! Nastąpiła wznowa glejaka wielopostaciowego IV stopnia!
Zmiany są dwie: jedna w miejscu, gdzie mama była już trzykrotnie operowana, a druga w ciele modzelowatym (bardzo groźna, bo nieoperacyjna).
Nie możemy odpuścić, bo glejak bardzo szybko rośnie, a operacja nie wchodzi w grę. Pozostaje jedynie chemioterapia oraz immunoterapia w Kolonii.
Nadal czekamy na decyzję lekarza, kiedy będzie można rozpocząć chemię. Jesteśmy też w stałym kontakcie z doktorem z IOZK w Kolonii, aby mama mogła podjąć leczenie uzupełniające po chemioterapii.
ZACZĘŁA SIĘ WALKA O ŻYCIE!

Mama w kwietniu skończy 50 lat i jest dla nas niezmiernie ważna. Przez ten czas zdążyła pokazać nam, jak jest silna i odważna oraz jak bardzo kocha nas wszystkich.
Sytuacja jest ciężka i trudna, ponieważ możliwości leczenia są ograniczone, a każda konsultacja, wyjazd, leki, badania to kolejne koszty.
Nie sposób wyrazić słowami, jak bardzo cieszymy się z Waszego wsparcia i życzliwości, które otrzymujemy od Was w tych trudnych chwilach. Wiemy, że nie jesteśmy sami w naszej walce i to daje nam siłę do dalszej walki. Wierzymy, że razem możemy pokonać tę chorobę i zapewnić naszej mamie długie, pełne radości życie.
Z góry dziękujemy za Wasze wsparcie, dobre serca i modlitwy. Cieszymy się, że możemy polegać na Was w tym trudnym czasie. Jednak nadal prosimy o pomoc, bez Was nie wygramy walki o życie mamy!
Córka Angelika
Mam dobre wieści! Ale walka się nie kończy!
Wspaniali darczyńcy! 3 kwietnia 2023 roku moja kochana mama Renata skończyła 49 lat. Uśmiech na jej twarzy to największy prezent dla niej oraz nas wszystkich.
To dzięki Waszemu wsparciu mogła doczekać kolejnych urodzin! Walka z chorobą trwa już trzy i pół roku, ale widzimy postępy!
W kwietniu mama odbyła kontrolną wizytę u doktora w Kolonii. Dostaliśmy informację, że guz zmniejszył się, dzięki czemu obrzęk mózgu zmalał!

Leczenie immunoterapią naprawdę przynosi skutek. Jednak, aby mama wyzdrowiała, terapia musi być kontynuowana. Do tego potrzebne są kolejne środki.
Dlatego po raz kolejny proszę Was o wsparcie! Tak niewiele brakuje, by mama była zdrowa! Z góry dziękuję za każdą wpłaconą złotówkę. Proszę podaruj mojej mamie największy prezent – życie to przecież coś bezcennego!
Angelika, córka
Pomocy - nadal trwa wołanie dzieci o pomoc ich mamie!
Proszę, pomóż nam ratować mamę...
Moja mama ma 3 dzieci w tym dwoje chorych. Dominikę, która ma padaczkę lekooporną i Piotra lat 19 chorego na zespół Downa.
Mama wychowała nas sama. Już ponad 3 lata walczy z okropnym złośliwym guzem mózgu — glejakiem wielopostaciowym IV stopnia.
Jest po 3 operacjach wycięcia ogniska nowotworu. Jest po chemii i radioterapii. W jednej chwili zmieniło się moje życie wtedy jako 19-letnia dziewczyna musiałam zaopiekować się całą rodziną.

Po pewnym czasie uświadomiłam sobie, że potrzebuję wsparcia i sama dłużej nie dam rady! Jedynym ratunkiem dla mamy jest skuteczne leczenie immunoterapią, w Niemczech. Dzięki wam mama już się leczy, a guz się zmniejszył, ale nadal JEST i daje objawy!
Leczenie musi trwać, niestety jest bardzo kosztowne. Jestem wdzięczna za wszystko, co do tej pory otrzymaliśmy, ale musi prosić dalej. Nie zostawiajcie nas...
Córka Angelika
Opis zbiórki
W grudniu minęły 3 lata od mojej diagnozy glejaka wielopostaciowego IV stopnia. Dzięki wsparciu wspaniałych Darczyńców mogłam przejść cały proces immunoterapii w Kolonii. Jestem na ostatniej prostej. Bardzo proszę o pomoc!
Bez Waszej ofiarności nie byłoby to możliwe. Moje leczenie trwa nadal. Wizyty w Niemczech są już rzadsze, bo odbywają się co 3 miesiące, a nie co 7 tygodni. To z powodu znacznej poprawy – guz się zmniejszył. Jednak abym mogła dokończyć cały proces leczenia, potrzebne są jeszcze środki. Przeszłam z dziećmi już tak ciężką drogę. Czas zakończyć tę ogromnie trudną podróż.
Rok 2022 był szczególnie trudny dla całej mojej rodziny, ponieważ zmarł mój ukochany tata Adam. Był to cios dla nas wszystkich. Zawsze powtarzał, pomimo że sam był schorowany, żebym walczyła i żyła dla swoich dzieci.
Poznaj moją historię oczami najstarszej córki:
Kiedy myślisz, że wyczerpałeś już limit tragedii, a za rogiem czeka kolejna zła informacja, masz dwie możliwości – możesz się poddać i zrezygnować albo podjąć walkę.
Terapia trwa, ale jej przerwanie to dla mojej mamy wyrok śmierci. Nie wyobrażam sobie życia bez niej… Nie wyobrażam sobie, że po takiej batalii przegramy tę walkę.
Koszmarna historia ma ciąg dalszy: mama wciąż potrzebuje pomocy i wsparcia, bo terapia daje efekty, a przerwanie leczenia może być tragiczne w skutkach. Nie możemy do tego dopuścić! Dopiero usłyszeliśmy u lekarza, że jest szansa i nadzieja na pokonanie choroby. Dopiero dostaliśmy informację, że choroba może być w odwrocie. Nie wiem, jak przejść do porządku dziennego nad tym, że przez brak środków leczenie mogłoby zostać wstrzymane. Nie wiem, jak przygotować Mamę na taką informację. Nie wiem, jak poradzić sobie z myślą, że ona mogłaby zniknąć z naszego życia na zawsze.

Mam 20 lat, dwójkę młodszego, niepełnosprawnego rodzeństwa i śmiertelnie chorą mamę. Diagnoza: glejak wielopostaciowy IV stopnia – była szokiem dla mnie i całej naszej rodziny. Złośliwy nowotwór bardzo trudny do leczenia.
Mój brat, Piotrek ma zespół Downa, a Dominika choruje na padaczkę lekooporną. Tylko ja z naszej trójki jestem zdrowa. Napisać, że mama poświęciła wszystkie swoje siły, by nas wychować, to jak nic nie napisać. Ciągła walka o zdrowie, nieprzespane noce, nieustanne wizyty u specjalistów. Tak wygląda nasza codzienność, od której nie ma odwrotu.

W styczniu 2020 roku mama przeszła operację usunięcia guza, a następnie radioterapię i chemioterapię. Przeżyliśmy przez piekło. Wkrótce rozpoczęła się pandemia i wszystko stanęło na głowie. Dzięki przeprowadzonemu leczeniu udało nam się zdobyć kilka miesięcy spokoju. Niestety, kontrolny rezonans z końca września ujawnił ponowny rozrost komórek nowotworowych. Potwór wrócił... silniejszy.
Przed nami wyzwanie, bo tylko kontynuacja terapii daje nadzieję na poprawę sytuacji. Koszty rosną, a ja mimo chęci nie jestem w stanie zdobyć takiej kwoty. Jestem zrozpaczona wizją tego, że przez brak środków stracę mamę już na zawsze… Dla nas mama zawsze była bohaterką. Wspieram ją, jak mogę, ale nie zapewnię jej tego, co najważniejsze – terapii ratującej życie. Proszę, pomóż!
Serce mi pęka z bólu, kiedy widzę, jak mama gaśnie. Tak bardzo chciałabym ją uratować. Dlatego proszę w imieniu mamy, swoim i mojego rodzeństwa o wsparcie... Proszę, pomóż nam ocalić mamę, żeby jak najdłużej mogła zostać z nami...
Angelika - córka

Zobacz apel o pomoc! To nagranie porusza serca...
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa228 zł
- Wpłata anonimowa200 zł
- Wpłata anonimowa12 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa20 zł