Twoje ustawienia przeglądarki są nietypowe i niektóre funkcje strony mogą działać nieprawidłowo.

Zalecamy sprawdzenie ustawień i włączenie plików cookie.

Robert Kasprzyk-Jelonek - zdjęcie główne

27 lat i brutalna diagnoza: STWARDNIENIE ROZSIANE❗️Robert potrzebuje Twojej pomocy❗️

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja

Organizator zbiórki:
Robert Kasprzyk-Jelonek, 27 lat
Poznań
Stwardnienie rozsiane
Rozpoczęcie: 12 marca 2026
Zakończenie: 12 czerwca 2026
17 561 zł
WesprzyjWsparło 349 osób
Wpłać, wysyłając SMS
Numer telefonu
75365
Treść SMS
0943563
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-mobile

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361
Cel szczegółowy 1,5%0943563 Robert

Stała pomoc

2 wspierających co miesiąc
Regularne wsparcie daje Robertowi poczucie bezpieczeństwa i pomoc w trudnej sytuacji, także po zakończeniu zbiórki.
Wspieraj wygodnie przez:
BLIK - logo
Apple Pay - logo
Google Pay - logo
Mastercard - logo
Visa - logo

Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.

Wspieraj co miesiąc
  • Anonimowy Pomagacz
    Anonimowy Pomagaczzaczyna wspierać co miesiąc
  • Anonimowy Pomagacz
    Anonimowy Pomagaczzaczyna wspierać co miesiąc

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja

Organizator zbiórki:
Robert Kasprzyk-Jelonek, 27 lat
Poznań
Stwardnienie rozsiane
Rozpoczęcie: 12 marca 2026
Zakończenie: 12 czerwca 2026

Opis zbiórki

Wyobraź sobie, że boisz się wyjść z domu. Nie dlatego, że pada deszcz czy masz gorszy dzień. Dlatego, że nie wiesz, czy starczy Ci sił, żeby do niego wrócić. Że w każdej chwili może pojawić się kolejny atak paniki, nagłe osłabienie, zawroty głowy albo uczucie, jakby Twoje ciało przestawało być Twoje. Tak wygląda moje życie od dwóch lat.

Ciągłe bóle, drętwienia, mrowienia, mgła mózgowa, przewlekła senność i zmęczenie. Każdego dnia inne objawy, inny scenariusz. Ten niekończący się rollercoaster został nazwany przez lekarzy dwoma słowami: stwardnienie rozsiane. Każdy mój dzień to walka o to, by choroba nie zabierała mi wszystkiego.

Mam na imię Robert. Od niedawna oficjalnie żyję z diagnozą stwardnienia rozsianego, choć dziś wiem, że choroba była ze mną dużo wcześniej. Wkradała się po cichu w moją codzienność poprzez zmęczenie, zawroty głowy, które tłumaczyłem stresem, brakiem snu, problemy z równowagą. Objawy przychodziły i odchodziły, więc nauczyłem się je ignorować. Byłem młody. Bagatelizowałem sygnały i zapłaciłem za to wysoką cenę. 

Z czasem zacząłem coraz bardziej wycofywać się z życia, izolować, maskować problemy. Udawałem, że wszystko jest w porządku. Aż przyszedł dzień, którego nie zapomnę nigdy... Obudziłem się bez czucia własnego ciała. Jakby ktoś nagle odciął mnie od samego siebie. Trafienie dłonią do kieszeni spodni było wyzwaniem. Traciłem równowagę, nie miałem na nic siły, pojawiły się omdlenia. Miałem wrażenie, że świat wokół mnie przestaje być realny. To był prawdziwy koszmar. Strach przed tym, że nie wiem, co się dzieje, wywołał silne ataki paniki.

Robert Kasprzyk-Jelonek

Do dziś zmagam się z konsekwencjami tamtego rzutu choroby. Zaburzenia czucia głębokiego, spastyczność, bóle mięśni i znaczne osłabienie prawej strony ciała stały się moją codziennością. Później przyszedł kolejny rzut, utrata wzroku w jednym oku i nasilenie wszystkich wcześniejszych objawów.

Moje życie wypełniły szpitalne oddziały, badania, kontrole, leczenie kolejnych rzutów... W pewnym momencie nie byłem już w stanie pracować. Nagle zostałem bez pracy, bez stabilności, z lękiem o jutro i coraz głębszym poczuciem bezradności. Wpadłem w depresję. Na szczęście nie zostałem całkiem sam. Wokół mnie byli ludzie, którzy pomogli mi się podnieść i zacząć tę walkę od nowa. Wciąż uczę się żyć z chorobą, akceptować jej ograniczenia i wierzyć, że mimo wszystko mogę mieć normalne życie.

Dziś nie jestem w stanie pracować w pełnym wymiarze godzin. Regularnie odwiedzam lekarzy specjalistów, uczestniczę w fizjoterapii, stosuję odpowiednią suplementację i dietę wspierającą leczenie. Każdy z tych elementów daje nadzieję na zatrzymanie postępu choroby i poprawę jakości życia. Niestety wszystko wiąże się z kosztami, które znacząco przekraczają moje możliwości.

Dlatego z całego serca proszę o pomoc. Każda, nawet najmniejsza wpłata, przybliża mnie do stabilizacji i daje realną szansę na dalszą walkę o sprawność, samodzielność i spokój. Z góry dziękuję za każdą formę wsparcia i za to, że poświęciliście czas, by poznać moją historię.

Robert

Wybierz zakładkę
Sortuj według