Robert Szot - zdjęcie główne

Tatuś cały czas śpi... – Robertowi pękł krwiak w mózgu!

Cel zbiórki: Półroczny turnus rehabilitacyjny

Zgłaszający zbiórkę:
Robert Szot, 32 lata
Stromiec, mazowieckie
Krwiak śródmózgowy w prawym płacie czołowym, uraz śródczaszkowy z długotrwałym okresem nieprzytomności
Rozpoczęcie: 30 marca 2023
Zakończenie: 2 stycznia 2025
16 024 zł(8,81%)
Wsparło 287 osób
Spoczywaj w pokoju

Cel zbiórki: Półroczny turnus rehabilitacyjny

Zgłaszający zbiórkę:
Robert Szot, 32 lata
Stromiec, mazowieckie
Krwiak śródmózgowy w prawym płacie czołowym, uraz śródczaszkowy z długotrwałym okresem nieprzytomności
Rozpoczęcie: 30 marca 2023
Zakończenie: 2 stycznia 2025

Z głębokim smutkiem i żalem przyjęliśmy informację o śmierci Roberta. Wierzymy, że jest już w świecie, w którym nie ma bólu i cierpienia...

Rodzinie i bliskim składamy najszczersze kondolencje!

Aktualizacje

  • Walka o sprawność i zdrowie Roberta cały czas trwa!

    Minęło wiele długich miesięcy, pełnych skrajnych emocji. Robert odzyskał świadomość, ale zmagał się też z różnymi chorobami, przez co dużo czasu spędził w szpitalu…

    Mój mąż wrócił do domu kilka dni przed Bożym Narodzeniem 2023 roku. Cały czas był jednak diagnozowany. Przeszedł też wiele zabiegów, a jego walka dalej trwa!

    Robert nauczył się jeść i mówić. Jest pod stałą opieką rehabilitantów oraz psychologa. Nadal potrzebuje całodobowej opieki, a przede wszystkim terapii i ćwiczeń!

    Robert Szot

    Dzięki Waszej pomocy Robert mógł wyjechać na turnus rehabilitacyjny, udało się też zakupić potrzebne sprzęty! Z całego serca dziękuję Wam za to wsparcie!

    Niestety, mój mąż potrzebuje stałej rehabilitacji, a jej koszt jest ogromny… Wesprzyjcie Roberta w tej trudnej walce o powrót do sprawności!

    Klaudia, żona Roberta

Opis zbiórki

W dniu naszej 5. rocznicy ślubu mój mąż nagle stracił przytomność i przewrócił się na podłogę. Wezwałam natychmiast karetkę, ale niestety nie udzielono mu takiej pomocy, której potrzebował. Następnego dnia Robert miał zaburzenia świadomości i omamy wzrokowe. W szpitalu okazało się, że to krwiak, który zalał już prawy płat czołowy mózgu. Wstępne diagnozy były druzgocące… 

Mój mąż Robert zawsze był osobą bardzo aktywną, kochał swoją pracę. Prywatnie wspaniały mąż i kochający ojciec. Od lutego 2018 roku jesteśmy małżeństwem. Stanowimy wspaniałą rodzinę, mamy dwoje dzieci: 4-latkę Zuzię i 3-letniego Antosia. W Święta Bożego Narodzenia przeprowadziliśmy się do nowego domu, który razem budowaliśmy przez te lata. Wiedliśmy szczęśliwe i poukładane życie. Niestety los jest przewrotny… 

Lekarze nie dawali nam wielkiej nadziei: ,,Proszę się przygotować, że mąż nie przeżyje tej operacji, a jeśli przeżyje, to będzie ciężkim kaleką do końca życia”. W tamtym momencie świat się dla mnie zatrzymał. Niczego nie pragnęłam bardziej, niż zdrowia dla Roberta. Na szczęście operacja się udała.

Robert Szot

Ta informacja nie przyniosło ukojenia na długo – dalej słyszałam słowa ,,Jest bardzo źle, a wręcz krytycznie, nie wiadomo czy w ogóle przeżyje”. Kolejny dzień, kolejny cios, kolejna operacja. Obrzęk mózgu nie ustępował. Lekarze podjęli decyzje o kolejnej operacji: ,,Pani mąż będzie miał kraniotomie czaszki, aby odbarczyć mózg”. Operacja udała się, ale dalej słyszałam: ,,Jeśli przeżyje, to będzie w stanie wegetatywnym”. Ale co to znaczy? Jak to w stanie wegetatywnym? Przed oczami miałam obraz mojego męża leżącego na łóżku w domu, podłączonego pod maszyny podtrzymujące życie. 

Po tygodniu od operacji Roberta odłączono od leków utrzymujących stan śpiączki farmakologicznej. Niestety Robert się nie obudził, tak jak wszyscy mieli nadzieję. Każdego dnia robi maleńkie postępy – otwiera jedno oko, próbuje wodzić wzrokiem, reaguje na ból, na dotyk, rusza palcami jednej ręki oraz stopy. Robię wszystko, aby mu pomóc, każdego dnia jestem przy nim, chcę, żeby wiedział, że czekamy na niego, że ma dla kogo walczyć.

Robert Szot

Niestety, aby Robert robił dalsze postępy, musi być poddany długiej rehabilitacji. Bezpośrednio po leczeniu szpitalnym konieczny będzie pobyt w ośrodku rehabilitacyjnych, którego koszt waha się od 20 do 35 tys. za miesiąc, koszt roczny to ponad 200 000 tysięcy złotych! Jest to kwota poza moim zasięgiem i możliwościami finansowymi. Bez pomocy ludzi dobrego serca nie uda mi się zapewnić Robertowi najlepszej opieki, która daje mu szanse na powrót do zdrowia. 

Bardzo proszę Cię o wsparcie. Pragnę, aby mój mąż możliwie szybko wrócił do naszego świata. Ma przecież maleńkie dzieci, które każdego dnia czekają na niego. Robert ma dopiero 30 lat, przed nim jeszcze dużo życia… Proszę o pomoc!

Klaudia, żona Roberta

Wpłaty

Sortuj według