Zbiórka zakończona
Roksana Porowska - zdjęcie główne

Tafla lodu spadła jej na głowę... Nieprawdopodobny wypadek złamał życie Roksany. Pomocy!

Cel zbiórki: 6-tygodniowa rehabilitacja neurologiczna

Zgłaszający zbiórkę:
Roksana Porowska, 29 lat
Lubawka, dolnośląskie
Stan po wypadku - uraz czaszkowo - mózgowy, stłuczenie mózgu i pnia mózgu, obrzęk mózgu
Rozpoczęcie: 25 listopada 2020
Zakończenie: 24 lutego 2021
13 765 zł(102,93%)
Wsparły 232 osoby

Cel zbiórki: 6-tygodniowa rehabilitacja neurologiczna

Zgłaszający zbiórkę:
Roksana Porowska, 29 lat
Lubawka, dolnośląskie
Stan po wypadku - uraz czaszkowo - mózgowy, stłuczenie mózgu i pnia mózgu, obrzęk mózgu
Rozpoczęcie: 25 listopada 2020
Zakończenie: 24 lutego 2021

Rezultat zbiórki

Z całego serca chciałam podziękować wszystkim darczyńcom za okazane wsparcie finansowe. Jestem po pierwszym dwutygodniowym pobycie w ośrodku neurologiczno-rehabilitacyjnym.

Te dwa tygodnie krótkie, a zarazem długie spowodowały, ze po 17 latach od wypadku zaczęłam klękać, ruszać pomału palcami chorej ręki, przekręcać się na brzuch, co do tej pory sprawiało mi trudności (do tej pory tego nie robiłam). Dzięki komorze tlenowej codzienny ból głowy jest dużo mniejszy. W codziennych zajęciach pomagał mi sztab fachowców. Dzięki maszynie do nauki chodzenia uczyłam się zginać kolana i utrzymywać prawidłową postawę podczas chodzenia.

Roksana Porowska

Dzięki Państwa pomocy jest to dopiero początek mojej rehabilitacji i chciałabym prosić o dalsze wsparcie finansowe, ponieważ przede mną jeszcze długa droga i duże nakłady pracy.

Z poważaniem,

Roksana Porowska

Opis zbiórki

Gdyby ktoś mi to opowiadał, nie uwierzyłabym... To był zwykły, mroźny, zimowy dzień - taki, jakich w połowie stycznia było wiele. Miałam wtedy 7 lat. Wracałam ze szkoły do domu. Tuż przed wejściem do budynku potknęłam się… W tej samej sekundzie z dachu budynku oderwała się tafla ciężkiego lodu i z ogromną mocą spadła mi na głowę…

Straciłam przytomność, na chwilę ocknęłam się dopiero w karetce. Kolejnych tygodni nie pamiętam... Zapadłam w śpiączkę. Tyle wiem z opowieści mamy. W momencie, w którym się obudziłam, zaczęło się moje nowe życie. Życie niepełnosprawnego dziecka, a potem osoby dorosłej…

Pamiętam ten przeszywający ból głowy, który nie ustępował ani na moment... W szpitalu spędziłam cztery miesiące. Przez rok uczyłam się chodzić i funkcjonować. Przez wypadek mam niewładną całą lewą stronę, przykurczoną rękę i palce oraz lewą nogę. Mam też problemy z widzeniem. Straciłam 1/3 czaszki – nie mam jej uzupełnionej, jest tylko naciągnięta skóra. Mózg nie ma żadnej ochrony, więc najmniejszy upadek jest dla mnie zagrożeniem życia.

Roksana Porowska

Mam również ogromny problemy z prawym biodrem, stale nadwyrężanym przez niedowład lewej strony. Nie mogę chodzić ani siedzieć, bo ból jest nie do zniesienia. Do tego dochodzi potworny, nieustający ból głowy… Boli rano, jak wstaję, boli, gdy się kładę. W nocy często leżę, nie mogąc zmrużyć oka i modlę się o sen, by przyniósł odrobinę ukojenia… On jednak nie przychodzi. Ból wykręca całe moje ciało…

Przez 10 lat miałam nauczanie indywidualne. Ukończyłam gimnazjum oraz szkołę specjalną. Chciałabym jeszcze się uczyć, chciałabym pracować jako wolontariuszka, pomagać osobom niepełnosprawnym, chociaż sama nią jestem… Może właśnie dzięki temu wiem, jaki to jest ból i cierpienie na co dzień, mimo wsparcia kochającej rodziny. We wszystkim pomaga mi mama i siostry oraz narzeczony, który jest również niepełnosprawny. Staramy się wzajemnie wspierać i uzupełniać. Niestety codzienne czynności wciąż są dla mnie nadludzkim wysiłkiem. Nie umiem uczesać się, zapiąć kurtki, zawiązać butów, ukroić chleba ze względu na niewładną rękę.

Bardzo wstydzę się prosić o pomoc. Mimo mojej niepełnosprawności chodzę uśmiechnięta po ulicy, staram się, aby ludzie nie widzieli mojego bólu i cierpienia. Moim marzeniem jest operacja rekonstrukcji czaszki oraz rehabilitacja, ponieważ z każdym rokiem jestem mniej sprawna. Niestety nie stać mnie na to, dlatego zwracam się z ogromną prośbą o pomoc do wszystkich dobrych ludzi, którym nie jest obojętny los drugiego człowieka.

Mam 24 lata, tak bardzo chciałabym być jeszcze samodzielna, założyć kiedyś rodzinę… Gdyby nie wypadek, gdybym się nie potknęła, gdybym przyszła do domu kilkanaście sekund później, dziś byłabym zdrowa… Niestety los chciał inaczej, dlatego proszę, pomóż mi! Marzę tylko o tym, aby ten straszny ból zniknął…

- Roksana

Wybierz zakładkę
Sortuj według

Ta zbiórka jest już zakończona. Zobacz innych Podopiecznych, którzy czekają na Twoją pomoc.

WesprzyjWesprzyj