
Mąż i tata doznał rozległego wylewu do mózgu❗️Dziś walczy o powrót do zdrowia pod respiratorem – POMOCY❗️
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, turnusy rehabilitacyjne
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
1 Stały Pomagacz
Dołącz- Anonimowy Pomagaczzaczyna wspierać co miesiąc
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, turnusy rehabilitacyjne
Aktualizacje
Robert robi ogromne postępy, ale to nie koniec walki!
Drodzy, w połowie listopada Robert przeszedł zabieg usunięcia rurki tracheostomijnej. Oddycha już samodzielnie, bez pomocy respiratora! Dzięki temu może z nami rozmawiać. Przeszedł też zabieg usunięcia PEG-a i teraz już normalnie je, bez konieczności żywienia sondą!
Po tych zabiegach opuścił ośrodek respiratorowy. Od połowy listopada do dziś przebywa w prywatnej klinice rehabilitacyjnej, gdzie pod okiem specjalistów każdego dnia ma rehabilitację i ćwiczenia z neurologopedą. Już teraz widać ogromne postępy! Lewa strona ciała, która była całkowicie sparaliżowana, zaczyna się ruszać. Robert podnosi rękę, stawia pierwsze kroki. To jeszcze kamień milowy w powrocie do sprawności, ale już teraz sam wstaje z wózka przy pomocy barierek.
Dzięki rehabilitacji robi to, co dla nas wcześniej było tylko odległym marzeniem. Komunikuje się z nami, rozmawia, mówi, co go boli i czy coś jest nie tak. Wcześniej komunikacja była tylko na „kiwanie głową”
Przed nami wizyta u neurologa i komplet badań diagnostycznych, m.in. rezonans głowy, którego nie miał robionego od marca.

Robert codziennie ma 2,5 godziny rehabilitacji, następnie zajęcia z neurologopedą i psychologiem oraz ćwiczenia mówienia – bo mimo że się z nami komunikuje, czasami brakuje mu słów lub mówi wyrazy, których nie rozumiemy. Następnie przyjeżdża teściowa, która kontynuuje z Robertem rehabilitację już w pokoju. Potem odpoczynek i w drugiej części dnia i znowu ktoś do niego przyjeżdża, przede wszystkim jego żona Monika lub szwagier Kamil i ćwiczymy z nim lewą rękę i nogę, pisanie i czytanie.
W tej chwili największym problemem jest pamięć Roberta. Chociaż widać w tym aspekcie poprawę, Robert wciąż ma problem z pamięcią krótkotrwałą. Nie pamięta, co działo się rano, czy jadł śniadanie albo czy ktoś go odwiedził tego dnia. Pamięta wydarzenia z przeszłości. Zdarza się, że czasami nie pamięta naszych imion albo je myli.
Mimo ogromnych postępów Robert nadal jest osobą leżącą, nie może pójść do toalety czy umyć się, jest uzależniony od osób trzecich. Nieraz nam mówił, że bardzo mu to doskwiera, że sam nie może pójść do toalety.
Niestety, miesięczny koszt pobytu w prywatnej klinice z dodatkowymi rehabilitacjami i zajęciami z neurologopedą i psychologiem kosztuje prawie 30 tysięcy złotych. Cały czas potrzebne są środki, ponieważ sami nie jesteśmy w stanie zapłacić takiej kwoty, a na ten moment nie wiemy jeszcze, jak długo Robert będzie potrzebował rehabilitacji.
Dlatego prosimy: bądźcie z nami! Zarówno my, jak i Robert, chcemy, żeby wrócił jak najszybciej do domu. I tylko dzięki Wam będzie to możliwe!
Bliscy Roberta
Walka o sprawność Roberta trwa! POMOŻ!
Na początku maja Robert trafił do ośrodka rehabilitacyjnego, w którym nadal przebywa. Tam nieustannie walczy o odzyskanie zdrowia i sprawności! Choć pojawiają się już duże postępy, to przed nim wciąż jeszcze długa droga. Dlatego nadal bardzo potrzebujemy Waszej pomocy!
Każdy, kolejny dzień Robert rozpoczyna od rehabilitacji i pracy przy barierkach. Ma to go przygotować do wstawania, a następnie stania na własnych nogach. Później ćwiczy z neurologopedą – na nowo uczy się mówić, podejmuje próby przyjmowania płynnych posiłków, poprawia pamięć. W drugiej części dnia pomagają mu teściowa i żona Monika.
Dzięki temu widzimy już pierwsze efekty! Robert zaczyna wstawać z wózka, a paraliż jednej strony ciała powoli ustępuje. Udaje się mu już zrobić delikatny ruch lewą ręką i nogą. Z kolei prawa strona jego ciała funkcjonuje normalnie. Dlatego cały czas chcemy wzmacniać jego sprawność. Co więcej, Robert komunikuje się już z nami! Na razie odbywa się to poprzez kiwanie głową, ale wiemy też, że jest świadomy tego, co nam pokazuje. Jednak jeszcze nie jest w stanie mówić...

Powoli jest też przyzwyczajany do samodzielnego funkcjonowania bez respiratora. Obecnie trwa to 2-3 godziny dziennie. Lekarze mają już w planach odłączyć go na cały dzień, a wtedy będą obserwować, jak Robert sobie radzi. Liczymy, że wszystko będzie dobrze!
Jednak wciąż mierzymy się z wieloma wyzwaniami. Największym jest pamięć – Robert nie pamięta m.in. osób czy imion. Czasem pojawiają się problemy emocjonalne, związane z tym, gdzie jest i w jakim stanie. Widzimy wtedy, jak bardzo z tego powodu cierpi...

Mimo to on się nie poddaje! Jest w nim ogromna wola walki o siebie i powrotu do sprawności, a my walczymy razem z nim. Chcemy jak najszybciej postawić go na nogi, aby wrócił do nas, do domu. Dlatego cały czas staramy się mu zapewnić opiekę, jakiej potrzebuje. Mamy jednak świadomość, że gdy tylko Robert zostanie odłączony od respiratora na stałe, będziemy musieli przenieść go do innego ośrodka, którego koszt jest dużo większy niż dotychczas.
Jesteśmy ogromnie wdzięczni za Waszą dotychczasową pomoc. To tak wiele dla nas znaczy! Jednak nasza walka jeszcze się nie kończy i nadal bardzo potrzebujemy Waszego wsparcia. Dlatego raz jeszcze zwracamy się do Was z wielką prośbą – pomóżcie Robertowi wrócić do domu!
Bliscy Roberta
Opis zbiórki
Robert – wspaniały człowiek, tata dwójki dzieci, kochający mąż i cudowny przyjaciel, na którym zawsze można polegać – potrzebuje pomocy. 17 marca 2025 roku doznał rozległego WYLEWU do mózgu. Od tamtej pory rytm jego oddechu wyznacza respirator...
Nic nie wskazywało na to, że Roberta spotka coś tak strasznego. Nigdy nie miał poważnych problemów ze zdrowiem, zawsze aktywny, wysportowany, co tydzień spotykał się z przyjaciółmi na treningach piłki nożnej. Był wzorem do naśladowania...
Niestety, wszystko zmieniło się 17 marca 2025 roku. Około czwartej nad ranem Robert wstał do toalety, a kiedy wrócił, zaczął się przekręcać na łóżku, łapał się za głowę, głośno jęczał i nie mógł otworzyć oczu. Była z nim wtedy jego żona, Monika, która od razu zadzwoniła po karetkę.

Robert trafił na SOR, a kiedy Monika dotarła do szpitala, okazało się, że to WYLEW. W dodatku stan Roberta cały czas się pogarszał... Lekarze toczyli DRAMATYCZNĄ walkę o jego życie i musieli wprowadzić go w stan śpiączki farmakologicznej. Sytuacja była tragiczna, a my drżeliśmy z przerażenia, bo nie wiedzieliśmy, czy jeszcze kiedyś zobaczymy naszego Roberta...
Na szczęście udało się zwalczyć kryzys, ale to nie był koniec walki. Robert został podłączony do respiratora i przebywa w takim stanie do dziś. Trafił do specjalnego ośrodka respiratorowego, w którym walczy o powrót do zdrowia. Staramy się robić wszystko, żeby mu pomóc, ale jest naprawdę ciężko. Najtrudniej radzą sobie z tą sytuacją jego dzieci. Nikola i Leoś bardzo tęsknią za ukochanym tatą...

W ośrodku Robert ma bardzo dużo zajęć, ale zdajemy sobie sprawę, że potrzebuje ich jak najwięcej, dlatego staramy się zapewniać mu dodatkowe rehabilitacje. Wiemy też, że kiedy lekarze zdecydują o odłączeniu go od respiratora, Robert będzie mógł zostać w ośrodku maksymalnie 2 miesiące. Potem będziemy musieli znaleźć dla niego inny ośrodek i zapewnić mu kolejne rehabilitacje.
Przed nami bardzo trudna i długa droga, ale chcemy zrobić WSZYSTKO, żeby pomóc Robertowi. Właśnie dlatego postanowiliśmy poprosić o wsparcie. Wierzymy, że z Waszą pomocą Robert wróci do zdrowia. Z góry dziękujemy za każde wsparcie – każde dobre słowo, każdą wpłaconą złotówkę i każde udostępnienie tej zbiórki...
Bliscy Roberta
- Barbara10 zł
- Wpłata anonimowa10 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Andrzej100 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowaX zł