Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Egzamin z życia

Zdjęcie zbiórki
Zbiórka zakończona

Egzamin z życia

6 000,00 zł ( 100% )
Wsparło 114 osób
Cel zbiórki:

Zakup łusek

Organizator zbiórki: Fundacja Słoneczko
Leszno, wielkopolskie
Rozpoczęcie: 11 Marca 2015
Zakończenie: 2 Lipca 2015

Rezultat zbiórki

Chciałem Wam wszystkim serdecznie podziękować za pomoc, za każdą najmniejszą dokonaną wpłatę. Kochani dzisiaj ktoś wpłacił całą brakującą kwotę. Kochani jesteście wszyscy niesamowici, bardzo bardzo dziękuję, bez Was nie byłoby możliwości zakupienia dla mnie łusek. Byłem w Łodzi na przymiarce, w przyszłym tygodniu będą miał nowe łuski. Dziękuję, że mój los nie jest Wam obojętny. W końcu Będę mógł spowolnic postęp skrzywienia moich nóg. Mamusia płakała ze szczęścia jeszcze raz dziękujemy wszystkim z całego serca.   Wojtek, Gabryś i Mama



 

Opis zbiórki

Los bywa ślepy. Zesłał niekończące się pasmo nieszczęść na wówczas niespełna 19-letnią panią Anię, która wraz z przekroczeniem pełnoletności rozpoczęła nierówną walkę o życie dla swoich dzieci, ale również młodszej siostry. Beztroskie życie nastolatki, w którym największym zmartwieniem było spędzenie kilku godzin w szkole, los zamienił na stworzenie rodziny dla wówczas 2,5-letniej siostrzyczki – opiekuńczą matką jednocześnie pełnić funkcję zaradnego ojca oraz rozpocząć najokrutniejsze szpitalne podróże dla swojego synka, by później walczyć z systemem opieki dla całej rodziny. Egzamin z życia, którego nie można napisać jeszcze raz, w razie niepowodzenia…


Pani Ania była jak każda inna nastolatka, pełna optymizmu. Lekko zbuntowana i pełna marzeń. Chciała mieć życie jak każda koleżanka… chociaż jej zaczęło się różnić już w wieku 9 lat, kiedy straciła ojca. Dorastając widziała, jak ogromnym ciężarem była opieka samotnej matki rozpoczynającej zmagania z niesprawiedliwym przeciwnikiem, jakim jest zdrowie… Bo z każdym niepowodzeniem, zaległościami finansowymi można sobie poradzić, nauczyć się żyć. Jej mama była silną kobietą, którą los złamał, odbierając to, co najcenniejsze - zdrowie. Samotna matka, nastoletniej wówczas Ani i jej 2,5-letniej siostrzyczki Vanessy, na łożu śmierci miała tylko jedno życzenie – „Zaopiekuj się siostrą, nie pozwól zabrać jej do domu dziecka”. Mama Ani umarła w wieku 40 lat, a ona stała się rodziną zastępczą dla młodszej siostry.
 



 

Być może w wyniku ciągłego stresu i zbiegu wielu nieszczęśliwych wydarzeń na świecie zbyt wcześnie pojawił się Wojtek. O wiele za wcześnie. Z astmą oskrzelową i lekkim opóźnieniem, które z czasem przybierało na sile. I kiedy w wieku 3 lat Pani Ania zauważyła, że chłopiec zaczyna utykać na nóżkę i cała lewa strona ciała jest mniej sprawna, zaczęła podróżować po lekarzach. Mózgowe porażenie dziecięce zdiagnozowane dopiero po upływie 6 lat. Jak nadrobić stracony czas, kiedy to podczas każdej kontrolnej wizyty leczenia astmy nikt nie zauważył niepokojących objawów związanych z napięciem mięśniowym? W tej chwili wraz ze wzrostem chłopca pogłębia się skrzywienie kręgosłupa oraz nóżki. By zatrzymać postępującą chorobę – konieczny jest zakup łusek na skrzywioną nóżkę oraz rehabilitacja, o której przez tyle lat nikt nie wspomniał.
 


Gabryś, niespełna 4-letni chłopczyk, również na świecie pojawił się przed czasem. Jego horror zaczął się już w dniu porodu od krwawienia III stopnia do mózgu i nieprzerwalnie trwa do dnia dzisiejszego. Wrodzony brak odporności, wrodzona wiotkość krtani, nawracające zapalenie oskrzeli, hipogamaglobulinemia, dekstrapozycja serca, przepuklina pachwinowa. Najpoważniejsze z nich to astma o najcięższym przebiegu  oraz brak odporności. By ratować życie Pani Ania raz w miesiącu musi udać się do szpitala we Wrocławiu na podaniu dawki immunoglobulin IgG, by najdrobniejsza infekcja go nie zabiła. Jedyny we Wrocławiu, bo jak się okazuje dla lokalnego szpitala podanie tak kosztownego leku jest nieopłacalne i zbyt kosztowne. Comiesięczne wyjazdy, niezbędne lekarstwa oraz opieka nad siostrą oraz jeszcze jedną córeczką dla samotnej matki utrzymującej się jedynie z zasiłku MOPR to obciążenie, z którym nie sposób sobie poradzić, nawet przy najbardziej zaplanowanym gospodarowaniu kwotą z zasiłku.




Sprawowanie opieki nad czwórką dzieci jest nie lada wyzwaniem dla każdego rodzica. Dziewczynki nie borykają się z problemami zdrowotnymi.  Opieka nad dwóją poważnie chorych chłopców, walka z nieugiętymi regulacjami prawnymi, poszukiwanie dostępnych metod usprawniania spastycznej nóżki oraz zakup niezbędnych łusek do prostowania stópki przewyższa możliwości finansowe Ani.

 

Przyśpieszony skok w dorosłość w przypadku Ani okazał się prawdziwym egzaminem dojrzałości, w którym nie było miejsca na błędy. I choć życie od czasów bycia nastolatką regularnie rzuca jej potwornie bolesne kłody pod nogi – nie straciła wiary i siły do dalszej walki, wierząc, że w życiu wszystko ma jakiś sens. Szczęśliwy, ciepły dom to sukces, o który walczy od lat. Ich rodzinny dom to nie miejsce, w którym umarły marzenia o szczęśliwych i zdrowych dzieciach. Po zmieszaniu odpowiednich składników: szczypty bezgranicznej miłości, odrobina rodzinnego ciepła oraz niekończących się środków finansowych tworzy perspektywę, która odmieni zły los. Miłości oraz ciepła nigdy nie brakowało. O środki finansowe, by zadbać o dzieci, chowając wstyd w kieszeń z podniesioną głową, gotowa do walki o zdrowie dzieci prosi nas o pomoc. Wstydem byłoby odwrócić wzrok…

6 000,00 zł ( 100% )
Wsparło 114 osób

Obserwuj ważne zbiórki