

❗️Tafla lodu spadła jej na głowę... Nieprawdopodobny wypadek złamał życie Roksany. Pomocy!
Cel zbiórki: 6-miesięczna ambulatoryjna rehabilitacja neurologiczna
Cel zbiórki: 6-miesięczna ambulatoryjna rehabilitacja neurologiczna
Opis zbiórki
Gdyby ktoś mi to opowiadał, nie uwierzyłabym... To był zwykły, mroźny, zimowy dzień - taki, jakich w połowie stycznia było wiele. Miałam wtedy 7 lat. Wracałam ze szkoły do domu. Tuż przed wejściem do budynku potknęłam się… W tej samej sekundzie z dachu budynku oderwała się tafla ciężkiego lodu i z ogromną mocą spadła mi na głowę…
Straciłam przytomność, na chwilę ocknęłam się dopiero w karetce. Kolejnych tygodni nie pamiętam... Cudem uniknęłam śmierci. Zapadłam w śpiączkę. Tyle wiem z opowieści mamy. W momencie, w którym się obudziłam, zaczęło się moje nowe życie. Życie niepełnosprawnego dziecka, a potem osoby dorosłej…
Pamiętam ten przeszywający ból głowy, który nie ustępował ani na moment... W szpitalu spędziłam cztery miesiące. Przez rok uczyłam się chodzić i funkcjonować. Przez wypadek mam niewładną całą lewą stronę, przykurczoną rękę i palce oraz lewą nogę. Mam też problemy z widzeniem. Straciłam 1/3 czaszki – nie mam jej uzupełnionej, jest tylko naciągnięta skóra. Mózg nie ma żadnej ochrony, więc najmniejszy upadek jest dla mnie zagrożeniem życia.

Mam również ogromny problemy z prawym biodrem, stale nadwyrężanym przez niedowład lewej strony. Nie mogę chodzić ani siedzieć, bo ból jest nie do zniesienia. Do tego dochodzi potworny, nieustający ból głowy… Boli rano, jak wstaję, boli, gdy się kładę. W nocy często leżę, nie mogąc zmrużyć oka i modlę się o sen, by przyniósł odrobinę ukojenia… On jednak nie przychodzi. Ból wykręca całe moje ciało…
Przez 10 lat miałam nauczanie indywidualne. Ukończyłam gimnazjum oraz szkołę specjalną. Chciałabym jeszcze się uczyć, chciałabym pracować jako wolontariuszka, pomagać osobom niepełnosprawnym, chociaż sama nią jestem… Może właśnie dzięki temu wiem, jaki to jest ból i cierpienie na co dzień, mimo wsparcia kochającej rodziny. We wszystkim pomaga mi mama i siostry oraz narzeczony, który jest również niepełnosprawny. Staramy się wzajemnie wspierać i uzupełniać. Niestety codzienne czynności wciąż są dla mnie nadludzkim wysiłkiem. Nie umiem uczesać się, zapiąć kurtki, zawiązać butów, ukroić chleba ze względu na niewładną rękę.

Bardzo wstydzę się prosić o pomoc. Mimo mojej niepełnosprawności chodzę uśmiechnięta po ulicy, staram się, aby ludzie nie widzieli mojego bólu i cierpienia. Moim marzeniem jest operacja rekonstrukcji czaszki oraz rehabilitacja, ponieważ z każdym rokiem jestem mniej sprawna. Dzięki pierwszej zbiórce na Siepomaga i wsparciu ludzi o wspaniałych sercach udało mi się wyjechać na turnus i rozpocząć rehabilitacyjny! Po 17 latach od wypadku zaczęłam klękać, ruszać pomału palcami chorej ręki, przekręcać się na brzuch, co do tej pory sprawiało mi trudności (do tej pory tego nie robiłam). Ból głowy jest dużo mniejszy. Dzięki maszynie do nauki chodzenia uczyłam się zginać kolana i utrzymywać prawidłową postawę podczas chodzenia.
To dopiero początek mojej rehabilitacji. Muszę prosić o dalsze wsparcie, ponieważ przede mną jeszcze długa droga i dużo pracy. Mam 24 lata, tak bardzo chciałabym być jeszcze samodzielna, założyć kiedyś rodzinę… Gdyby nie wypadek, gdybym się nie potknęła, gdybym przyszła do domu kilkan sekund później, dziś byłabym zdrowa… Niestety los chciał inaczej, dlatego proszę, pomóż mi! Marzę tylko o tym, aby ten straszny ból zniknął…
- Roksana
- Marcin100 zł
- Iksiński D.200 zł
Roksanko - zawsze uśmiechnięta! Trzymaj się !!!
- Viper1000 zł
- Wpłata anonimowa200 zł
- PrzemekX zł
- Anonimowy Pomagacz7 zł